Ograniczenie sprzedaży narkotyków w naszym kraju i pomoc osobom uzależnionym to główne cele nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Przepisy zostały już uchwalone przez Sejm. Teraz nowela trafi pod obrady Senatu. Zgodnie z nowymi przepisami możliwe będzie umorzenie postępowania wobec osób, przy których znaleziono nieznaczną ilość narkotyku. Ponadto specyfik musi być przeznaczony na własny użytek, co automatycznie wyklucza z grupy tych osób dilerów. Szkodliwość społeczna owego czynu musi być z kolei niewielka. W czasie sejmowej dyskusji minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski tłumaczył, że nowelizacja ta nie oznacza legalizacji narkotyków.

– Posiadanie nawet niewielkiej ilości narkotyków nadal będzie karalne – mówił Kwiatkowski.

W ustawie pozostał kontrowersyjny zapis mówiący o tzw. nieznacznej ilości odurzających substancji. Według niektórych posłów stosowanie tak mało precyzyjnie sformułowanych przepisów może jednak w przyszłości okazać się bardzo kłopotliwe.

– Jeżeli to biegły będzie oceniać, czy mamy do czynienia ze znaczną, czy z nieznaczną ilością, to może dojść do sytuacji, że tak naprawdę to właśnie biegły będzie wydawał wyroki, a nie sędzia – zauważa poseł Iwona Arent (PiS).

Według posła Balickiego (SLD), który zaproponował stworzenie tabel legalnych dawek, kryterium ilościowe jest najlepszym narzędziem służącym do odróżnienia dilera od konsumenta. Taką tabelę można by stworzyć m.in. w oparciu o wyroki wydane przez sądy, przed którymi stanęli posiadacze narkotyków.

– Jak dokonamy analizy wyroków, to okaże się, że w przypadku posiadaczy marihuany 80 proc. wyroków dotyczyło posiadania ilości do 3 g – wyjaśnia Balicki.

Posłowie odrzucili jednak pomysł tworzenia wykazu legalnych ilości.

– Określenie tej ilości byłoby niecelowe i pewnie średnio raz w miesiącu musielibyśmy nowelizować tę ustawę. Pozostawmy to ocenie sądów i prokuratury – komentował poseł Robert Kropiwnicki (PO).

Nowe regulacje mają umożliwić osobom uzależnionym leczenie. Jeżeli pojawi się więc podejrzenie, że zatrzymany jest uzależniony, specjaliści na zlecenie prokuratora będą musieli zebrać informacje o tej osobie. Chodzi to, by sąd lub prokurator mieli świadomość tego, czy złapany na gorącym uczynku jest chory, jak długo, jakie specyfiki przyjmuje i czy w związku z tym powinien poddać się leczeniu. Jeśli okaże się, że zatrzymany jest uzależniony, ale podda się leczeniu, prokurator będzie mógł wobec niego zawiesić postępowanie na czas terapii. Kara, jaka tej osobie zagraża, nie może być jednak wyższa niż pięć lat więzienia.

Przepisy dotyczące osób, które wprowadzają do obrotu narkotyki, zostały z kolei zaostrzone. I tak sąd będzie mógł skazać dilera nawet na 12 lat więzienia. Dolna granica tej kary wyniesie z kolei dwa lata. Za posiadanie znacznej ilości narkotyków będzie grozić kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności.

Ustawa o narkomanii została znowelizowana, ponieważ funkcjonujące od 2000 roku przepisy, które wprowadziły całkowity zakaz posiadania narkotyków, nie były skutecznym narzędziem w walce z handlem środkami odurzającymi. Jednocześnie regulacje te zrodziły szereg niekorzystnych dla społeczeństwa konsekwencji.

– Liczba osób uzależnionych wzrosła, podobnie jak liczba osób, które są skazywane – argumentował poseł Kropiwnicki.

Jednocześnie trwają prace nad dwiema kolejnymi nowelizacjami ustawy narkotykowej.

Senatorowie przyjęli właśnie projekt, który polega na wydłużeniu listy zakazanych substancji.

Wśród nich znalazły się związki, które znaleziono w dopalaczach, m.in. czuwaliczka jadalna i pochodne amfetaminy. Ministerstwo Zdrowia przygotowało z kolei zmianę dotyczącą ograniczenia sprzedaży leków zawierających pseudoefedrynę (np. Sudafed, Cirrus, Acatar). Farmaceuta będzie mógł podczas jednej transakcji wydać od 12 do 24 tabletek. Według MZ zmiana jest potrzeba ze względu na to, że środki te coraz częściej wykorzystywane są do odurzania.

Ważne!

Nowelizacja ta nie oznacza legalizacji narkotyków. Posiadanie nawet niewielkiej ilości narkotyków nadal będzie karalne