Powoli, bardzo powoli, ale pomimo wielu trudności, oporów i zadawnionych przyzwyczajeń, to i owo w przestrzeni szeroko rozumianego wymiaru sprawiedliwości jednak porządkujemy.
Do tego rodzaju kroków „czyszczących” z pewnością można zaliczyć orzeczenie Sądu Najwyższego w sprawie mandatów dwóch prokuratorów w stanie spoczynku, którzy zostali wybrani w ostatnich wyborach parlamentarnych i ku swojemu rozczarowaniu (bo chyba nie zaskoczeniu) szybko posłami być przestali.
Jest to orzeczenie ważne z kilku powodów. Po pierwsze wyjaśnia precyzyjniej istotę prokuratorskiego stanu spoczynku, wpisując się w nurt wyraźnie już wcześniej wyznaczony orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego. TK zajmował się tym specyficznym stanem permanentnej służby wprawdzie w odniesieniu do sędziowskiego stanu spoczynku, ale nie można nie dostrzegać, że oddzielenie urzędu prokuratora generalnego od funkcji ministra sprawiedliwości przesuwa akcenty decydujące o kształcie prokuratury w kierunku jej przyszłej, pełnej niezależności od rządu, i w konsekwencji zbliża prokuraturę do przestrzeni klasycznie rozumianej władzy sądowniczej. Dziś nici łączące prokuraturę z rządem, czyli z czynnikiem z zasady najbardziej politycznym z możliwych, są jeszcze stosunkowo silne. Głównie chodzi tu o budżet, ale miejmy nadzieję, że także ta pępowina zostanie w końcu w nieodległej przyszłości definitywnie zerwana. Podkreślenie, że prokuratorski stan spoczynku nie jest tylko formą specjalnej emerytury, ale nade wszystko dalszą służbą publiczną, podlegającą licznym ograniczeniom także w sferze praw obywatelskich, definiuje status prokuratora w ogóle, a tym samym przestrzeń, w jakiej może się on w miarę swobodnie poruszać. Swoją drogą, na tym przykładzie widać wyraźnie, jak ustawodawca ciągle nie nadąża za życiem. Czy można było przewidzieć jeszcze kilka lat temu, że w stan spoczynku będą przenoszeni czterdziestolatkowie w pełni sił zdrowotnych?
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.