Akty prawne mają być dostępne wyłącznie w sieci. Dla wielu Polaków oznacza to brak dostępu do prawa.
Era papierowych dzienników ustaw i monitorów polskich dobiegła końca. I nie chodzi nawet o to, że papierowe wydania zostały zepchnięte na drugi plan. One już za rok w ogóle przestaną się ukazywać. Ich miejsce zajmą elektroniczne dzienniki urzędowe. To będzie bez wątpienia przełom, prawdziwa rewolucja. Jeszcze nikt tak radykalnie nie zerwał z epoką Gutenberga jak ludzie odpowiedzialni za drukowanie polskich aktów prawnych.
Cała operacja, a tak naprawdę jedno radykalne cięcie, ma się odbyć pod szyldem łatwiejszego dostępu obywateli do obowiązującego prawa. Cel jest niewątpliwie szlachetny i godny poparcia. Wiadomo, że nieznajomość prawa szkodzi i nikt nie może się zasłaniać przed sądem nieznajomością przepisów. Więc każdy pomysł na to, jak dostęp do prawa obywatelom ułatwić, jest cenny. Tylko czy dla autorów projektu ustawy o ogłaszaniu aktów normatywnych nie jest to cel propagandowy? Czy dążąc do niego, liczą się z naszymi informatycznymi realiami?
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.