Nie ściągam. Ani piosenek, ani filmów, ani książek. Mała w tym moja zasługa, bo choćbym chciała połamać kilka praw autorskich, to nie pozwala mi na to domowy transfer internetowy, którego wydajność zbliża go raczej do transfuzji krwi, i to zakrzepłej.
Barbara Kasprzycka, kierownik działu prawo
Dlatego dyskusja o ACTA interesuje mnie o tyle, o ile dotyczy udziału – a w zasadzie jego braku – obywateli w tworzeniu prawa. Polski rząd wziął sobie ten udział na sztandary, przyjmując trzy lata temu dokument „Zasady konsultacji przeprowadzanych podczas przygotowywania dokumentów rządowych”. Ale sztandary poszły do lamusa.