Wysokość wynagrodzeń asystentów sędziów ustalana jest w drodze rozporządzenia wydawanego przez ministra sprawiedliwości. Zdaniem asystentów przepis, który stanowi delegację do wydawania tego rozporządzenia, pozostawia ministrowi zbyt dużo swobody. Dlatego też zwrócili się do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie jego niezgodności z konstytucją.

We wniosku asystenci powołują się na art. 92 ust. 1 ustawy zasadniczej. Stanowi on, że rozporządzenia są wydawane przez organy wskazane w konstytucji na podstawie szczegółowego upoważnienia zawartego w ustawie i w celu jej wykonania. Z przepisu tego wynika ponadto, że upoważnienie powinno określać organ właściwy do wydania rozporządzenia, zakres spraw przekazanych do uregulowania oraz wytyczne dotyczące treści aktu.

Zdaniem wnioskodawców tych konstytucyjnych wymogów nie spełnia art. 155 par. 6 prawa o ustroju sądów powszechnych (u.s.p.), który zawiera upoważnienie ministra sprawiedliwości do określania w drodze rozporządzenia wysokości wynagrodzenia asystentów sędziów. Ich zdaniem przepis ten ma charakter blankietowy, bo nie wskazuje szczegółowych wytycznych dotyczących sposobu ustalania zarobków asystentów.

– Artykuł 155 par. 6 u.s.p. pozostawia ministrowi sprawiedliwości zbyt daleko idącą swobodę w kształtowaniu wynagrodzeń pomocników sędziów – napisał we wniosku do TK adwokat Marek Kowalczyk, pełnomocnik asystentów.

Wnioskodawcy chcą też uznania za niekonstytucyjny przepisu, który różnicuje wynagrodzenia asystentów w zależności od tego, czy pracują w sądzie rejonowym, okręgowym czy apelacyjnym.

– Zakres uprawnień i obowiązków asystentów sędziów jest taki sam dla wszystkich asystentów. Nie ma żadnego znaczenia, w sądzie której instancji pracują – argumentuje Marek Kowalczyk.

Pełnomocnik wnioskodawców dodaje, że niczym nieuzasadnione zróżnicowanie wynagrodzeń asystentów sędziów narusza konstytucyjne zasady równości wobec prawa.