wakacje, więc poczta przekonuje, że dzięki temu rozwiązaniu po powrocie z urlopu unikniemy fatygowania się do placówki po odbiór adresowanych do nas przesyłek. Zamiast tego znajdziemy je w naszej skrzynce.

Uwolnij się od awizo

Żeby tak się stało, musimy wypełnić prosty druk, w którym przedstawimy żądanie dostarczania listów poleconych do skrzynki pocztowej.

Jest on dostępny w placówkach poczty oraz na jej stronie internetowej. Uzupełniony wniosek składamy w oddziałach publicznego operatora lub przekazujemy do rąk listonosza. W celu weryfikacji zgłoszonych danych może on nas poprosić o okazanie dokumentu tożsamości.

W zamian dostajemy naklejkę, którą umieszczamy w widocznym miejscu na naszej skrzynce. To wskazówka dla doręczyciela, żeby w przypadku naszej nieobecności zostawił w skrzynce nie awizo, lecz list polecony.

156 tys. reklamacji złożyli w 2011 roku klienci Poczty Polskiej w związku z zaginięciem przesyłek poleconych

Oczywiście naklejka to tylko dodatkowe oznaczenie. Jeśli zdecydujemy się na opisywane rozwiązanie, nasze dane trafią do specjalnego rejestru, do którego wgląd mają listonosze. Ewidencję przyjętych od adresatów żądań prowadzi się dla każdego rejonu, a dane trafiają tam dopiero po upływie trzech dni roboczych od złożenia wniosku.

Dlatego przed wyjazdem na urlop należy odpowiednio wcześniej zadbać o losy korespondencji kierowanej do nas w czasie nieobecności w domu.

Złożone żądanie można w każdej chwili wycofać i wrócić do tradycyjnych sposobów odbioru listów poleconych. Czyni się to w formie pisemnej w analogicznym trybie jak wcześniejsze ustanowienie dyspozycji.

Nie wszystko do skrzynki

Co zrozumiałe, poczta prezentuje jedynie atuty opisywanych rozwiązań, kładąc nacisk na możliwość uniknięcia niepotrzebnych wizyt w placówce.

– Wszystko po to, aby nasi klienci zaoszczędzili czas, a przesyłka polecona była w skrzynce. Chcemy też wyeliminować konieczność wystawiania papierowych druków pocztowego awiza i wspólnie zadbać o lasy – tłumaczy na swoim blogu Zbigniew Baranowski, rzecznik prasowy Poczty Polskiej.

Rzeczywistość nie jest tak różowa, jak się wydaje. Okazuje się, że do naszych skrzynek pocztowych nie trafią wszystkie listy. Konieczność osobistego odbioru przesyłek na poczcie lub od listonosza dotyczy listów poleconych z zagranicy, przesyłek pobraniowych oraz listów o dużych rozmiarach.

Złożone przez klienta żądanie nie obejmuje również listów przekazywanych za zwrotnym potwierdzeniem odbioru, a więc pism z urzędów skarbowych, sądów i prokuratur.

Decydując się na otrzymywanie listów poleconych do skrzynki, zyskujemy co prawda na wygodzie, ale de facto tracimy możliwość skutecznego dochodzenia reklamacji w wypadku zgubienia adresowanego do nas listu.

Formalnie prawo to cały czas nam przysługuje, ale w praktyce ciężko je w takiej sytuacji wyegzekwować. W tradycyjnym trybie odbioru przesyłki kwitujemy to zdarzenie podpisem.

Jego brak wskazuje, że list do nas nie dotarł, i to wystarcza, by udowodnić poczcie zaginięcie naszej przesyłki. W opisywanym rozwiązaniu ten element siłą rzeczy nie występuje, więc ciężko udokumentować niekompetencję operatora pocztowego.