– Odkąd sięgam pamięcią, to pierwszy notariusz, który został przez radę przedstawiony z wnioskiem o powołanie. Jego dotychczasowy dorobek i wiedza wskazywały, że ma doskonałe warunki do założenia sędziowskiej togi. Takich osób właśnie chcemy – wskazuje sędzia Waldemar Żurek, członek Krajowej Rady Sądownictwa.

Długa droga

W 2012 r. na wolne stanowiska sędziowskie kandydowało 289 osób rekrutujących się spośród adwokatów, radców prawnych, prokuratorów, notariuszy czy naukowców. Sito eliminacji przeszło 21 z nich. Ta statystyka rodzi pytanie o sposób weryfikacji takich kandydatur.

– To, że 48 adwokatów złożyło wnioski o przejście do stanu sędziowskiego, mówi niewiele. Z jednej strony to mało. Z drugiej jestem zaskoczony, że aż tylu. Znamienne jest, że spośród tych 48 wniosków KRS przedstawiła do stanu sędziowskiego tylko dwóch adwokatów. I tutaj trudno wyciągać wnioski ze statystyki. Być może faktycznie z tych 48 aż 46 nie nadawało się do stanu sędziowskiego – twierdzi Jerzy Marcin Majewski, adwokat i lobbysta.

Jego zdaniem, aby zrozumieć rezerwę adwokatów w przechodzeniu do stanu sędziowskiego, należy spojrzeć na procedurę oceny kandydata. Określają ją przepisy ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych (t.j. Dz.U. z 2013 r., poz. 427 – dalej: u.s.p.).

Zgodnie z jej art. 57 kandydat na wolne stanowisko sędziowskie, który wykonuje zawód adwokata lub radcy prawnego, do karty zgłoszenia dołącza wykaz sygnatur 100 akt spraw sądowych różnych kategorii, w których występował w charakterze zastępcy procesowego. Jeżeli brał udział w mniejszej ich liczbie – wykaz sygnatur wszystkich akt spraw lub ich odpisy, jednak nie więcej niż 100, opinii prawnych i innych dokumentów sporządzonych przez niego w związku ze stosowaniem lub tworzeniem prawa.

– Wymogi stawiane wnioskującym o przejście do stanu sędziowskiego adwokatom (ocena 100 spraw) zastrzeżeń nie budzą. Proszę jednak spojrzeć na procedurę oceny – podkreśla mec. Majewski.

Niemerytoryczny plebiscyt, bez refleksji i odpowiedzialności. Tak prawnicy oceniają zasady naboru do sądów

Po tym jak kandydatura na wolne stanowisko sędziego sądu rejonowego zgłoszona zostanie prezesowi sądu okręgowego, zaś na pozostałe wolne stanowiska sędziowskie – prezesowi sądu apelacyjnego, następuje ocena jego kwalifikacji. A ta budzi wątpliwości co do bezstronności. Wystawienie jej powierza sędziemu wizytatorowi prezes sądu. Ten zaś ocenę kwalifikacji kandydata poddaje do zaopiniowania kolegium sądu, a następnie określa termin zgromadzenia ogólnego sędziów, na którym kandydatura będzie weryfikowana.

– Po przejściu tej drogi przez sędziowskie sito kandydatura trafia zaś do KRS, która też jest zdominowana przez sędziów – potwierdza Majewski, dodając, że przy takiej procedurze tak mała liczba zgłoszeń spoza środowiska sędziowskiego nie może dziwić.

Brak obiektywizmu

Tę krytyczną opinię podzielają też inni prawnicy.

– Ważnym kryterium staje się poparcie kolegium sądu oraz wynik głosowania na zgromadzeniu ogólnym. Z natury rzeczy w takim głosowaniu więcej głosów zdobywają kandydaci znani na co dzień sędziom, czyli asystenci sędziego oraz referendarze, niż przedstawiciele innych zawodów – uważa Jan Łoziński, wiceprezes Krajowej Rady Radców Prawnych.

Słabość tego sposobu weryfikacji potwierdza też adwokat Andrzej Michałowski z kancelarii Michałowski Stefański.

– Najlepszym sędzią będzie uczciwy i odważny profesjonalista. Taki może być zarówno dotychczasowy niedoświadczony młody asystent, jak i doświadczony były adwokat. Młody asystent może nabyć życiową mądrość w trakcie sądzenia, a w tym samym czasie adwokat nauczy się praktyki urzędowania – mówi prawnik.

Jak przekonuje, rzecz zatem nie w tym, kto i skąd przychodzi do środowiska sędziowskiego, ale w jakości i jej weryfikowaniu.

– Tyle że obecna praktyka weryfikacji grzeszy brakiem obiektywizmu, który bierze się ze skłonności do zasklepiania się, odrzucania innych – wskazuje mec. Michałowski.

Sędziowie odpierają żale.

– Na zarzut korporacji prawniczych, że ich kandydatom ciężko się przebić, odpowiedziałbym jedno – gdy zaczną przedstawiać dobre kandydatury, ich przedstawiciele będą wygrywać konkursy. Osoby, które dziś składają wnioski, w dużej mierze nie są prawnikami, którzy są najlepsi. Nie zapominajmy, że to konkurs, a kandydatów jest czasami 30 na jedno miejsce – zauważa sędzia Waldemar Żurek.

Zawód sędziego nie może być ucieczką

W związku z rozszerzeniem dostępu do zawodów prawniczych pojawia się pytanie o kształtowanie kariery zawodowej nie tylko na początku, lecz także w czasie jej rozwoju. Migracje wewnątrz korporacji i środowisk prawniczych niewątpliwie będą się nasilały nie tylko z powodów statystycznych, tj. powiększającej się niemal lawinowo liczby pełnomocników oraz obrońców, lecz także psychologicznych. Kształcenie aplikantów przeszło metamorfozę z nauczania indywidualnego w grupowe, zaś stosunek przez niektórych uznawany za czeladniczy: patron – aplikant, jest dzisiaj rzadkością.

Tymczasem to właśnie te bliskie relacje budowały więzi łączące całe środowisko palestry, kształtowały postawy etyczne. Obecny system naboru kadr prawniczych, przedkładając egalitaryzm nad elitarność, zagubił gdzieś tę niepowtarzalną więź wewnątrzkorporacyjną. Walka o rynek zajęła miejsce relacji koleżeńskich.

W tych realiach zmiana zawodu podyktowana jest często racjami finansowymi, potrzebą bezpieczeństwa wykonywania pracy, zabezpieczenia socjalnego, pewnego spokoju, przewidywalności itd. Tu można upatrywać źródeł decyzji adwokatów i radców dotyczących zmiany pracy oraz woli przejścia do zawodu sędziego. Nie bez znaczenia jest też to, że zawód sędziego cieszy się estymą i zaufaniem społecznym w opinii publicznej dużo wyższym niż palestra. Ukształtowane często na podstawie filmów czy literatury wyobrażenie zawodu adwokata czy radcy nie wytrzymuje konfrontacji z trudną rzeczywistością i pojawia się potrzeba zmiany.

Tak można by ogólnie zrekapitulować powody kierowania się prawników w stronę zawodu sędziego. Tymczasem zawód ten nie może być ani ucieczką dla tych, którzynie radzą sobie w zawodzie adwokata albo są nim zmęczeni, ani szczytem ścieżki kariery referendarza sądowego. Zawód sędziego w demokratycznym państwie prawnym powinien być rzeczywistą koroną zawodów prawniczych. To wymaga oczywiście zmian, zarówno w systemie organizacji wymiaru sprawiedliwości, jego wizerunku i finansowania, jak i naboru kadr.

Zawód ten powinien być otwarty dla wszystkich, którzy są go godni. Dla tych, którzy mają odpowiednią wiedzę, doświadczenie zawodowe, doświadczenie życiowe i predyspozycje psychologiczne. Dla tych, którzy są odważni i postępują etycznie. Tylko wtedy będzie zagwarantowane konstytucyjne prawo do rzetelnego wymiaru sprawiedliwości.