statystyki

Marka ''adwokat'' jest równie atrakcyjna, co marka ''radca prawny''

13.02.2014, 09:12; Aktualizacja: 13.02.2014, 09:34
prof. dr hab. Marek Chmaj, wspólnik w kancelarii Chmaj i Wspólnicy Kancelaria Radcowska.

prof. dr hab. Marek Chmaj, wspólnik w kancelarii Chmaj i Wspólnicy Kancelaria Radcowska.źródło: Materiały Prasowe

O połączeniu zawodów adwokata i radcy prawnego dyskutuje się od lat i - w mojej ocenie - w końcu pomysł ten powinien się urzeczywistnić.

To zdecydowanie najlepsze rozwiązanie dla obu samorządów. Argumentów przemawiających za realizacją tego planu jest wiele. Jedna silna korporacja będzie miała bowiem mocną pozycję w rozmowach z ministerstwem sprawiedliwości czy z posłami i senatorami. Będzie więc miała większy wpływ na decyzje ustawodawcze, które przecież przekładają się na obowiązujące prawo, a więc płaszczyznę po której codziennie poruszają się adwokaci i radcy. Zamiast więc skupiać się na sporach i rozgrywkach między sobą, jedna silna korporacja mogłaby wspólnie walczyć o korzystne dla siebie i swoich klientów rozwiązania. Silniejszy głos da samorządowi możliwość wpływania na prawo zarówno w interesie samej grupy zawodowej, jak i w interesie klientów. Ci nie czując się bezsilni, i nie bojąc się – obecnie – wieloletnich często procesów, chętniej korzystaliby z usług prawnika. Maszyna świata prawa coraz sprawniej by funkcjonowała. Silny, kilkudziesięciotysięczny samorząd skupiony na wspólnym celu byłby dobrym partnerem do rozmów dla ministra sprawiedliwości, który jest organem nadzoru nad samorządami radców i adwokatów.


Pozostało 73% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (8)

  • zadowolony_aplikant(2014-02-28 11:46) Zgłoś naruszenie 00

    Muszę powiedzieć, że śmieszą mnie wypowiedzi o tym, że marka adwokat jest lepsza. Dla zwykłego człowieka, który szuka pomocy w sprawach alimentów, rozwodów i ZUS-ów - trzeba iść do adwokata, bo taki człwiek nawet nie wie, że coś takiego jak radca jest. Przedsiębiorca, szczególnie ten duży, korporacyjny, chce mieć swojego radcę prawnego i zna różnicę między radcą a doradcą. Pytanie, czy lepiej być "marką" typu Biedronka czy Louis Vuitton? Adwokat jest Biedronką, a radca prawny jest Louis Vuitton - tego pierwszego wszyscy znają, o tym drugi większość nawet nie wie, że istnieje. Jeżeli ktoś chce zajmować się drobnymi sprawami i użeraniem się przed sądem, zostaje adwokatem. Jeżeli kogoś ciągnie biznes i duże sprawy, zostaje radcą. Nie trzeba mówić, co jest bardziej prestiżowe i "markowe".

    Muszę powiedzieć, że równie zabawny jest brak wiedzy na temat tego, że radca prawny to zawód uregulowany w przedwojennym Prawie adwokaturze - radca to adwokat pracujący dla przedsiębiorcy.

    Odpowiedz
  • zadumany(2014-02-13 10:45) Zgłoś naruszenie 00

    A co z tego połączenia mieliby mieć radcowie prawni? Pan profesor pisze tylko o korzyściach dla adwokatury, a co z radcami? Niby dlaczego miałby powstać samorząd adwokacki, skoro to samorząd radcowski jest większy, bogatszy, lepiej zorganizowany, a poza tym - bardziej prestiżowy, bo kojarzyony z biznesem, a nie z reprezentowaniem interesów kryminalistów?

    Odpowiedz
  • byly_student(2014-02-13 10:56) Zgłoś naruszenie 00

    prof. Chmaj to mądry facet.

    Odpowiedz
  • aplikant radcowski(2014-02-13 11:32) Zgłoś naruszenie 00

    "Dziś aplikacja adwokacka i radcowska różnią się od siebie. W niektórych okręgach to radcowska jest łatwiejsza, a w innych - adwokacka. Często zatem osoby ubiegające się o przyjęcie na aplikację wybierają TĘ, która jest łatwiejsza, bez względu na to, który zawód de facto chcą wykonywać."

    Chciałbym zauważyć, że wybiera się korzystniejszą izbę/radę, a nie korzystniejszy samorząd (aplikację). Więc nie jest to kwestia przymusu wybrania jednego lub drugiego zawodu.

    Odpowiedz
  • dd(2014-02-14 07:47) Zgłoś naruszenie 00

    Tytuł "radca prawny" to tytuł urzędowy.
    Radca to określona funkcja urzędnicza, a określenie prawny - dotyczy zakresu obowiązków tego urzędnika.
    Tak że radcy prawni prywatyzując swoją działalność zachowali tytuł urzędniczy, bo kiedy utworzono ten rodzaj zawodu - byli to urzędnicy.
    Trudno zatem mówić tu o marce.

    Odpowiedz
  • radca prawny - podatkowiec(2014-02-13 14:50) Zgłoś naruszenie 00

    Marka adwokat niestety jest lepsza. Piszę "niestety" bo ludzie myślą że adwokat będzie się znał na wszystkim bo ma najszersze uprawnienia. Tymczasem skoro radcom się ogranicza dostęp do postępowania karnego (bo rzeczywiście się tego nie uczą i nie znają) to adwokatom ograniczyc dostęp do WSA w sprawach podatkowych. Na aplikacji mają tego co kot napłakał (mniej niż radcowie), a na egz. nic nie ma z prawa podatkowego. Potem taki adwokat pisze że naruszono KPA, bo nie wie że od 16 lat jest Ordynacja itp.

    Odpowiedz
  • Attorney at Law(2014-02-14 18:24) Zgłoś naruszenie 00

    Ogólnie przynależność do korporacji nie ma racji bytu. Jest dziś już wiadome, że jest to niezgodne z Konstytucją RP i przepisami Unii Europejskiej. Każdy obywatel ma prawo wybrać swojego zastępcę prawnego jaki mu się podoba.

    Art. 17. ust. 2 W drodze ustawy można tworzyć również inne rodzaje samorządu. Samorządy te nie mogą naruszać wolności wykonywania zawodu ani ograniczać wolności podejmowania działalności gospodarczej.

    Niezgodność z art. 58 ust. 1 Konstytucji, gdyż narusza istotę wolności zrzeszania się, a także stanowi nieproporcjonalną ingerencję w tę wolność (art. 58 ust. 1 w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP).

    Niezwykle istotnym argumentem, przemawiającym za brakiem obowiązku przynależenia do samorządu jest naruszenie istoty wolności zrzeszeń (art. 58 ust. 1 Konstytucji). Każda ustawowa regulacja, wprowadzająca wymóg obligatoryjnego członkostwa w samorządzie, jest również nieproporcjonalnym naruszeniem art. 58 ust. 1 (w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji) z dwóch względów.

    Po pierwsze, podstawa do ograniczania praw i wolności konstytucyjnych w polskim porządku prawnym znajduje się w art. 31 ust. 3 Konstytucji. Regulacja ta wskazuje, że ograniczenia takowe muszą być ujęte w ustawie oraz, co niezwykle ważne, nie mogą naruszać istoty wolności i praw. W konsekwencji, poszukiwania podstawy do naruszania istoty jakiejś wolności lub jakiegoś prawa należy ograniczyć do tekstu Konstytucji. Przy przyjęciu jednej z interpretacji wskazanych na początku niniejszego wniosku, podstawę taką stwarza art. 17 ust. 1 Konstytucji. Ustrojodawca zezwolił jednak w tym artykule na naruszanie jedynie istoty wolności wykonywania zawodu i wolności podejmowania działalności gospodarczej. W konsekwencji naruszenie istoty innych wolności, w tym wolności zrzeszania się nie jest dopuszczalne.

    Nie można podzielić poglądu, że wolność zrzeszeń jest limitowana charakterem wykonywanych zadań i że jej podmiotami nie mogą być osoby należące do samorządów zawodowych z art. 17 Konstytucji. Zrzeszanie się jest instytucją, której wymiar podmiotowy powinien być rozumiany bardzo szeroko. Sama Konstytucja RP wskazuje bowiem, że prawo zrzeszania się posiadają podmioty publiczne - jednostki samorządu terytorialnego (art. 172). Jedynie w zakresie samej przynależności do tych ostatnich nie można, z racji wyraźnego wyjątku w art. 16 ust. 1 Konstytucji, mówić
    o swobodzie przynależności, gdyż stosunek ten nawiązuje się z mocy prawa. Na gruncie ustawy zasadniczej nie ma jednak żadnego innego przepisu, który wyłączałby zastosowanie art. 58 ust. 1 Konstytucji w stosunku do którejś z funkcjonujących w państwie organizacji, w szczególności samorządów uregulowanych w art. 17.

    Wolność z art. 58 ust. 1 Konstytucji dotyczy wszelkiego typu „zrzeszeń", a więc zgodnie z semantycznym rozumieniem „organizacji skupiających ludzi jednego zawodu lub mających jeden cel". Ujęcie przez ustrojodawcę tej wolności w ramach „wolności i praw politycznych" nie powinno przesądzać o jej zastosowaniu jedynie do organizacji posiadających cele polityczne (np. partie polityczne). Prawo do wolności zrzeszania się jest bowiem fundamentem demokratycznego państwa prawnego oraz warunkiem istnienia społeczeństwa obywatelskiego. W przypadku analizowania zakresu przedmiotowego art. 58 ust. 1 Konstytucji nie jest możliwe zastosowanie wykładni zawężającej i nieobjęcie nią np. samorządu gospodarczego czy wszystkich typów samorządów zawodowych (zob. L. Wiśniewski, Wolność zrzeszania się, [w:] Prawa człowieka. Model prawny, R.Wieruszewski (red.), Wrocław 1991, s. 738 i n.). Niezwykle istotnym aspektem wolności zrzeszania się jest natomiast dobrowolność zrzeszeń, która powinna być odnoszona do wszelkich organizacji istniejących w państwie, w tym samorządów z art. 17 ust. 1 Konstytucji. Wkraczanie władzy publicznej w obszar konstytucyjnie chronionej wolności od przynależenia do pewnych struktur i nakazywanie przez państwo tworzenia i rozwiązywania bądź przystępowania i występowania z nich jest naruszeniem istoty wolności z art. 58 ust. 1 Konstytucji, co w kontekście dokonanej wyżej interpretacji art. 17 Konstytucji należy uznać za niedopuszczalne.

    Po drugie, w przypadku ustawowego wymogu obligatoryjnej przynależności do samorządu osób wykonujących zawód zaufania publicznego dochodzi do nieproporcjonalnej ingerencji w wolność zrzeszania się (art. 58 ust. 1 w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji). Zgodnie z ustalonym w dotychczasowym orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego testem proporcjonalności (zob. w szczególności wyrok z dnia 12 stycznia 2000 r., sygn. P 11/98, OTK ZU 1/2000, poz. 3) należy zauważyć iż:
    - wprowadzona regulacja ustawodawcza jest w stanie doprowadzić do zamierzonych przez nią skutków, jeżeli oczywiście przyjąć, że celem takiej regulacji jest obligatoryjność zrzeszenia osób wykonujących dany zawód zaufania publicznego, co wszakże oznacza naruszenie istoty tej wolności;
    - regulacja ustawowa nie jest niezbędna dla ochrony interesu publicznego, z którym jest związana, gdyż do wykonywania władztwa publicznego w postaci sprawowania pieczy (dbania o należyte wykonywanie zawodu za pomocą przedstawionych wyżej instrumentów, które są skuteczne wobec wszystkich osób wykonujących ten zawód) nie jest konieczne dodatkowe ustawowe „uzasadnianie" przesłanką obowiązkowego zrzeszania się. Można również przyjąć, że interesem publicznym, który w zamyśle ustawodawcy ma być chroniony poprzez ograniczenie wolności zrzeszania się jest ochrona wolności i praw innych osób. Jednak i w tym zakresie ograniczenie swobody zrzeszania się i nakazywanie obowiązkowej przynależności do samorządu nie jest niezbędne dla interesu publicznego w postaci ochrony osób trzecich -korzystających z usług osób wykonujący pewne zawody. Trzeba bowiem stwierdzić, że ochrona osób trzecich, w tym ich bezpieczeństwa, jest zapewniona poprzez skuteczne wobec wszystkich osób wykonujących dany zawód instrumenty sprawowania pieczy, zwłaszcza wpływ samorządu na decydowanie o wykonywaniu danego zawodu;
    - efekty wprowadzonej regulacji nie pozostają w proporcji do naruszenia wolności zrzeszania się, ponieważ konstytucyjne zadania samorządu -reprezentowanie i sprawowanie pieczy - nie wymaga tak głębokiej ingerencji w sferę wolności jednostki.

    Odpowiedz
  • kaj(2014-02-20 11:45) Zgłoś naruszenie 00

    no, taaaaak - trzeba coś kombinować - ludzie w obecnych czasach są bardziej "pisaci i kumaci" i nie potrzebują już tak bardzo tzw. "papug"... do tego internet... Skończyłam prawio, by pomagać słabszym. W praktyce zobaczyłam tylko wykorzystywanie nieświadomości słabszych... obrzydziło mi to strasznie ten zawód... sama nie zrobię wielkiej rewolucji...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane