Specjalistyczne strony

Tymczasem ze znalezieniem dziś w sieci odpowiednich instrukcji nie ma najmniejszego problemu. Po wpisaniu do internetowej wyszukiwarki sformułowania, jak zrobić bombę, wyskakuje 1 270 000 wyników. Internauci radzą, jak zrobić ładunek wybuchowy z pianki do golenia, długopisu, dyskietki, coca-coli, saletry, proszku do pieczenia itd.

– Niektóre to żarty, ale wśród nich można znaleźć również takie instrukcje, na podstawie których faktycznie można skonstruować bombę – komentuje prof. Marian Filar.

Niektórzy internauci nie tylko udzielają krótkich rad na forach, ale także zakładają własne strony z bardziej obszernymi instrukcjami. Za przykład może posłużyć portal dwudziestolatka z Muszyny. Internauta na tej stronie zamieszczał filmiki z detonacji ładunków wybuchowych. Policja schwytała go pod koniec lipca 2011 roku. Mężczyzna usłyszał zarzut nielegalnego posiadania i wyrabiania ładunków wybuchowych oraz sprowadzenia niebezpieczeństwa wybuchu. Takie czyny i dziś są zabronione.

Eksperci wyjaśniają, że osoby, które zamieszczą w sieci instrukcję, jak zrobić bombę, nawet jeśli nie posiadają w domu ładunków wybuchowych, nie powinny czuć się bezkarne.

–Takim instruktorom bądź nauczycielom już dziś można postawić zarzuty pomocnictwa bądź podżegania do popełnienia przestępstwa zamachu – wyjaśnia Zbigniew Roman.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami kodeksu karnego podżeganie polega na namawianiu kogoś do popełnienia przestępstwa. Pomocnictwo to działanie, którego celem jest ułatwienie danej osobie popełnienia czynu zabronionego. Za te przestępstwa grozi taka sama kara jak za sprawstwo.

Podstawa prawna

Ustawa z 29 lipca 2011 r. o zmianie ustawy – Kodeks karny, ustawy – Kodeks postępowania karnego oraz ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary (Dz.U. z 2011 r. nr 191, poz. 1135).

Służby monitorują internautów szukających stron o bombach

Przemysław Krejza, prezes Stowarzyszenia Instytut Informatyki Śledczej

Funkcjonariusze, którzy usiłują znaleźć osobę, zamieszczającą w sieci nielegalne materiały, mogą natrafić na wiele trudności. Jeżeli internauta opublikował zabronione treści na serwerze na Wyspach Kanaryjskich, może okazać się, że zdobycie jakichkolwiek informacji o tej osobie jest niemożliwe. Tam nie obowiązuje bowiem ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną. To oznacza, że dostawca internetu nie musi na Wyspach Kanaryjskich przechowywać tzw. logów (IP internauty lub informacji o pobieranych plikach). Terroryści w sieci nie mogą się jednak czuć bezpiecznie. Sprawy dotyczące ataków, a w szczególności informacje o bombach, nieustannie są monitorowane przez międzynarodowe służby. Ta kontrola jest dziś na tak wysokim poziomie, że osoba, która w wyszukiwarce zbyt często wpisuje słowo „bomba”, może zwrócić na siebie uwagę monitorujących internet funkcjonariuszy.