Nie ma żadnych wątpliwości, że zmiany prokuratorów w sprawie więzień CIA wynikały z decyzji prokuratora generalnego. A przecież – jeżeli wierzyć prokuraturze – nie było tam żadnych nieprawidłowości - mówi w wywiadzie dla DGP Mikołaj Pietrzak, reprezentujący Abd al-Rahima al-Nasziriego w polskim śledztwie i w postępowaniu przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w sprawie dotyczącej tajnych więzień CIA w Polsce

Jest połowa maja 2011 r. Pamięta pan, jak odebrano prokuratorowi Jerzemu Mierzewskiemu sprawę tajnego więzienia CIA w Polsce?

Jak mógłbym zapomnieć. Jerzy Mierzewski to pierwszy prokurator, który zajmował się tą sprawą w Prokuraturze Apelacyjnej w Warszawie. Podjął współpracę z pełnomocnikami pokrzywdzonych, m.in. przyjmując nasze wnioski dowodowe, częściowo udostępniając akta. Czyli robił to, co powinien czynić prokurator. Byłem umówiony z nim na kolejne spotkanie w tej sprawie. Wszedłem do jego biura i mieliśmy rozpocząć rozmowę. Najwyraźniej jednak w prokuraturze pojawiły się informacje, że jestem. Zadzwonił telefon. Pan prokurator odebrał. Tylko słuchał. Potem bez słowa wyszedł.