Ponieważ w trakcie dyskusji zostały zgłoszone propozycje dodatkowych poprawek, a także wniosek o przyjęcie ustawy bez modyfikacji, nowelizacja wróciła do komisji.

W środę Senat blisko sześć godzin debatował nad tymi zmianami, a obradujące wieczorem trzy komisje poparły kilka ze zgłoszonych poprawek. Głosowanie odbędzie się w czwartek.

Zgłoszone w trakcie debaty poprawki rozpatrzyły trzy połączone komisje senackie: ustawodawcza; praw człowieka, praworządności i petycji oraz samorządu terytorialnego i administracji państwowej. Opowiedziały się za przyjęciem kilku z nich, m.in. zgłoszonej przez komisję ustawodawczą poprawki przywracającej termin trzech dni roboczych na złożenie zawiadomienia o zgromadzeniu, w miejsce sześciu, które przewiduje uchwalona przez Sejm nowela. W myśl tej poprawki decyzja o zakazie zgromadzenia musiałaby być dostarczona organizatorowi nie później niż 24 godziny przed datą zgromadzenia.

Kolejna poparta przez komisje poprawka przewiduje, że organizator będzie mógł poinformować organ gminy o zgromadzeniu nie na trzy dni, a na dobę przed jego datą. Ma to dotyczyć jednak wyłącznie sytuacji nagłych - gdy niemożliwe byłoby poinformowanie gminy na trzy dni wcześniej. Komisje proponują też, by przewodniczący zgromadzenia mógł powierzyć swoje obowiązki innej osobie tylko za jej pisemną zgodą.

Kolejna zaakceptowana poprawka nakłada na przewodniczącego obowiązek żądania opuszczenia zgromadzenia przez osobę, która swoim zachowaniem naruszy przepisy ustawy, uniemożliwia lub usiłuje udaremnić zgromadzenie. W sytuacji, gdy osoba taka odmówi, przewodniczący będzie musiał zwrócić się o pomoc do policji lub straży miejskiej. Dotychczas przewodniczący miał taką możliwość, ale nie obowiązek.

Senatorowie opowiedzieli się też za tym, by przewodniczący zgromadzenia był karany grzywną w wysokości nie 7 tys. zł - jak przewiduje nowela - a 5 tys. zł za niewykonywanie swoich obowiązków i jedynie wtedy, gdy działa umyślnie. Grzywną tej samej wysokości karany byłby uczestnik zgromadzenia, który nie podporządkowuje się poleceniom przewodniczącego; nowela przewiduje karę w wysokości 10 tys. zł.

Od początku prac legislacyjnych propozycje przepisów przedstawione przez prezydenta Bronisława Komorowskiego wywołują kontrowersje. Przeciw nowelizacji protestują m.in. organizacje pozarządowe. Za odrzuceniem noweli opowiedziały się też dwie senackie komisje.

Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, odnosząc się do rozwiązań proponowanych w nowelizacji, powiedział dziennikarzom, że "takie kroki trzeba było podjąć". "Senat zdecyduje w tej sprawie, ale uważam, że ta nowela jest rzeczą słuszną" - dodał. Także szef Kancelarii Prezydenta Jacek Michałowski przekonywał podczas debaty, że ustawa ma chronić pokojowo nastawionych demonstrantów przed wybrykami chuligańskimi i pomoże samorządom zapanować nad tym, co dzieje się na ulicach w czasie manifestacji.

Pomysł przygotowania nowelizacji powstał po zeszłorocznych zajściach w stolicy w związku z obchodami Święta Niepodległości 11 listopada. Przyjęta w czerwcu przez Sejm nowelizacja daje możliwość zakazania organizacji dwóch lub więcej zgromadzeń w tym samym miejscu i czasie, jeśli może to prowadzić do naruszenia porządku. Ponadto wydłuża termin na składanie zawiadomienia o planowanym zgromadzeniu z trzech do sześciu dni przed tym zgromadzeniem.

Nowelizacja zaostrza przepisy wobec organizatorów

Nowela zmienia też przepisy karne i wprowadza kary grzywny: do 7 tys. zł dla przewodniczącego zgromadzenia, jeśli nie wykonuje on swych obowiązków i nie przeciwdziała naruszeniom porządku publicznego, oraz do 10 tys. zł dla uczestnika zgromadzenia, który nie podporządkowuje się poleceniom przewodniczącego tego zgromadzenia.

"Uważam, że trzeba wyciągać lekcje z doświadczeń, które mieliśmy m.in. 11 listopada zeszłego roku oraz poprzednich sytuacji (...) powinniśmy zapobiegać, a nie potem wprowadzać siły policyjne używające środków przymusu bezpośredniego do rozdzielenia demonstracji" - zaznaczył Borusewicz. Dodał, że obecna ustawa nie daje w pełni możliwości zapobiegania konfrontacjom pod pozorem zwoływania kontrmanifestacji.

Dwie komisje przeciw nowelizacji

W ubiegłym tygodniu za odrzuceniem zmian w Prawie o zgromadzeniach opowiedziały się jednak senackie komisje: praw człowieka, praworządności i petycji oraz samorządu terytorialnego i administracji państwowej. "Propozycja prezydencka ma charakter szczątkowy, jest niespójna z dotychczasowymi przepisami i stanowi krok wstecz" - mówił senator Andrzej Matusiewicz (PiS) z komisji samorządu terytorialnego. Przedstawiciele tych komisji dodawali, że zaproponowane zapisy są nieprecyzyjne, zaś przeciwdziałanie ekscesom podczas manifestacji jest możliwe na gruncie obecnego prawa.

W innej senackiej komisji - ustawodawczej - wniosek o odrzucenie noweli nie uzyskał większości, ale komisja zaproponowała kilka poprawek zmieniających niektóre z najbardziej kontrowersyjnych zapisów. Chodzi m.in. o skrócenie do trzech dni roboczych terminu na złożenie zawiadomienia o zgromadzeniu, a także obniżenie wysokości grzywien.

"Proponowana ustawa nie jest szeroką nowelizacją, ale ma przede wszystkim doprowadzić do tego, aby nie powtórzyła się sytuacja z 11 listopada i podnosi bezpieczeństwo zgromadzeń, na pewno duch tej inicjatywy jest godny poparcia" - mówił kierujący pracami komisji ustawodawczej senator Piotr Zientarski (PO). Dodał, że przyjęcie zmian nie wyklucza potrzeby przygotowania przez Senat w najbliższych miesiącach projektu kompleksowej i pełnej nowelizacji Prawa o zgromadzeniach.

Wniosek o przyjęcie nowelizacji bez poprawek zgłosił Jarosław Lasecki (PO). Wyjaśnił, że wskazane jest uchwalenie zmian w takiej formie, w jakiej są one obecnie. Dodał, że wszelkie doprecyzowania można wprowadzić w późniejszej i całościowej nowelizacji tych przepisów. Z kolei Marek Borowski (niez.) w zgłoszonych poprawkach zaproponował m.in. uzupełnienie regulujące kwestię zgłaszania zgromadzenia spontanicznego.

Kancelaria Prezydenta wskazywała w czerwcu, że "projekt w przekonaniu prezydenta jest projektem zrównoważonym, który godzi konstytucyjne prawo do wolności, ale i do bezpieczeństwa". Michałowski mówił podczas środowej debaty, że obecnie samorządy praktycznie nie mają możliwości zakazania zgromadzenia, nawet jeśli przemawiają za tym względy bezpieczeństwa. Jeśli wydadzą taką decyzję, jest ona uchylana. Zmiany proponowane w nowelizacji mają z "przepisów fasadowych uczynić przepisy stosowane".