Tak stwierdził resort kultury i zakończył spór o to, czy Repropol jest organizacją zbiorowego zarządzania, czy nie.

Pominięcie w ustawie

Na początku tego roku Press Service Monitoring Mediów (PS) wniósł o stwierdzenie nieważności decyzji ministra kultury i dziedzictwa narodowego w sprawie Repropolu. Według Press Service ministerstwo nie mogło zezwolić Repropolowi na pobieranie wynagrodzeń na rzecz wydawców za korzystanie z prasowych materiałów, ponieważ nie jest on organizacją zbiorowego zarządzania. Zgodnie z prawem autorskim (art. 104 ust 1) takimi organizacjami są np. stowarzyszenia zrzeszające twórców, artystów, wykonawców czy producentów. Ustawodawca pominął tu jednak wydawców. Według PS nie bez powodu, bo wydawcy są na tyle silni, że nie potrzebują organizacji, która zarządzałaby ich prawami.

Decyzja ministra

Zdaniem MKiDN Press Service nie ma racji. Z tego powodu resort postanowił odrzucić wniosek PS. Jak argumentuje minister kultury Bogdan Zdrojewski, pominięcie wydawców w artykule 104 ust 1 prawa autorskiego nie tu żadnego znaczenia. Organizacjami zbiorowego zarządzania są przede wszystkim takie stowarzyszenia, które reprezentują posiadających autorskie prawa majątkowe. Jeśli dziennikarz będący autorem materiału prasowego na podstawie np. umowy przekazał prawa wydawcy, ten ostatni może powierzyć zarządzanie zdobytymi prawami wyspecjalizowanej organizacji. Ta z kolei ma prawo pobierać na rzecz reprezentowanych wydawców opłaty za korzystanie z materiałów prasowych. Nadanie statusu organizacji zbiorowego zarządzania Repropolowi, który tak właśnie działa, jest więc słuszną decyzją.

Według prof. Jana Błeszyńskiego, specjalisty od prawa autorskiego, wydawcy mają prawo tworzyć organizacje zbiorowego zarządzania. Jeżeli Repropol ma w statucie zarządzanie i faktycznie to robi, nie łamie prawa. Problemy mogą się zacząć tylko wówczas, gdy organizacja zacznie wykonywać inne zadania niż statutowe.

1 mln zł Repropol pobrał za korzystanie z materiałów prasowych