Ministerialne pismo zostało wysłane do sądów 23 października br. I od razu wywołało burzę w środowisku sędziowskim. Sędziowie zarzucają ministerstwu, że cytaty w nim zawarte pochodzą z pism, które są dla niego „wygodne”. Są to m.in. informacje o tym, że część sędziów, którzy wcześniej postanowili odstąpić od orzekania, wróciło na sale rozpraw. Zdaniem środowiska to pismo ma wywrzeć presję na tych, którzy w tej kwestii zdania nie zmienili. 

„Wydźwięk jest oczywisty dla sędziów. ..orzekajcie mimo wszystko bo inaczej narazicie się nam, prawdziwej władzy. Jestem załamany. Oni, w tym MS-ie chyba o demokracji i trójpodziale uczyli się z podręczników marskisty” – napisał sędzia na jednym z portali społecznościowych.

Jak twierdzi Wojciech Hajduk, wiceminister sprawiedliwości, pismo zostało wysłane tylko i wyłącznie w celach informacyjnych.

- Prezesi sądów mogą rozważyć, działając w ramach swoich kompetencji, przesłanie go do podległych im sądów. Ma ono na celu przekazanie sędziom informacji, że pogląd, który prezentował i prezentuje resort, ma odzwierciedlenie w orzecznictwie Sądu Najwyższego, a podzielają go również takie autorytety prawnicze jak były prezes Trybunału Konstytucyjnego – deklaruje Wojciech Hajduk.”