Po co policji takie uprawnienia? MSW uzasadnia je wyrafinowanymi i przemyślanymi działaniami grup przestępczych i organizacji terrorystycznych. Jeżeli zmiany wejdą w życie, policjant będzie mógł strzelać do takich osób, gdy dojdzie do „zagrożenia życia lub zdrowia funkcjonariusza lub innej osoby”.

Eksperci nie potrafią znaleźć wystarczającego uzasadnienia dla zmian. Ich zdaniem w demokratycznym państwie prawa, które uznaje życie ludzkie od momentu poczęcia za wartość konstytucyjną, nie mogą być wprowadzane rozwiązania, które ułatwiają zabijanie

. – Na razie w Polsce nie mamy przecież do czynienia z plagą bandytyzmu. Warszawa to nie Nowy Jork – komentuje prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. I dodaje: – Użycie broni palnej w państwie prawa powinno być wyjątkiem. A jeśli już zajdzie taka konieczność, oddanie strzału do obywatela musi być poprzedzone całą obowiązkową procedurą.

Prof. Marek Chmaj: Użycie broni powinno być wyjątkiem, nie regułą

Z kolei dr Ryszard Piotrowski z Uniwersytetu Warszawskiego przypomina, że podobne uprawnienia przysługują już żołnierzom służącym poza granicami naszego kraju. – To, że uchwalone zostały takie regulacje wojenne, które są zresztą niekonstytucyjne, nie może być pretekstem do psucia prawa obowiązującego na terenie naszego kraju – podkreśla dr Piotrowski.

Jego zdaniem to, co proponuje resort spraw wewnętrznych, można określić jako nieproporcjonalną i nadmierną ingerencję w prawa i wolności obywateli. – Nie usprawiedliwia tego ani kultura funkcjonowania służb, ani zwiększenie zagrożenia obywateli – twierdzi konstytucjonalista.

Ekspertom nie podoba się również pomysł rezygnacji z oddawania strzału ostrzegawczego. Obecnie zanim policjant strzeli w kierunku obywatela, ma obowiązek krzyknąć: „policja”, i wezwać go do zachowania się zgodnego z prawem. Jeżeli podejrzany nie podporządkuje się, funkcjonariusz musi krzyknąć: „Stój – bo strzelam”, później oddać strzał ostrzegawczy. Dopiero potem ma prawo strzelać.

Małgorzata Woźniak, rzecznik prasowy MSW, podkreśla, że rozszerzenie uprawnień, które zawiera projekt założeń do ustawy, to postulat samych służb. W toku prac legislacyjnych zostaną one poddane szczegółowej analizie.

Więcej służb dostanie paralizatory

Zasady użycia broni palnej oraz środków przymusu bezpośredniego przez służby państwowe znajdą się w jednej ustawie. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych przygotowało projekt założeń do projektu ustawy o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej.

Przy okazji resort zamierza poszerzyć katalog tego typu środków. Funkcjonariusze będą mogli korzystać m.in. z materiałów wybuchowych, granatów hukowo-błyskowych, petard czy granatów dymnych. Ponadto więcej służb, a wśród nich Straż Ochrony Kolei, Służba Leśna czy straż parku, zostanie doposażonych w środki przymusu bezpośredniego, takie jak paralizatory czy pociski niepenetracyjne.

Niekonstytucyjne prawo

Na potrzebę stworzenia jednej ustawy, która regulowałaby w sposób kompleksowy zasady używania broni palnej i środków przymusu bezpośredniego przez wszystkie służby państwowe, wskazywał m.in. rzecznik praw obywatelskich. Brak takich regulacji krytykował też Andrzej Seremet, prokurator generalny, który w marcu br. złożył w tej sprawie wniosek do Trybunału Konstytucyjnego. Zwrócił się w nim o zbadanie, czy zasady używania przez służby środków przymusu bezpośredniego, takich jak np. kajdanki, mogą być uregulowane w rozporządzeniach.

– Środki przymusu bezpośredniego bardzo głęboko ingerują w chronione konstytucją prawa i wolności obywatelskie – uzasadniał skierowanie wniosku do TK Wojciech Sadrakuła, prokurator Prokuratury Generalnej.

Konstytucja wyraźnie określa, w jaki sposób i w jakim zakresie te wolności mogą być ograniczane. Co więcej, muszą mieć one oparcie w akcie prawnym rangi ustawowej. Ponadto taka ustawa musi w sposób wyczerpujący regulować najistotniejsze elementy stosowania przymusu bezpośredniego: ich rodzaj, warunki stosowania, przypadki i cele.

Tymczasem wszystkie z zaskarżonych przez Andrzeja Seremeta przepisów odsyłają w tych kwestiach do rozporządzeń wydawanych albo przez ministra, albo przez Radę Ministrów.

Wątpliwości Andrzej Seremeta w maju podzielili sędziowie TK i dali ustawodawcy 12 miesięcy na stworzenie ustawy, która likwidowałaby niekonstytucyjność. Projekt, który przygotowało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, ma rozwiązać ten problem.