Głośna sprawa blogera z Mosiny zdaje się nie mieć końca. Oskarżony o zniesławienie przez panią burmistrz po raz kolejny stanie się przed sądem. Sąd Najwyższy po raz kolejny uchylił wyrok umarzający postępowanie przeciwko niemu.

- To już czwarty rok tego procesu i mam wrażenie, że szybciej doczekamy się przedawnienia niż rozstrzygnięcia tej sprawy – komentuje decyzję Sądu Najwyższego Dominika Bychawska-Siniarska, dyrektorka merytoryczna „Obserwatorium Wolności Mediów w Polsce” Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Proces dotyczy Łukasza Kasprowicza, blogera z Mosiny (woj. wielkopolskie). Zamieścił on na swoim blogu szereg niepochlebnych komentarzy pod adresem burmistrz tego miasta Zofii Springer. Pisał o niej m.in. „kłamliwa bestia”, a o magistracie, że „to burdel na kółkach”. Burmistrz skierowała do sądu prywatny akt oskarżenia stawiając w nim 15 zarzutów. W pierwszej instancji uznano go za winnego zniesławienia w mediach i skazano na podstawie krytykowanego od lat art. 212 § 2 kodeksu karnego na 300 godzin prac społecznych i roczny zakaz wykonywania zawodu dziennikarza. Zwłaszcza ta ostatnia kara byłaby dla niego wyjątkowo dotkliwa, dlatego że jest dziennikarzem w lokalnym tytule „Fakty Mosińsko-Puszczykowskie” i straciłby źródło zarobku (sygn. akt. VIII K 745/09/8).