Notariusz nie powinien biegać tam, gdzie klient wyznaczy mu spotkanie. Charakter jego zawodu sprawia, że dyspozycyjność musi być ograniczona.
Reklama

Stan faktyczny

Przeciwko notariusz J.B. zostało wszczęte postępowanie dyscyplinarne. Zarzucono jej, że naruszyła przepisy, ponieważ pobierała od swoich klientów wynagrodzenie w wyższej wysokości, niż wynikało z określonych prawem stawek taksy notarialnej. Ponadto wszystkie umowy sporządzone w 2010 r., których stroną było województwo, podpisywane były w siedzibie urzędu marszałkowskiego, mimo że nie zachodziły żadne szczególne okoliczności uzasadniające pracę poza kancelarią. Notariusz niewłaściwie naliczyła też podatek od czynności cywilnoprawnych w jednej z umów, pobierając wyższą sumę niż powinna. W innym zaś przypadku nie pobrała tego podatku wcale. Miała również problem z właściwym obliczeniem opłaty sądowej od wpisu hipoteki łącznej. Wytknięto jej wreszcie, że w protokole dziedziczenia, który sporządziła, zabrakło jej podpisu pod adnotacją o sporządzeniu aktu.
W konsekwencji Sąd Dyscyplinarny Izby Notarialnej uznał ją za winną i wymierzył kary: upomnienia oraz nagany za wykonywanie czynności poza kancelarią.
Odwołali się zarówno rzecznik – na niekorzyść obwinionej oraz jej obrońca. Zdaniem rzecznika kara nagany za wykonywanie czynności wyjazdowych jest zbyt łagodna, a sąd nie uzasadnił okoliczności przemawiających za jej wymierzeniem. Obrońca obwinionej wskazywał zaś, że akty musiały zostać podpisane poza kancelarią na prośbę marszałka, a także z uwagi na to, że koło kancelarii nie ma parkingu.
Wyższy Sąd Dyscyplinarny przy Krajowej Radzie Notarialnej utrzymał w mocy orzeczenie w zakresie większości zarzutów. Obrońca notariusz złożył kasację.

Orzeczenie Sądu Najwyższego

SN w wyrok z 29 maja 2013 r. (sygn. akt SDI 4/13) uchylił orzeczenie w części dotyczącej przewinienia pobierania wyższej taksy i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Co do niewłaściwego naliczenia podatku PCC uniewinnił notariusz. W pozostałej części oddalił kasację.
Sąd wyjaśnił, że stosownie do art. 2 prawa o notariacie (Dz.U. z 1991r. nr 22, poz. 91 ze zm.) notariusz w zakresie swych uprawnień działa jako osoba zaufania publicznego, korzystając z ochrony przysługującej funkcjonariuszom publicznym, a czynności notarialne, dokonane przez niego zgodnie z prawem mają charakter dokumentu publicznego.
Wskazał też na art. 3, zgodnie z którym czynności notarialnych rejent dokonuje w kancelarii, chyba że przemawia za tym ich charakter lub szczególne okoliczności. Określenie miejsca wykonywania tych czynności jest właśnie konsekwencją ich urzędowego charakteru, korzystania przez notariusza z przymiotu osoby zaufania publicznego oraz przyznanego mu zakresu ochrony.
W rezultacie przyjmuje się, że notariusz nie ma swobody wyboru miejsca dokonania czynności notarialnej, a ocena szczególnych okoliczności uzasadniających skorzystanie z wyjątku nie może być dowolna, a tym bardziej świadczyć o dyspozycyjności zawodowej notariusza, w tym także wobec przedstawicieli władz. Ustawa nie przyznaje ani notariuszowi, ani tym bardziej stronie stronie stawającej do aktu żadnego uprawnienia co do skorzystania w swobodny sposób z wyboru innego niż kancelaria miejsca podpisania dokumentu.
O tym, jak dużą wagę przywiązuje się w tradycji polskiego notariatu do tej reguły świadczy to, że niezależnie od zapisu ustawowego samorząd w uchwale nr 19/97 KRN z 12 grudnia 1997 r. w sprawie kodeksu etyki zawodowej notariusza podkreślił, iż nieuczciwa konkurencja przejawia się w szczególności w „dokonywaniu czynności poza siedzibą własnej kancelarii z częstotliwością albo w warunkach, które wskazują na naruszenie zasady lojalności”.
Tak więc regularne, powtarzające się dokonywanie czynności w siedzibie urzędu marszałkowskiego, w sytuacji kiedy uczestnicy mogli stawić się w kancelarii, nie może być uzasadniane powołaniem się na klauzulę „szczególnych okoliczności”. Przeciwnie, okoliczność eksponowana przez obwinioną notariusz, że ulegała prośbom marszałka, przemawia za wnioskiem, że to elementy już nie tylko dyspozycyjności, ale wręcz uległości życzeniom władzy, dominowały przy podejmowaniu przez nią decyzji o odstąpieniu od sporządzenia aktu w kancelarii. SN podkreślił, że zgodna wola stron oraz notariusza na dokonanie czynności prawnej poza kancelarią notarialną, a także właśnie ich wygoda, nie są szczególnymi okolicznościami, o jakich mowa w art. 3 par. 2 prawa o notariacie.

Komentarz

Andrzej Michałowski, adwokat

Notariusz nie jest komiwojażerem prowadzącym handel obwoźny aktami notarialnymi. Nie może być na każde wezwanie, bo nie byłby wówczas depozytariuszem zaufania publicznego. Dlatego zachowawcza interpretacja ustawy i zasad etyki prowadzona przez SN jest zrozumiała.
Dlaczego jednak szczególne okoliczności dopuszczalności wykonania czynności poza kancelarią nie mogą być związane z normalnym, nieprzesadnym uwzględnianiem woli klienta, a nawet jego wygody? Akt notarialny fundacji dla ratowania budynku teatru operowego podpisywałem kiedyś w antrakcie przedstawienia. Tak było wygodnie, nadało to zawiązaniu fundacji uroczystego charateru, sprzyjało prestiżowi zawodu. Pamiętam też zaproszenie notariusza na zjazd dużej organizacji dla dokonania przeniesienia własności nieruchomości. Dokonanie czynności na zjeździe było uzasadnione, bo żaden notariusz nie ma tak obszernej kancelarii, aby podołać zleceniu.
Zbyt kategoryczny wydaje się zatem pogląd, że wola klientów nie jest szczególną okolicznością z art. 3 par. 2 prawa o notariacie. Klientom notariuszy coraz trudniej akceptować sytuację, w której opłacany przez nich prestiż nieracjonalnie utrudnia proste rzeczy. Kiedyś i adwokaci nie wyobrażali sobie spotkań poza kancelarią. Do mojego patrona przyjeżdzał jeszcze właściciel linii lotniczych i pokornie czekał w zespole adwokackim na przyjęcie. To było 20 lat temu. Dzisiaj waga sprawy, liczba uczestników, ich wygoda, wreszcie porównanie kosztów czasu uczestników spotkania, rozstrzyga o miejscu spotkania. Korona nikomu z głowy nie spadnie, bo jej tam nie ma.
Notariusze pełnią nieco inną rolę, zatem ich dostępność musi być bardziej powściągliwa, ale nie może odrywać się od oczekiwań obywateli. Można sobie zorganizować ślub w dowolnym anturażu, a nie wolno podpisać umowy? W praktyce zresztą np. sesje aktów notarialnych sporządzanych u deweloperów nie są wyjątkami. Rygoryzm zakazów i liberalna praktyka wywołują niezdrową sytuację, w której za czynności poza kancelariami są karani ci, którzy dali się złapać.