Adwokaci gubią akta, sędziowie mylą przepisy - za co karani są dyscyplinarnie prawnicy

autor: Katarzyna Żaczkiewicz08.03.2011, 03:00; Aktualizacja: 08.03.2011, 17:04

W ubiegłym roku adwokaci, radcy prawni, notariusze i komornicy stawali 40 razy przed Sądem Najwyższym jako organem odwoławczym w sprawach dyscyplinarnych. Najczęstszym zarzutem pod adresem sędziów było naruszenie godności urzędu i powagi stanowiska. Zdarzały się też przypadki, że sędzia nie zapłacił 6 złotych za zakupy w sklepie.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (46)

  • kruk krukowi....(2011-03-08 04:38) Zgłoś naruszenie 00

    SĄD DYSCYPLINARNY - śmieszna instytucja.
    Kolesie sądzą kolesia.

    Odpowiedz
  • D. C.(2011-03-08 07:05) Zgłoś naruszenie 00

    Jeżeli sąd odrzuci apelację bo adwokat nie uiścił opłaty stałej we właściwej wysokości jest zawinionym zaniechaniem , powodującym szkodę klienta.

    Będę wdzięczny za ocenę tego faktu.

    Odpowiedz
  • chochlik(2011-03-08 07:43) Zgłoś naruszenie 00

    Kruk krukowi ...

    Odpowiedz
  • młody i gniewny(2011-03-08 07:52) Zgłoś naruszenie 00

    chciałbym otrzymać odp. taką normalną,
    gdybym zgubił dokumenty, napisał treść nie na temat lub zamiast o chlebie pisął o niebie w sprawie służbowej, jakich konsekwencji mogę oczekiwać od szefa.Czytam takie szmatławe artykuły i dostaję skurczu kiszki stolcowej.
    W jaki kraju my żyjemy co się z nami dzieje??? Juz nie moge chyba popuściłem, O Boże!!! niech szef się teraz martwi.

    Odpowiedz
  • Swietny artyku , przeleci szybciutko przez łamy.(2011-03-08 08:07) Zgłoś naruszenie 00

    Sędziowie świadomie fałszują obowiązujące przepisy. Tak stało się w akcji bezprawiezus . Świadomie sfałszowano §.31 Rozporządzenia Rady Ministrów z 7 lutego 83.Dz. U. 1983 r. Nr 10 poz. 49 z późn. zm.w sprawie postępowania o świadczenia emerytalno- rentowe i zasad wypłaty tych świadczeń, wyraźnie mówi:

    Przy obliczaniu okresów zatrudnienia, dodaje się poszczególne okresy zatrudnienia obejmujące lata, miesiące i dni. Okresy niepełnych miesięcy zatrudnienia oblicza się w dniach, sumę dni zamienia się na miesiące, przyjmując za miesiąc 30 dni kalendarzowych: Sumę miesięcy zamienia się na lata, przyjmując pełne12 miesięcy, za jeden rok. Jeżeli w zaświadczeniu stwierdzającym okresy zatrudnienia, podane są dniówki robocze, a nie okresy zatrudnienia, sumę dni zamienia się na miesiące, przyjmując za miesiąc 22 dni robocze, a za okresy przed dniem 1 stycznia 1981 r. - 25 dni roboczych.oboczych.

    ( Jest to obowiązująca podstawa prawna dotycząca wszystkich bez wyjątku)

    Sądzono ludzi i wydawano wyroki na takich przepisach:

    W myśl obowiązujących przepisów za pracę górniczą wykonywaną pod ziemią stale i w pełnym wymiarze czasu pracy uważa się pracę wykonywaną pod ziemią przez wszystkie pełne dniówki robocze w miesiącu ( za pełne miesiące uważa się przepracowane do 1980 roku- 25 dni, a od 1.01.1981 r.-22 dni robocze w miesiącu kalendarzowym )..

    Nie jest to faktyczna podstawa prawna gdyż takowych przepisów nie ma, nie są ogłoszone. Wydano tysiące decyzji emerytalnych i wyroków używając takiej -faktycznej podstawy prawnej.

    Polacy!! od 81r w Polsce są wolne soboty i niedziele. Dlatego nie pracują urzędy, sądy, szkoły a w kopalniach płaciło się 100% za sobotę i niedzielę.
    sfałszowane przepisy mówią że trzeba przepracować jeszcze raz przepracować 22 dni w miesiącu gdyż jak nie przepracujesz 22 dni i masz urlop, L-4 , inne to takiego miesiąca nie zalicza się do okresu zatrudnienia. Aby mieć zaliczony taki miesiąc musisz iść w sobotę i niedziele do pracy kiedy miesiąc ma np. 19 dni roboczych w miesiącu kalendarzowym.

    Proszę co mówi orzecznictwo sądowe:
    Wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 3 listopada 1994 r. III AUr 331/94.r OSA 1995/5/42

    Jeżeli w poszczególnych miesiącach ilość dni roboczych była mniejsza aniżeli ilość dniówek, o których mowa w § 31 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 7 lutego 1983 r. w sprawie postępowania o świadczenia emerytalno-rentowe i zasad wypłaty tych świadczeń (Dz. U. 1983 r. Nr 10 poz. 49 z późn. zm.), to przepracowanie wszystkich dni roboczych w tym miesiącu pod ziemią, oznacza pełny wymiar pracy pod ziemią, o którym mowa w art. 10 ustawy z dnia 1 lutego 1983 r. o zaopatrzeniu emerytalnym górników i ich rodzin (Dz. U. 1983 r. Nr 5 poz. 32 z późn. zm.)

    Popatrzcie co mówi wykładnia do obowiązującej ustawy. Obowiązuje, bowiem, zasada, że do okresu uprawniającego do emerytury bez względu na wiek wlicza się te miesiące, w których pracownik przepracował pod ziemią wszystkie pełne dniówki robocze.Uwaga: Za okresy przed dniem 1.01.1981r. za wszystkie dniówki robocze w miesiącu przyjmuje się 25 dni, natomiast począwszy od tej daty - 22 dni. Niektóre miesiące kalendarzowo mają jednak mniej dni roboczych ( np. 24 przed 1981 r. i 21 lub 20 od 1981 r.) i w takich przypadkach jako pełny miesiąc należy uznawać kalendarzową liczbę dni roboczych.Jeżeli pracownik przez część dniówek roboczych w miesiącu nie pracował pod ziemią, gdyż przebywał na urlopie wypoczynkowym, szkoleniowym lub w delegacji służbowej- miesiąc taki należy uważać za równoznaczny z miesiącem, w którym pracownik ten przepracował pod ziemią wszystkie dniówki robocze.

    Przepis ten realnie określa jak interpretować przepisy §31.

    Paragraf 31 czyli faktyczna podstawa prawna, mówi o sumowaniu dniówek ( nie obowiązkowym przepracowaniu do 22 roboczych)

    Wytworzono przez grupę ludzi przepisy nieogłoszone , w celu destrukcji konstytucji i ustawodawstwa oraz postulatów sierpnia 80. Jest to przestępstwo zamachu stanu, zamachu na niepodległość Państwa ( art 127,128kk ) jest to przestępstwo z art 219,231,270-274 i wiele innych

    Za to jestem niszczony przez sforę ok 70 sędziów katowickiej Apelacji. W Polsce mamy wolne soboty i niedziele. Pracownik zatrudniony w sobotę powinien mieć wypłacony dodatek 100% lub powinien otrzymać dodatkowy dzień wolny w tygodniu. To sędziowie napadli na prawa pracownicze fałszując przepisy, oni mają soboty wolne zgodnie ustawą .

    Odpowiedz
  • lorus(2011-03-08 08:27) Zgłoś naruszenie 00

    świetny artykuł. W Polscejest 10000 sędzió, a kara dyscyplinarna została wymierzona zalewdie kilkunastu. śwaidczy to o tej grupie zawodowej jako wręcz krystalicznie czystej, nieskaztelnej tak naprawdę. A to co pisze pan bełkot pod 5 to własniebełkot znany już z innych tmatów, nic nie wnoszący nowego tylko ten sam złośliy bełkot, starsznie odmóżdżony...Porónując sędzió do innych grup zawodowych, innych grup zaufania publicznego to ta grupa wypada naprawdę dobrze:) widać, że sito dostępu do zawodu do ej pory działało świetnie.

    Odpowiedz
  • ewWEF(2011-03-08 08:46) Zgłoś naruszenie 00

    Okazuje się, że głównymi przewinieniami sędziów są wykroczenia drogowe i błędne stosowanie przepisów, czyli to co się zdarza wszystkim - przekraczanie prędkości i pomyłki w pracy. Jest dobrze.

    Odpowiedz
  • prawnik(2011-03-08 10:03) Zgłoś naruszenie 00

    Ciekawe czy Wy - krytycy - macie nad soąbą włąsne sądy dyscyplinarne. Czy jako przedstawiciel handlowy ponosisz karę za błąd w ofercie dla klienta? Albo czy jako sprzedawcę w sklepie wydalają Cię z zawodu na zawsze za zagubioną sztukę odzieży? Łatwo krytykować, ale praca prawnika nie jest taka słodka jak Wam się wydaje, zwłaszcza w dobie pokręconych przepisów czasami nie wiadomo co się powinno zrobić (a klient oczywiście pobiegnie ze skargą). Dodam, że odpowiedzialność dyscyplinarna jest OPRÓCZ normanej karnej, jak np. ktoś prowadzi samochód po pijanemu to dostanie karę z obu źródeł. Ciekawe czy Wy też tak macie - wydalenie z zawodu fryzjera, szewca, sprzedawcy, kierowcy...

    Odpowiedz
  • plosiak(2011-03-08 10:28) Zgłoś naruszenie 00

    Najśmieszniejsze jest to, że wypowiadają się osoby, które pojęcia nie mają w temacie. Po pierwsze - a kto ma rozpoznawać dyscyplinarki ? Macierewicz z tłuszczą klakierów ?
    Po wtóre - przed SN nie trafiają wszystkie sprawy dyscyplinarne. Więc pisanie, że rocznie karze się kilkadziesiąt osób jest kpiną.
    Po trzecie - tylko nieliczne grupy zawodowe mają postępowania dyscyplinarne. Jakoś nigdy nie słyszałem, by doradcy prawni domagali się utworzenia takiego trybu dla siebie.

    Odpowiedz
  • Marysia(2011-03-08 11:31) Zgłoś naruszenie 00

    Dlaczego używa Pan słowa gubi, po prostu zostawił a jeśli trafiłby na uczciwego człowieka to by te akta oddał tym bardziej że znaleziona rzecz nie należy do niego, a jeśli sobie daną rzecz przywłaszczył to znaczy że ją ukradł, a jeśli daną rzecz wykorzystał po to żeby skompromitować adwokata albo sędziego to już szantaż i postępowanie wysoce nieetyczne po prostu szuja i kanalia. Rzeczą ludzką jest mylić się ale wykorzystywać cudze nieszczęście po to żeby poniżyć człowieka na stanowisku jest dla mnie chore a już wykorzystać to przeciw danej osobie w Sądzie to tylko świadczy o głupocie znalazcy i o tym że na pewno nie miał dobrych intencji. Po prostu trzeba być CZŁOWIEKIEM a nie SZANTAŻYSTĄ próbującym ugrać na cudzym nieszczęściu cokolwiek by to miało być. Tym bardziej że często kradzieże są spowodowane tym żeby opóźnić proces i służą osobom zainteresowanym tym żeby sprawa nie weszła na wokandę. Współczuję. Jestem w podobnej sytuacji, obciążona nowymi obowiązkami zostałam w pracy godzinę dłużej żeby popracować w spokoju, ponieważ miałam tego dnia więcej wolnego po pracy wzięłam wydruki rozliczeniowe nieczytelne dla laika do domu po to żeby nadgonić pracę po długim urlopie. Teczka z dokumentami została mi ukradziona w autobusie monitorowanym. Odzyskałam dokumenty ale sposób w jaki osoba która rzekomo znalazła te dokumenty nie zgadzał się z rzeczywistością w związku z czym przeprowadziłam małe śledztwo. Okazało się że koleżanka z mojej firmy po prostu podłożyła mi świnię zeznając nieprawdę. Jedynym dowodem na którym mogłam się oprzeć i udowodnić swoją niewinność było nagranie z monitoringu, które zabezpieczyłam na potrzeby policji. Pomimo moich starań nie udało mi się obejrzeć kasety chodziło o rzetelne zgłoszenie faktu kradzieży na komisariacie, po prostu nie pamiętałam faktu zniknięcia dokumentów, tym bardziej że miałam za sobą nieprzespaną noc, mój tato miał stan przed udarowy bardzo wysokie ciśnienie.
    Starania o wyjaśnienie kradzieży zakończyły się na odmowie wszczęcia dochodzenia. Rozwiązano ze mną umowę o pracę za wypowiedzeniem moim zdaniem niesłusznie z uwagi na to, że w trakcie zeznań poinformowałam o stosowaniu przeze mnie mobbingu, po prostu mój przełożony nalegał kilkakrotnie na wykonanie zadania mimo że do terminu miałam jeszcze tydzień.
    To co mnie spotkało jest ostrzeżeniem dla innych osób, ja stałam się niewygodna w mojej firmie ponieważ stosowano wobec mnie przemoc psychiczną a każda sytuacja w której starałam się udowodnić że jako długoletni pracownik jestem przydatna w zawodzie, była wykorzystywana po to żeby kolejny raz wmawiać mi że jestem nieprzydatna, niewydajna i nic mi się nie uda. Nie miałam możliwości wykazania się w zawodzie, ponadto krytykowano moje życie prywatne oczerniając w środowisku koleżanek, byłam izolowana i poniżana, jest mi tym bardziej przykro że mój ojciec może człowiek przedwojenny wychował nas na uczciwych i szanujących pracę ludzi i nauczył mnie że trzeba w życiu mówić prawdę najgorszą ale prawdę. Ten szacunek dla prawdy skłonił mnie do napisania tego tekstu. Uważam że mój zakład postąpił ze mną nieuczciwie a wypowiedzenie było chęcią zatuszowania mobbingu stosowano powszechnie. Ja się nie dam zastraszyć jak moje koleżanki może jestem biedna ale znam swoją wartość jestem uczciwą pracownicą a wyniesienie dokumentów o ile o takich można mówić bo były to po prostu wydruki pomocnicze służące do analizy zadania mogło zdarzyć się każdemu i nie było moją intencją zaszkodzenie zakładowi bo tych dokumentów nie wykorzystałam w celach przestępczych po prostu chciałam poświęcić godzinę czasu wolnego może kosztem rodziny ale po to żeby sprostać terminom narzuconym mi przez firmę. Od kiedy to za pracowitość kara się ludzi. Więc dyscyplinarka jest tu co najmniej nie na miejscu przykro mi że mamy tak słabe związki zawodowe, które nie potrafią pomagać pracownikom a służą jedynie pro forma. Współczuję adwokatom i sędziom którzy stanęli w podobnej sytuacji. Nieuczciwe jest to że zwalnia się sztucznie etaty wykorzystując uczciwość pracownika. Z poważaniem Maria.

    Odpowiedz
  • gniewny....(2011-03-08 12:10) Zgłoś naruszenie 00

    Mario!! jesteś wspaniała!!!
    niestety poniżona przez kundli i"chwast,"który jest nie do wytępienia.
    Wzorce zostały stracone w Katyniu. Morale ludzi, z którymi pracowałaś są tam gdzie kura znosi jajka. Zapewniam Cie,że przyjdzie czas i na nich,wówczas ich cierpienie będzie znacznie większe i nie do przeżycia,ponieważ są nieudolni i bez wartosci. Najgorsz jest to,że zło przenosi się na następne pokolenia.

    Odpowiedz
  • jarosz(2011-03-08 13:02) Zgłoś naruszenie 00

    80% sędziów prokuratorów, i adwokatów nie nadaje się do sprawowania tych zawodów. Piekarz ,fryzjer,dentysta, szewc jezeli będą źle wykonywali swój zawód nie będą mieli klientów natomiast w zawodach prawniczych sędziowie i prokuratorzy mają nawet ochrone i bardzo ciężko jest im udowodnić że ich działania są nie uczciwe. To jest odpowiedź dla qwe a dotyczy różnicy jakie są między tymi zawodami a zawodami prawniczymi.

    Odpowiedz
  • I.M. z Warszawy(2011-03-08 13:06) Zgłoś naruszenie 00

    A ja znam przypadki, że sędziowie wydają orzeczenia na podstawie ukartowanych sytuacji, pomimo że materiał dowodowy zawarty w aktach sprawy przedstawia diametralnie co innego. Ponadto, orzeczenia są wyraźnym odbiciem mentalności sędziego i nie opierają sie na przepisach prawa. Do przepisów tworzona jest na żywo preparowana sytuacja, która obarcza stronę za rzekomo nie dopełnione formalności. Z wydawania takich orzeczeń zaskarbił sobie u mnie brak szacunku Wydział Cywilny Sądu Rejoowego dla Warszawy Śródmieścia.

    Odpowiedz
  • kaz(2011-03-08 13:13) Zgłoś naruszenie 00

    To bandzior z tego sędziego co nie zapłacił 6 złotych polskich, straszny chytrus.

    Odpowiedz
  • Andrzej(2011-03-08 13:24) Zgłoś naruszenie 00

    Do Pana Jarosza. A skąd ta statystyka ? Badał Pan tą sprawę, czy wyjął informacje z kapelusza? Chyba to drugie. Każdy proszę Pana się myli, Pan też, chyba że jest Pan wybrańcą Boga. Na wypadek błędu w orzeczeniu, na wniosek strony czy też z urzędu można sprostować oczywistą omyłkę lub niedokładność, bo tak mówią przepisy. Nie można porównywać rzeszy uczciwych prawników do prawników, którzy nadużywają prawa, bo to jest zwykłe podważanie autorytetów i bardzo niesprawiedliwe. Porównywanie pracy sędziego, prokuratora czy też adwokata do pracy fryzjera czy szewca jest żenujące, ale dziennikarze - z racji konkurencji - wywołują specjalnie takie sensacje, żeby interes się kręcił, a naród wyładował swoje frustracje. Ot co !

    Odpowiedz
  • Dziadek Franek(2011-03-08 13:55) Zgłoś naruszenie 00

    Fragmenty pisma do wymiaru sprawiedliwości.
    Dotyczy przekręcenia przepisu.

    ...Wyjaśniam, że absolutnie jestem przekonany o oszustwie. Wskazują to fakty rachunkowe oraz zapis Ustawy. Wynika z nich, że albo oszustwo dokonywane jest świadomie, albo jest wynikiem braku odpowiedniej wiedzy urzędnika wykonującego zapis wskazany w Art. 15 Ustawy z 17.12.1998 R o emeryturach i rentach.
    Istotą tego zapisu jest ust. 1 artykułu 15 nakazujący, że „Podstawę wymiaru emerytury i renty stanowi (…) przeciętna podstawa wymiaru składki…”, a obowiązkiem urzędnika jest spełnienie tego zapisu zgodnie z jego literalnym brzmieniem. To znaczy powinien OBLICZYĆ „przeciętną podstawę wymiaru składki” (przeciętny zarobek) na podstawie załączonych dokumentów i na tych danych ustanowić wymiar (wysokość) emerytury. A nie, jak to się obecnie czyni, na podstawie urojonych w interpretacji wartości, które zostały wykombinowane z objaśnień uzupełniających treść Art.15.1. Objaśnienia te wskazują sposób ustalania składników wartości przeciętnej określonej w ust. 4 i 5. – Cytat tych objaśnień: Art.15 ust.4 p.2) „oblicza się stosunek każdej z tych sum kwot do rocznej kwoty przeciętnego wynagrodzenia ogłoszonej za dany rok kalendarzowy”.
    I tu (przepraszam za kolokwializm) nie wiem, co strzeliło komuś do głowy, aby zlekceważyć sedno zapisu Ustawodawcy i punkt 2 ust. 4 uznać za główne wskazanie do ustalania podstawy emerytury. Jest to fragment objaśnień wyrwany z kompleksu sensu i samodzielnie tworzy nielogiczny bełkot: „stosunek sum kwot do kwoty”. Wiadomo, że liczby „suma kwot” i „kwota” należą do innych zbiorów i takie wartości nie mogą być czynnikami obliczanego stosunku – nie spełniają kryteriów reguły rachunkowej. Suma kwot składa się z wielu kwot, a kwota jest pojedynczą liczbą. Nie wiadomo też konkretnie, co tu wskazuje wyrażenie „tych sum kwot”? Ze wskazań poprzedzających ten zapis można wysnuć wniosek, że chodzi o podstawy wymiaru składek (zarobki), ale w literalnym brzmieniu tego nie ma, ponieważ jest on oderwany od tego kontekstu. (Wyjaśniam, że Ustawodawca w zapisie użył żargonu matematycznego „suma kwot” zamiast słowa „przeciętna” i to dało pretekst). Premedytacja, albo brak podstaw wiedzy rachunkowej prowadzi do nadnaturalnej interpretacji tego – wyrwanego z semantycznego kompleksu Art.15 – zdania.
    Ttreść ta wyraża następujący sens: oblicza się stosunek każdej z tych przeciętnych (sum kwot) do rocznej kwoty przeciętnego wynagrodzenia ogłoszonej…
    Tak rozumiany ten zapis nie koliduje z zasadami rachunkowymi i zgadza się z sensem artykułu 15.1. Zakład Ubezpieczeń Społecznych, całkowicie zlekceważył istotę tych wskazań i nie wiadomo, z jakich pobudek przyjął, że głównym wyznacznikiem podstawy emerytury nie jest obowiązujący artykuł 15.1, lecz jest właśnie wyrwany z kontekstu Art.15.4 p. 2. (...)
    W praktycznym wykonaniu też taka zamiana jest oszustwem, którego wynik fałszuje dane o wynagrodzeniu wpisane na świadectwie pracy. Oczywiście fizycznie dokument jest nietknięty, lecz efekt oszustwa jest wymierny, bo zafałszowane tym obliczenia dyskryminują grupę ubezpieczonych, którzy staż konieczny do uzyskania praw emerytalnych kompletowali wykonując prace dorywcze lub sezonowe. Ustawowo musieli oni – identycznie jak ogół ubezpieczonych – zgromadzić łączny staż pracy: kobiety 20 lat, a mężczyźni 25 lat. Ustawodawca nie definiuje tu, w jaki sposób osiągać wymagany staż. Życzy sobie tylko, aby suma udokumentowanych miesięcy, po podzieleniu ich przez 12 stanowiła ilość wymaganych lat. Przepis nigdzie nie określa, aby były to „pełne” (12 miesięczne) lata kalendarzowe, lecz obliczeniowe lata stażu wynikłe z sumy miesięcy.
    Taka logika znaczy, że istnieje różnica między latami stanowiącymi staż emerytalny, a latami kalendarzowymi. Ustawodawca różnicę tą podkreśla w każdym wskazaniu Art.15 dotyczącym obliczeń emerytury. Odmienność ta jest nieistotna, gdy lata kalendarzowe i lata kontynuowania ubezpieczenia są identyczne, natomiast w przypadku, gdy dana osoba pracowała dorywczo (np: z powodu trudności w znalezieniu stałej pracy), lub pracowała sezonowo i ubezpieczenia nie kontynuowała w okresie całego roku kalendarzowego powstają rozbieżności. Liczba lat kalendarzowych konieczna do spełnienia warunków uzyskania praw emerytalnych staje się dłuższa. I osoby te, ponadto, iż były krzywdzone sytuacją losową, zostają upokorzone dyskryminującym je sposobem liczenia. – Nieuczciwość tą jaskrawo widać na przykładzie hipotetycznych emerytur Iksińskiego i Kowalskiego.
    Załóżmy uproszczony wariant, że obaj spełnili warunek otrzymania emerytury: to znaczy udokumentowali po 25 lat płacenia składek oraz przedłożyli zaświadczenia, iż w tym czasie zarabiali po 1000 złotych miesięcznie. Zgodnie z tymi danymi znaczy to, że ich przeciętna podstawa wymiaru składki (zarobek) też wynosił 1000 złotych oraz że ich emerytury również powinny być identyczne. – Tak jednak nie jest.
    Stosując przedstawiony wyżej sposób rozumowania i liczenia, ZUS orzekł, iż emerytura Kowalskiego jest znacznie mniejsza od emerytury Iksińskiego.
    Wykorzystano tu fakt, że Kowalski (w celu uproszczenia powiedzmy, iż było to w okresie 20 lat) pracował sezonowo po 6 miesięcy w danym roku kalendarzowym (w moim przypadku takie 6 miesięczne okresy rzeczywiście występują). I jego stosunek zarobków do przeciętnego wynagrodzenia „obliczono” dzieląc sumę 6 miesięcznych zarobków przez nieuczciwie wykombinowaną sumę rocznych – 12 miesięcznych – zarobków danego roku kalendarzowego. W wyniku takiego „liczenia” (6:12=0,5 =50%), udokumentowane na 1000 złotych zarobki zostały przeszacowane w nieudokumentowane fikcyjne zarobki o wartości, 50% czyli 500 złotych. Gdyby Kowalski w danym roku przepracował 3 miesiące to jego przeciętne wynagrodzenie 1000 zł zmieniłoby się w 250 zł, a gdyby pracował 9 miesięcy to w 750 zł. Widać, że dzięki „takiej innowacji” wielkość udokumentowanego wynagrodzenia zmienia się jak za dotknięciem zaczarowanej różdżki na niekorzyść Kowalskiego.
    Dla podkreślenia ironii losu Kowalski ma wybór. Może wybrać 10 kolejnych lat z 20 ostatnich lat kalendarzowych, może też wybrać (ust.6) 20 lat przeciętnych podstaw wymiaru składki z całego okresu zatrudnienia. Nie może tylko wybrać normalnego i uczciwego sposobu liczenia wskazanego w Art.15.1, więc niezależnie od wyboru, zarobki z lat pracy sezonowej i tak zostaną poddane oszukańczemu sposobowi liczenia.
    Przemilczany jest ważny fakt, że Kowalski na swoją emeryturę musiał pracować przez 35 lat. To jest o 10 lat dłużej od Iksińskiego.
    Perfekcyjne zaplątania tego oszustwa w wątki realnej rzeczywistość i sprytna manipulacja wytworzyły podstawy „nowej racji” doskonale otumaniającej znaczącą część poważnych urzędników ZUS. Mimo wyraźnej sprzeczności tej „racji” z wiedzą, etyką oraz obowiązującym prawem, apodyktycznie twierdzą, że ich racja jest ważniejsza, choć w żaden normalny sposób nie potrafią tego faktu dowieść. Mam nadzieję, że potencjał wiedzy zawarty w Organach (...) problem ten zdoła właściwie rozwiązać. Bardzo o to proszę, ponieważ zaistniała sytuacja uwłacza godności i powadze prawie wszystkich urzędników Państwa Polskiego.
    Z poważaniem, Marian Marciniak

    Odpowiedz
  • lorus(2011-03-08 14:06) Zgłoś naruszenie 00

    no dobrze Plosiak to ile jst tych dyscyplinarek u sędziów rocznie? 100?

    a co do doradców prawnych to się zgadzam. oni chcą mieć takie uprawnienia jak adwokaci, a odpoiedzialność jak pani z warzywniaka, czyli żadną.

    Odpowiedz
  • Ludwik(2011-03-08 14:57) Zgłoś naruszenie 00

    W każdym innym zawodzie o tym , czy się jest na topie , czy nie decyduje rynek . ( dotyczy wszystkich z wyjątkiem prawników - hermetyczne środowisko ), a o ich cudownych umiejętnościach niech świadczy fakt , że zawyczaj prawnik wyjeżdzajacy na zachód podejmuje zazwyczaj pracę na zmywaku McD - tacy to są panowie świata jesli nie ma rodziców , wujków itp - nepotyzm

    Odpowiedz
  • taka gmina (sądowa)(2011-03-08 14:58) Zgłoś naruszenie 00

    Polscy sędziowie najczęściej gubią rozum, a mylą etykę z bezprawiem

    Odpowiedz
  • sprzedawca(2011-03-08 15:01) Zgłoś naruszenie 00

    pani z warzywniaka ma wieksza odpowiedzialnosc, burda niezadowolonych kientow, utrata pracy wilczy bilet a o odpowiedzialnosci finansowej nie wspomne, radcy prawni sa zabezpieczeni ,wykupuja ubezpieczenie. nas sprzedawcow nikt nie ubezpieczy tylko potroci przy nieduzej wyplacie, ja aktualnie oczekuje na rozwiazanie sprawy. moj radca prawny prowadzacy moje 4 sprawy z bylym pracodawca , dwa odwolania odwetowych spraw zlozyl nieprawidlowo. jedno na niewlasciwym druku, druga dzien po terminie.no i??kosztowalo mnie to polowe tego co otrzymalam od pracodawcy za nadgodziny (zasadzone)

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane