O usunięcie wielkiego ekranu LED w centrum Poznania walczy właśnie Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego. Nie można go zlikwidować tylko dlatego, że zakłóca ruch uliczny. Inspektor dopatrzył się za to, że właściciel billboardu nie uzyskał pozwolenia na budowę. A powinien.

– Reklama jest ciężka i zagłębiona w gruncie – opisuje Jerzy Plajer, kierownik Oddziału Orzecznictwa Administracyjnego w PINB dla Poznania. Z tych powodów na postawienie billboardu przedsiębiorca powinien się postarać o pozwolenie na budowę. Skoro tego nie zrobił, inspektor nadzoru budowlanego może nałożyć sankcje administracyjne: w pierwszej kolejności będzie to nakaz uiszczenia opłaty legalizacyjnej. Jeśli przedsiębiorca tego nie zrobi, będzie musiał rozmontować konstrukcję.

Sprawa toczy się dwutorowo. Na podstawie przepisów karnych PINB powiadomił prokuratora o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art. 90 ustawy prawo budowlane, polegającego na samowoli budowlanej. Takiego rozwiązania nie można jednak stosować do wszystkich ekranów LED. Nie na każdy billboard trzeba mieć bowiem pozwolenie na budowę. Sprawa dodatkowo się komplikuje, gdy billboardy stoją na prywatnych działkach.

– Na prywatnej posesji urząd miasta ma związane ręce. Można ten problem rozwiązać jedynie w drodze negocjacji – wyjaśnia Katarzyna Kasprzak z departamentu infrastruktury i gospodarki Urzędu Miasta we Wrocławiu. W Ministerstwie Infrastruktury trwają już prace nad przepisami, które mają uregulować kwestię ekranów LED. W pracach uczestniczy także Politechnika Poznańska oraz Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego.

– Politechnika Poznańska prowadzi badania naukowe, zaś KRBRD zbiera informacje z poszczególnych krajów UE – wyjaśnia Adam Jasiński z Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Regulacje mają dotyczyć kształtu, barwy, wymiarów, intensywności emitowanego światła oraz wymiarów napisów. Określone zostaną także minimalne odległości między reklamami.