Prokurator generalny Andrzej Seremet nie chce karać więzieniem pijanych rowerzystów. Przedłożył już ministrowi sprawiedliwości propozycje stosownych zmian w prawie - informuje "Rzeczpospolita".
Reklama

Seremet chce, by było to traktowane jako wykroczenie, a nie przestępstwo. "Przepis (przenoszący odpowiedzialność z wykroczenia na przestępstwo) miał działać odstraszająco i ograniczyć zjawisko kierowania rowerem w stanie nietrzeźwym. Ale okazał się nieskuteczny. Takich sprawców przybywa" - zaznacza.

W więzieniach są obecnie 5024 osoby skazane za jazdę rowerem po pijanemu. Tylko o 626 mniej niż kierowców samochodów. A miesięczne utrzymanie więźnia to ok. 2,5 tys. zł.

Prokurator generalny ocenia, że posyłanie rowerzystów do więzień niczego ich nie nauczyło. "Wymagają raczej pomocy medycznej" - dodaje. Jak wspomina, kiedyś rozpoznawał sprawę cyklisty notorycznie jeżdżącego po kieliszku. "Był za to skazany 11 razy i uzbierały mu się 3 lata pozbawienia wolności" - wylicza.

Seremet przedstawił swoje propozycje także szefom MSW, KGP oraz służby więziennej. "Spotkały się z bardzo pozytywnym przyjęciem" - mówi jego rzecznik Mateusz Martyniuk.

Cichocki poprze pomysł likwidacji kar więzienia dla pijanych rowerzystów

Minister spraw wewnętrznych Jacek Cichocki powiedział, że poprze pomysł prokuratora generalnego, by zlikwidować kary więzienia dla pijanych rowerzystów. Podkreślił, że będzie o tym rozmawiał z ministrem sprawiedliwości Jarosławem Gowinem.

"Szkodliwość społeczna tego rodzaju czynów i zaangażowane w te sprawy policji i prokuratorów są niewspółmierne do zagrożenia, jakie stwarzają pijani rowerzyści" - powiedział PAP w poniedziałek prok. Maciej Kujawski z Prokuratury Generalnej.

Dodał, że temat pojawił się przy okazji prowadzonych w resorcie sprawiedliwości prac m.in. nad zmianami w Kodeksie karnym i Kodeksie postępowania karnego. Prokurator zaznaczył, że swój pomysł Seremet przedstawił w opinii do tych prac, które są prowadzone w Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego przy ministrze sprawiedliwości.

W styczniu Gowin informował, że obszerny projekt zmian prawa - którego celem jest skrócenie czasu rozstrzygania spraw przez sądy - ma być gotowy pod koniec roku. "Moje osobiste wrażenie jest takie, że kodeks jest nadmiernie restrykcyjny w sprawach drobnych, a zbyt pobłażliwy w sprawach ciężkich" - mówił wtedy minister sprawiedliwości.

Cichocki powiedział w poniedziałek PAP, że wesprze działania Seremeta i będzie rozmawiał z ministrem Gowinem, który ma inicjatywę wiodącą w ten sprawie.

"Jeśli rowerzysta popełni przestępstwo czy wykroczenie drogowe, to oczywiście trzeba karać, ale trzeba rozważyć, na ile kary te dziś są skuteczne, zwłaszcza tak ostre jak w przypadku recydywy - kara więzienia" - powiedział Cichocki.

W jego opinii trzeba się zastanowić, czy za takie przewinienie jak jazda rowerem po pijanemu trzeba ludzi kierować do więzienia. Według Cichockiego statystki pokazują, iż mimo zaostrzenia kar w tym zakresie nie zmniejsza się wcale przestępczość.

"Koszt karania w ten sposób rowerzystów za tego rodzaju wykroczenia czy wielokrotne wykroczenia jest bardzo duży dla podatników, natomiast liczba wypadków nie zmniejszyła się na drogach" - ocenił Cichocki. Dodał, że zamiast karać więzieniem, policja powinna wzmóc działania prewencyjne.

W więzieniach są obecnie 5024 osoby skazane za jazdę rowerem po pijanemu. To tylko o 626 mniej niż kierowców samochodów. Miesięczne utrzymanie więźnia to koszt ok. 2,5 tys. zł.