Do redakcji napływa mnóstwo e-maili od czytelników w sprawie pytań egzaminacyjnych na prawo jazdy kat. B. „Tylko niewielki procent pytań jest ujawniony. Jak człowiek ma się nauczyć, jeśli nie wie czego?” – pyta pani Dorota. „Przerobiłam wszystkie kodeksy, próbne testy zdaję bezproblemowo, znam przepisy, a na egzaminie dostaję durne pytanie, np. jaką długość powinien mieć drążek od skrzyni biegów? Czy to jest normalne?” – irytuje się czytelniczka. Dodaje, że wiele osób skarży się, iż zabrakło im do zdania 1 punktu.

Nowa forma egzaminu obowiązuje od 19 stycznia tego roku. Baza kilkuset powszechnie dostępnych pytań spuchła do kilku tysięcy, w dodatku niejawnych. Pytania są nowe, ale zasady uczenia – stare. W efekcie egzamin teoretyczny od pół roku pozostaje dla kandydatów na kierowców wielką niewiadomą. Twierdzą, że aby go zdać, oprócz wiedzy trzeba mieć mnóstwo szczęścia – jak w teleturnieju, a nie na teście.

Także z forów internetowych wynika, że pojawiające się na egzaminie pytania bywają absurdalne. Jedno z nich: „jakie wymiary powinna mieć tablica rejestracyjna jednorzędowa?”. Do wyboru są trzy odpowiedzi – każda z rozmiarami podanymi w milimetrach. Niektórzy ironizują, że przed przystąpieniem do testu warto przejść szybki kurs u mechanika, bo wtedy będzie można odpowiedzieć na pytanie: „od czego należy zacząć odpowietrzenie układu zasilania silnika o zapłonie samoczynnym?”.

O wyjaśnienia poprosiliśmy dostawców obu baz pytań, z których korzystają WORD-y – Polską Wytwórnię Papierów Wartościowych (PWPW) oraz Instytut Transportu Samochodowego (ITS).

– Uczestnicy egzaminu teoretycznego nie mają możliwości zarejestrowania pytań egzaminacyjnych, więc do obiegu w internecie trafiają pytania zmodyfikowane tak, jak je zdołali zapamiętać zdający – sugeruje Tadeusz Wachowski z PWPW.

Zapewnia, że pytania nie wykraczają poza zakres merytoryczny przewidziany przepisami. – Należy też zauważyć, że dopiero od niedawna pojawiają się kursanci przygotowywani do nowego egzaminu według nowego programu szkolenia – dodaje.

ITS też odpiera zarzuty. – Pytania były weryfikowane przez ekspertów z wielu dziedzin i według ich opinii nie wykraczają poza wiedzę, jaką powinien posiadać przeciętny kierowca – mówi dr inż. Marcin Ślęzak, zastępca dyrektora ITS ds. rozwoju.

Inny pogląd mają przedstawiciele ośrodków szkolenia kierowców, którzy przygotowują kandydatów do egzaminu teoretycznego i praktycznego. – Pytanie, czy mamy wyszkolić mechaników, czy kierowców – zastanawia się Janusz Chmielowiec, prezes gdańskiego oddziału Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Ośrodków Szkolenia Kierowców (OIGOSK).

Szkoły podważają jakość nowych pytań. – Zawierają czasem błędy natury logicznej, np. podwójne przeczenia. W bazie 400 pytań, którą wykupiłem na potrzeby egzaminu wewnętrznego, musiałem poprawić ponad 60 – mówi właściciel jednej ze szkół. – Chore jest to, że są dwie odrębne bazy pytań, które są utajnione, choć żadne przepisy o tym nie mówią – dodaje Janusz Chmielowiec z OIGOSK.

PWPW twierdzi, że baza nie jest tajna, bo część pytań została opublikowana na zasadach komercyjnych.

– Rozpoczęliśmy w tym zakresie współpracę z czterema podmiotami – mówi Tadeusz Wachowski z PWPW. Z kolei ITS obwinia ministerstwo.

– Zwłoka wynika z oczekiwania na stanowisko resortu transportu, do którego instytut zwrócił się 8 kwietnia 2013 r. z prośbą o opinię w sprawie upublicznienia części pytań. Do dziś nie ma odpowiedzi. Technicznie jesteśmy gotowi – mówi Marcin Ślęzak z ITS.

Tymczasem Ministerstwo Transportu stoi na stanowisku, że pytania są częścią systemów informatycznych, które wybrali dyrektorzy WORD-ów. I to oni są odpowiedzialni za egzaminy.

Dyrektor katowickiego WORD Roman Bańczyk nie ma sygnałów od egzaminatorów, by kandydaci skarżyli się na jakość pytań. – W tej chwili zdaje do 36 proc. kandydatów, a tuż po zmianie formy egzaminu 10–15 proc. – mówi. Tyle że w 2012 r. egzaminy teoretyczne zdawało 70–80 proc. osób.

Może to jest nowy sposób na rozładowanie korków? Po prostu zamiast budować nowe drogi, lepiej ograniczyć liczbę kierowców.