Stare sprawozdania

Sprawozdania z prowadzonej działalności przez organizację zbiorowego zarządzania nie są nowością. Minister kultury dotychczas mógł wystąpić do organizacji z prośbą u udzielenie informacji np. w trybie nadzoru. – Co roku MKiDN występowało o przygotowanie podobnych sprawozdań. Nie zdarzyło się, byśmy go nie przygotowali w terminie. Nie było tam jednak tak szczegółowych pytań, jak te, które zaproponowano w rozporządzeniu – komentuje Bogusław Pluta z ZPAV. Ministerstwo Kultury argumentuje jednak, że sprawozdania, które otrzymywało do tej pory, były zbyt ogólnikowe i nie można było na ich podstawie ocenić prawidłowość zarządzania prawami autorskimi.

Tylko część sprawozdania powinna trafić na stronę internetową

Agnieszka Durlik-Khouri, ekspert prawnogospodarczy Krajowej Izby Gospodarczej

Czy wymaganie od organizacji zbiorowego zarządzania, by przekazywały MKiDN tak szczegółowe informacje dotyczące swojego funkcjonowania, jest uzasadnione?

Prawdą jest, że rozporządzenia nakładają na organizacje obowiązek podawania bardzo szczegółowych informacji. Trzeba mieć jednak na uwadze, że nadzór sprawowany przez ministra kultury na zasadach, jakie dziś funkcjonują, nie może być skutecznie wykonywany z uwagi na ograniczone dane, jakie organizacje zbiorowego zarządzania przekazują. Ministerstwo Kultury podjęło takie kroki, ponieważ pojawiały się uwagi, że organizacje pobierają zbyt duże opłaty za korzystanie z utworów. Istnieje jednocześnie podejrzenie, że opłaty te nie zawsze trafiają do artystów. Ponadto do organizacji wpływa rzeczywiście coraz więcej pieniędzy. Są przecież obciążenia związane z prawem autorskim nakładane m.in. na producentów telefonów czy kserokopiarek. MKiDN powinno mieć wiedzę na temat tego, co się z tymi pieniędzmi faktycznie dzieje.

Ministerstwo wymaga jednocześnie, by przedstawiać mu informacje, do których ma już dostęp.

Tak, w sprawozdaniu będą powielane informacje, które znane są ministerstwu. Biorąc pod uwagę obciążenie administracyjne, zupełnie bez sensu jest przedstawianie za każdym razem wypisu z Krajowego Rejestru Sądowego. Uważam, że to dosyć specyficzna forma diagnozowania tego, jak organizacje zbiorowego zarządzania funkcjonują. Wymaganie od organizacji, by przedstawiały takie dane, może oznaczać, że ministerstwo ma niewielką wiedzę na temat tego, jak one rzeczywiście działają. Lepszym pomysłem byłoby wymaganie od organizacji, by tylko za pierwszym razem przedstawiły sprawozdanie, które zawiera wszystkie dane, każde kolejne sprawozdanie powinno dotyczyć jedynie zmian, jakie zaszły w danym roku.

Czy wiadomości podane w rocznym sprawozdaniu powinny być powszechnie dostępne w sieci?

Zdecydowanie powinny być dwie wersje sprawozdania – wersja powszechnie dostępna, nieco okrojona, oraz pełna, która byłaby dostępna jedynie dla Ministerstwa Kultury. Upublicznienie niektórych informacji może bowiem budzić wątpliwości. Co prawda w wielu przypadkach rozporządzenie narzuca na organizacje przedstawienie wysokości środków finansowych przekazanych pewnym grupom, a nie pojedynczym osobom. Przy małej liczbie umów ten zbiór może się jednak zawęzić, a wówczas możliwe, że dowiemy się ze sprawozdania, ile pieniędzy dostaje dany podmiot. Tymczasem osoby, o których mowa w rozporządzeniu, nie są osobami pełniącymi publiczne funkcje. Oznacza to, że upublicznianie ich środków może się okazać nieuzasadnione.