Blokada za pieniądze

Podczas pierwszej fazy rejestracji właściciele praw do marek mogli zablokować ich użycie w domenach .xxx.

– Zablokowanie domeny zawierającej znak towarowy kosztowało ok. 300 dolarów. Niestety, wiele firm uznało, że nie będzie ulegać presji i nie zdecydowało się na ten krok – mówi Marta Koremba, rzecznik patentowy w kancelarii Kochański Zięba Rąpała i Partnerzy.

Znaczna część zysków ICM registry nie będzie pochodzić z opłat za rejestrację adresu, tylko właśnie za jego zablokowanie. Trudno więc się dziwić, że wielu przedsiębiorców potraktowało to jako szantaż finansowy.

– To prawda, że można się zastanawiać, dlaczego mieliby dodatkowo płacić za ochronę praw w domenie .xxx, skoro ponoszą już koszty związane z ochroną znaku towarowego – mówi Koremba.

– Z drugiej jednak strony teraz walka o odebranie domeny naruszającej prawa będzie dużo kosztowniejsza – zaznacza.

– Znaliśmy problem, ale po jego przeanalizowaniu zdecydowaliśmy nie wykupywać ani nie blokować domen z rozszerzeniem .xxx. Nazwa „Orlen” jest zastrzeżona, w związku z czym choć każdy może wykupić domenę zawierającą w swojej treści tę nazwę, to nikt nie może na takiej stronie utworzyć serwisu, ani publikować żadnych treści – komentuje Beata Karpińska, szefowa Biura Prasowego PKN Orlen.

Wiele firm i instytucji z całego świata zdecydowało się jednak na blokadę domen, uwzględniając różne możliwe kombinacje. Dla przykładu Uniwersytet Kansas zastrzegł nie tylko KUgirls.xxx, ale też KUnurses.xxx.

Kosztowne procedury

Właściciele znaków towarowych, zwłaszcza tych renomowanych, mają spore szanse na odebranie domen .xxx osobom, które je zarejestrowały. Tyle że wiąże się to z kosztami.

– Najszybszą drogą do odebrania takiej domeny jest skorzystanie z możliwości, jaką daje procedura Rapid Evaluation Service realizowana przez The National Arbitration Forum – wyjaśnia Piotr Niezgódka z kancelarii Kochański Zięba Rąpała i Partnerzy.

– Tyle że to droga dość kosztowna, bo za rozpoznanie sporu dotyczącego jednej tylko domeny trzeba już na wstępie zapłacić 1300 dolarów, przy czym pieniądze te nie zostaną zwrócone, nawet gdy wygramy sprawę. To jednak nie koniec kosztów. Jeśli oponent nie zgodzi się z zarzutami i będziemy chcieli odpowiedzieć na jego argumenty, to znów musimy zapłacić – tym razem 400 dolarów za każde dodatkowe pismo – wylicza adwokat.

Z procedury tej mogą skorzystać firmy posiadające zarejestrowane znaki towarowe oraz osoby fizyczne, których nazwisko zostało wykorzystane jako nazwa domeny .xxx. Jej zaletą jest to, że odbywa się na odległość. Wszystkich formalności można dopełnić przez internet. Jeśli sprawa będzie oczywista (np. gdy chodzi o renomowany znak towarowy, taki jak Orlen), to wygrana jest bardzo prawdopodobna.

Inną możliwość stwarza procedura Uniform Domain Name Dispute Resolution, stosowana przez Centrum Mediacji i Arbitrażu przy Światowej Organizacji Własności Intelektualnej.

– Tu podstawą roszczeń może być nie tylko naruszenie praw do cudzych znaków towarowych, lecz także fakt zarejestrowania domeny bez interesu prawnego lub w złej wierze. W tej procedurze można ograniczyć koszty w przypadku postępowania dotyczącego kilku domen. Za skargę obejmującą do 5 domen płaci się bowiem stałą opłatę w wysokości 1300 euro – wyjaśnia Marta Koremba.

Treści godzące w renomę

Droga przed sądem powszechnym będzie właściwa, gdy pod domeną zostanie zamieszczona strona internetowa. Z reguły będzie ona zawierała materiały przeznaczone dla osób dorosłych, bo zgodnie z regulaminem ICM Registry domeny .xxx zostały przeznaczone dla tej branży.

– Takie treści w zestawieniu z marką lub firmą mogą wywoływać zdecydowanie negatywne skojarzenia, przede wszystkim naruszać prawo do firmy przedsiębiorcy bądź jego prawa do znaku towarowego – mówi Maciej Olejnik, prawnik z kancelarii CMS Cameron McKenna.

– Ponieważ z naruszeniami tymi mamy do czynienia w globalnej sieci, miejsce wytoczenia powództwa nie musi okazać się ograniczone do sądu polskiego – dodaje.

Co na to firmy?

– Gdyby pojawiły się jakieś treści godzące w naszą renomę, wówczas każdy taki przypadek będzie analizowany od strony prawnej – wyjaśnia PKN Orlen.

– Mamy nadzieję, że pod domeną pkp.xxx nie pojawi się żadna strona. Gdyby jednak nawet tak się stało, to nie sądzę, by miało to jakiś wpływ na wizerunek firmy – komentuje z kolei Kurpiewski.

– Dla wszystkich powinno być oczywiste, że Grupa PKP nie może mieć nic wspólnego z takim adresem. My posługujemy się domeną Pkp.pl i zainteresowani wiedzą, że tu można znaleźć informacje na nasz temat – dodaje.