Wygląda na to, że brakuje woli politycznej, by wysłuchanie stało się realnym narzędziem debaty w kwestiach najbardziej dyskusyjnych, takich jak choćby refundacja in vitro, związki partnerskie czy wydłużenie wieku emerytalnego.
– Instytucja wysłuchania sprawdziła się częściowo. Nieliczne wysłuchania, które się odbyły, dały obywatelom dodatkowe narzędzie nacisku oraz przekazywania swojej wiedzy i potrzeb władzy. Ale skuteczność wysłuchania jest ograniczona z racji kilku wad naszej regulacji – ocenia Paweł Dobrowolski, prezes Fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju, inicjator wprowadzenia tej instytucji.
– Wysłuchanie publiczne zostało uregulowane w ustawie o działalności lobbingowej w procesie stanowienia prawa. A to kompletne nieporozumienie. Wysłuchanie publiczne nie jest jednym z instrumentów prowadzenia lobbingu. To sposób realizacji prawa do petycji. Według mnie instytucja ta powinna być opisana w regulaminach Sejmu i Senatu – uważa dr Grzegorz Makowski, szef Programu Społeczeństwa Obywatelskiego z Instytutu Spraw Publicznych.