Jarosław J. zawarł z Marcinem S. umowę doradztwa, zgodnie z którą Marcin S. miał wybrać potencjalnych klientów do nabycia nieruchomości w Gdańsku, należącej do Jarosława J. Z tytułu jej sprzedaży miał dostać prowizję: 2 proc. od kwoty 400 zł za mkw. oraz 80 proc. od różnicy między kwotą uzyskaną a podstawową, czyli 400 zł za mkw.
Nie można liczyć na pomoc sądu, jeżeli strony zawierają dziwne umowy dla ukrycia innych czynności – orzekł wczoraj Sąd Najwyższy.
W końcu nieruchomość została sprzedana i zgodnie z umową Marcin S. miał dostać prawie 2 mln zł za pośrednictwo. Zleceniodawca jednak nie zapłacił. Marcin S. pozwał więc go do sądu.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.