Posłom, których Sejm powołuje do wyjaśniania skomplikowanych spraw, często mylą się ich role.
Sejmowe komisje śledcze nie są od tego, żeby się podobać. Jednak, choć pełnią funkcje kontrolne Sejmu, nie mogą pretendować do roli prokuratora czy sądu. Ich członkowie, a zwłaszcza przewodniczący, muszą mieć świadomość, że ich podstawowym zadaniem jest ustalenie zdarzeń w ściśle zakreślonym przez Sejm zakresie, demaskowanie patologii życia publicznego, obnażanie słabości instytucji państwowych. Nie jest ich zadaniem dokonywanie własnych ustaleń faktycznych w celu zdobycia dowodów procesowych. A taki właśnie błąd popełniła komisja śledcza do spraw nacisków i jej przewodniczący Andrzej Czuma.
Sejmowi śledczy postanowili skonfrontować poczynione przez siebie ustalenia z konkretnymi przepisami kodeksu karnego. Takie zabiegi zawsze będą kończyć się niepowodzeniem. Członkowie komisji śledczej nie są przecież śledczymi w rozumieniu kodeksu postępowania karnego. Są politykami i nie mają ani takich możliwości, ani takich środków działania, jak prokuratorzy. Posłowie nie są od stawiania zarzutów karnych, tak jak nie są też od uniewinniania kogokolwiek.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.