– Dla projektów aktów prawnych wysyłanych do prezesów sądów apelacyjnych z prośbą o zapoznanie z nimi sędziów oraz o zebranie i przesłanie ich ewentualnych uwag z reguły zakreślamy termin ok. 3 tygodni – wskazuje Patrycja Loose, rzecznik prasowy ministra sprawiedliwości.

Dodaje, że w praktyce zdarzają się nawet terminy dłuższe (np. w przypadku projektu założeń projektu ustawy o zmianie ustawy k.p.c. oraz niektórych innych ustaw – 25 dni), jak i krótsze (np. w przypadku założeń projektu ustawy o zmianie ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych – 10 dni).

– Również uwagi zgłoszone po zakreślonym terminie są w praktyce uwzględniane, o ile tylko jest to możliwe ze względu na aktualny etap prac legislacyjnych. Innymi słowy, przekroczenie terminu do zgłoszenia uwag samo przez się nie powoduje, że uwagi są odrzucane – zaznacza Loose.

– Uwzględnienie uwag jest możliwe, tylko gdy prace nad danym aktem pozostają w ministerstwie. Jeżeli mamy do czynienia z projektem, który został już przyjęty przez Radę Ministrów, to twierdzenie pani rzecznik nie będzie prawdziwe – kontruje sędzia Puchalski.

Eksperci wskazują, że problem można rozwiązać poprzez wprowadzenie sztywnych terminów, które obligowałyby resorty do konsultowania projektów w rozsądnych terminach.

– Taki obowiązek mógłby zostać zapisany w rozporządzeniu w sprawie zasad techniki prawodawczej, które należałoby podnieść do rangi ustawy. Wtedy można byłoby zaskarżać do trybunału dany błędnie skonsultowany akt jako niezgodny z ustawą i konstytucją – poddaje pomysł profesor Marek Chmaj, konstytucjonalista ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej.

– Na dziś pozostaje nam krytyka takich praktyk i występowanie do ministrów czy do premiera, aby wyciągnęli konsekwencje polityczne – puentuje profesor Chmaj.

Także za mojej kadencji zdarzały się w resorcie niedopuszczalne praktyki, np. wysyłania sędziom projektów aktów prawnych do konsultacji z dwu-, trzydniowym terminem na zajęcie stanowiska. Jeżeli w ten sposób traktuje się partnerów dialogu, to jest oczywiste, że muszą się poczuć obrażeni. Nie zamierzam tak aroganckiego traktowania środowiska sędziowskiego tolerować maj 2012 r.