W sądzie od ok. 3 lat toczy się postępowanie sądowe przeciwko wydawcy dziennika „Die Welt”, który posłużył się w jednym ze swoich artykułów określeniem „polski obóz koncentracyjny”. W procesie przekonujemy sąd, iż poczucie przynależności narodowej (tożsamość narodowa) winno być chronione na zasadach właściwych dla dóbr osobistych (art. 23 i 24 kodeksu cywilnego). Cieszymy się, że zagadnienie to stało się wreszcie przedmiotem rozprawy naukowej (za sprawą Filipa Rakiewicza), a także publicystyki fachowej (za sprawą dr Arkadiusza Radwana i mec. Magdaleny Jabczuga-Kurek), w czym zapewne niemały wkład miało, paradoksalnie, wyprodukowanie przez niemieckie ZDF filmu „Nasze matki, nasi ojcowie”.

Budulec narodu

Intuicyjnie wiemy, iż nie będzie istniał naród, jeśli zapomni o swojej przeszłości, o swojej historii. Wynika to jednak również z jego definicji. Na gruncie prawa karnego, gdy definiuje się pojęcie narodu polskiego, przyjmuje się, że jest to „historycznie ukształtowana, trwała wspólnota powstała na gruncie wspólnych losów dziejowych, wspólnej gospodarki, wspólnych instytucji politycznych, charakteryzująca się istnieniem poczucia państwowego jako podstawowego składnika świadomości grupowej, które uzewnętrzniane jest przez fakt posiadania przez daną osobę obywatelstwa Rzeczypospolitej Polskiej” (P. Kardas, „Kodeks karny. Część szczególna. Komentarz”, Kraków 2002, s. 134–135). Innymi słowy, historia jest czynnikiem kształtującym naród; swoistym budulcem. Sąd Najwyższy w postanowieniu z 18 marca 1998 r. (I PKN 4/98) sformułował tezę, że „wolność wyboru narodowości może być realizowana tylko w odniesieniu do narodów obiektywnie istniejących, jako ukształtowanych w procesie historycznym.” Jeszcze wcześniej Sąd Apelacyjny w Katowicach w postanowieniu z 24 września 1997 r. (I ACa 493/97) przypomniał, że „naród” powszechnie rozumie się jako trwałą wspólnotę ludzi powstałą na podstawie wspólnoty losów historycznych, kultury, języka, terytorium i życia ekonomicznego, przejawiającą się w świadomości narodowej jej członków.

Historia w konstytucji

To samo wynika z ustawy zasadniczej. W preambule konstytucji podkreśla się, że jej powstaniu towarzyszy wdzięczność „naszym przodkom za ich pracę, za walkę o niepodległość okupioną ogromnymi ofiarami, za kulturę zakorzenioną w chrześcijańskim dziedzictwie Narodu i ogólnoludzkich wartościach”, a także zobowiązanie, aby „przekazać przyszłym pokoleniom wszystko, co cenne z ponad tysiącletniego dorobku”. W kontekście dbałości o dzieje narodu szczególnego znaczenia nabiera również zobowiązanie przyjęte w preambule Konstytucji RP, aby nie zapomnieć „gorzkich doświadczeń z czasów, gdy podstawowe wolności i prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane”.

Doświadczenie narodu polskiego, na które składa się m.in. świadectwo zbrodni popełnionych w niemieckich nazistowskich obozach koncentracyjnych na okupowanych ziemiach polskich, stanowi istotny czynnik kształtujący jego przyszłe pokolenia. Uczy bowiem o kondycji etycznej człowieka, jej ograniczeniach, a także pokazuje czynniki jej zagrażające, przed którymi należy się wystrzegać. Jest również swoistym nakazem (postulatem) pamięci polskich (nienależnie od narodowości) ofiar niemieckiego okupanta.

Konstytucja wyraża przy okazji fundamentalną rolę dziejów narodu, jaką jest przekazywanie następnym pokoleniom cennych doświadczeń wspólnoty, kształtujących wiedzę o świecie. Każde pokolenie, oderwane od historii narodu (wspólnoty, której jest członkiem), ograniczane jest w pozyskaniu pełnej wiedzy o świecie i pożądanych wartościach ogólnoludzkich. Oczywiście stopień tej wiedzy jest zróżnicowany u każdej jednostki. Jednakże, niezależnie od stopnia tej wiedzy, każda jednostka ma prawo do niesfałszowanej historii; sfałszowana bowiem historia traci tę swoją funkcję kształtującą wspólnotę i jednostkę, a wręcz przybiera funkcję fałszującą wiedzę jednostki o świecie.

Naród jak rodzina

Naród jest jak większa rodzina. Rodzina to nie tylko wspólnota nazwiska, ale głównie wspólne staranie o przeżycie, pamięć o wspólnych przodkach i przetrwanie tradycji rodzinnej. To też potrzeba każdego z członków rodziny życia we wspólnocie rodzinnej, trwania w powiązaniu z innymi osobami utożsamiającymi się z tymi sami wartościami, tą samą historią rodzinną itp. Sąd Najwyższy w wyroku z 28 lutego 2003 r. (V CK 308/02) potwierdził, iż ochronie prawnej podlega „tradycja rodzinna rozumiana jako dziedzictwo, spuścizna, utożsamianie się z dokonaniami i wartościami reprezentowanymi przez przodków, związana [...] jest z przynależnością do rodziny i poczuciem więzi z antenatami”. Członkowie rodziny mogą zatem chronić tę sferę ich życia, która wiąże się z ich przynależnością do rodziny i poszanowaniem dla wartości, jakie przenikają jej historię. Co istotne, nie chodzi tu o ochronę dobrego imienia czy czci poszczególnych członków rodziny, ale o ochronę relacji, jakie panują między nimi, i tradycji przez nich kultywowanej, dzięki której mogą z poczuciem dumy identyfikować się właśnie z tą, a nie inną rodziną.

Podobnie w przypadku wspólnoty narodowej, jej członkowie mają potrzebę dbałości nie tylko o flagę czy godło, ale również o prawdę historyczną, o pamięć o swoich przodkach. W przypadku wspólnoty narodowej jest to o tyle istotne, że jednym z warunków uznania danej grupy społecznej za „naród”, jest istnienie wśród jej członków poczucia związku ze wspólnym dziedzictwem, spuścizną, utożsamianie się z dokonaniami i wartościami swoich przodków (wspólnymi losami dziejowymi).

W związku z tym prawo nie może być obojętne wobec tego poczucia wspólnoty. Skoro istnienie wspólnoty narodowej jest uzależnione od poczucia przynależności narodowej jej członków, to oznacza, że to właśnie tożsamość narodowa (jako dobro osobiste, dobro indywidualne) powinno najpierw podlegać ochronie prawnej, a dopiero w dalszej kolejności wspólnota narodowa jako dobro zbiorowe. Nie ma bowiem sensu chronić flagi czy godła, jeśli każdy z nas wyprze się poczucia przynależności narodowej bądź zostanie jej pozbawiony.

Ochronie prawnej podlega tradycja rodzinna rozumiana jako dziedzictwo, spuścizna, utożsamianie się z dokonaniami i wartościami reprezentowanymi przez przodków

Lech Obara, Szymon Topa