Stolarz, historyk sztuki, pani z warzywniaka - wszyscy mogą robić ekspertyzy dzieł sztuki

autor: Anna Krzyżanowska30.09.2011, 03:00; Aktualizacja: 30.09.2011, 09:17

Stolarz, rzeźbiarz, historyk sztuki czy pani z warzywniaka – wszystkie te osoby mogą wykonać ekspertyzę dzieła sztuki. Dlaczego tak jest? Obowiązujące przepisy nie określają, jakie kompetencje trzeba posiadać, aby wystawiać certyfikaty autentyczności obrazom czy rzeźbom.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (10)

  • me(2011-09-30 05:00) Zgłoś naruszenie 01

    CO, KOLEJNA KORPORACJA RWIE SIĘ DO ŻŁOBU???

    To u kogo sprawdzam swoje "dzieła sztuki" to jest moja sprawa. Jeżeli chcę, to będę sprawdzał u kustosza a jeżeli nie to będę sprawdzał u babci klozetowej. Nikomu nic do tego.

    Odpowiedz
  • Krzysiek Dróżdż(2011-09-30 08:20) Zgłoś naruszenie 01

    Zadziwiające w tej sprawie jest jedynie to, że gazeta, która bez przerwy zarzuca, że mamy zbyt wiele regulowanych zawodów, nagle stwierdza, że przecież każdy może pisać ekspertyzy dzieł sztuki.

    Podpowiem Wam, że równie dobrze każdy może pisać recenzje książek czy restauracji. Co więcej - każdy (nawet dziennikarz nie mający pojęcia o technologii) może pisać artykuły recenzujące samochody, czy np. opisujące kwestie związane z internetem i to w dowolnie bzdurny sposób, co udowodniła kiedyś nawet Gazeta Prawna (swoją niekompetencję potwierdziła później nie reagując nawet na listy otwarty przedstawicieli branży, np. Mirka Połyniaka)...

    Odpowiedz
  • jaś(2011-09-30 08:32) Zgłoś naruszenie 00

    po tym tekście proszę, żeby już nigdy, ale to nigdy DGP nie narzekał na nadmiar zawodów regulowanych w Polsce.

    Odpowiedz
  • Joanna(2011-09-30 08:38) Zgłoś naruszenie 00

    Do me : oczywiście, że każdy chciałby sprawdzić dzieło sztuki u znawcy i dostać certyfikat. Jeżeli babcia klozetowa jest przy okazji historykiem sztuki, to może Pan oddać jej obraz do ekspertyzy, ale Pana wypowiedź zieje ignorancją !
    W Polsce daje się uprawnienia osobom niekompetentnych. Np. świadectwa energetyczne budynków może wydawać ... polonista, przedszkolanka z tyt. mgr, po krótkim kursie i egzaminie, a np. inżynier mechanik bez tyt. mgr nie może. Czy to nie paradoks ?

    Odpowiedz
  • Amigos(2011-09-30 09:32) Zgłoś naruszenie 01

    Jeśli udaję się do kogoś, kto para się wydawaniem ekspertyz dzieł sztuki, to mogę od niego zażądać okazania dyplomów czy certyfikatów, mogę też kierować się referencjami i opinią tej osoby na rynku. To w zupełności wystarczy rozsądnemu człowiekowi. Kolejny samorząd zawodowy i kolejne ograniczenia nie są potrzebne. DGP jak widzę zmienia poglądy z liberalizacji rynku pracy na nadregulację i powrót do organizacji cechowej, jak w zawodach prawniczych.

    Odpowiedz
  • gązawa(2011-09-30 09:34) Zgłoś naruszenie 00

    Ocena autentyczności i oszacowanie wartości dzieła na użytek własny to rzeczywiście dość osobisty problem. Jednak co w przypadku jeżeli sprawa trafi do wymiaru sprawiedliwości? Jako pełnomocnik spadkobiercy mam taki problem. Komornik sporządzający spis inwentarza po zmarłym kolekcjonerze ma obowiązek określić szacunkową wartość każdego eksponatu, jego autentyczność etc,. Musi skorzystać z pomocy biegłego. Właśnie taki spis aktualnie jest prowadzony, a ja reprezentuję jednego ze spadkobierców. Może wiecie ilu biegłych z zakresu wycey i oceny zabytków zakresu znajduje się na listach biegłych sądowych w naszym kraju? Prawie ich nie ma. Ugody spadkobiercy nie są w stanie zawrzeć co do podziału i tak od pół roku spis nie jest wykonywany za sprawą braku biegłych sądowych.

    Zatem problem podniesiony przez autorkę jest, moim zdaniem, istotny i jest potrzeba by go rozwiązać. Jak to zrobić? Może warto by wypowiedzieli się ci co w branży mają doświadczenie.

    Ale autorka pominęła fakt, że istnieje lista Rzeczoznawców Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego i tam może szukać (ja tak próbuję swój problem załątwić) początku rozwiązania problemu.

    Odpowiedz
  • obywatel korporkraju(2011-10-01 07:12) Zgłoś naruszenie 01

    Do Joanna
    Świadectwa energetyczne to może i wydawać babcia klozetowa, byle na miękkim papierze - byłby to jedyny sposób aby się komukolwiek na cokolwiek przydały.
    A to do kogo sobie niosę obraz do oceny to jest moja sprawa.
    Kolejna grupa kolesi chce się dorwać do żłobu i zamknąć dostęp onnych. ZWĘSZYLI SPOSÓB WYMYŚLONY PRZEZ KORPORACJE PRAWNICZE: DORWAĆ SIĘ DO KORYTA I ODCIĄĆ DOSTĘP ONNYM. DO TEGO DODAĆ PRZYMUSY PAŃSTWOWE - I ZACZYNA SIĘ ELDORADO.

    Odpowiedz
  • .(2011-10-01 21:57) Zgłoś naruszenie 01

    W żadnym wypadku nie należy mnożyć regulacji. Jak ktoś potrzebuje profesjonalnej ekspertyzy, może pójść do profesora. Może też kierować się renomą rzeczoznawcy. Obecne korporacje zawodowe należałoby rozwiązać, tworzenie nowych to poważny błąd. Eksperci w takiej dziedzinie jak sztuka posiadają na ogół udokumentowany dorobek. Jeśli ktoś jest zainteresowany opinią osoby przypadkowej, to jego sprawa. Takie ekspertyzy i korzystanie z nich mieszczą się w ramach wolności słowa i swobody wymiany myśli. Każdy ma prawo głoszenia i utrwalania na piśmie swoich poglądów. Nie stawiajmy kolejnej sprawy na głowie.

    Odpowiedz
  • Marta(2014-05-31 12:14) Zgłoś naruszenie 10

    Każdy kto interesuje się tym rynkiem, wie, że istnieje coś takiego jak akredytacja ministra kultury dla osób zajmujących się ekspertyzami i wycenami dzieł sztuki. I ministerstwo prowadzi ich wykaz. Więc jak chcę to udaję się do takiej osoby. Jeśli nadal nie jestem pewna mogę skorzystać z usług osoby będącej biegłym sądowym i na co dzień orzekającej o autentyczności dzieł sztuki w sądach (zresztą często rzeczoznawcy ministerialni są też biegłymi). A jak i to jest mało, to korzystam z usług osoby, która posiada ubezpieczenie OC, bo firma ubezpieczeniowa aby taki dokument wydać musi dokładnie już sprawdzić kompetencje - za dużo ryzykuje. I nie jest prawdą to co można przeczytać w necie w wywiadach z panem Konopackim, że nikt w Polsce takiego ubezpieczenia nie ma. On nie ma, bo zdaje się, że nie spełnia warunków. Ale ja osobiście znam panią ekspert z Krakowa, która je posiada. I często kupując coś korzystam z jej usług. Zresztą posiada ona świetnie wyposażona pracownię i robi wszystkie badania, co w przypadku np. XIX wiecznych obrazów jest niezbędne. Kupuję od 10 lat i wcale nie jest najgorzej z tym polskim rynkiem sztuki.

    Odpowiedz
  • Peter(2020-11-28 19:58) Zgłoś naruszenie 00

    Po komentarzach negatywnych widać kto je pisał, człowiek który wydaje paręset tysięcy czy nawet kilkadziesiąt dba o to żeby zainwestować dobrze pieniądze i cieszyć się nie papierem który może rzeczywiście użyć babcia klozetowa bo mniej więcej taka jest waga wywodu na tym świostku i takaż sama wiedza wystawiającego. Stopień profesora nic nie znaczy, muzealnika tym bardziej, trudno szukać wiedzy na podstawie oglądu z wierzchu obrazu, nie jest tajemnicą że historycy sztuki nie znają technologii ani techniki malarstwa a ich ocena polega na widzimisię stąd wiele już błędów czołowych bohaterów tego zawodu i głośnych porażek.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane