Przepisy pozwalające prokuraturze na ograniczanie kontaktów aresztowanego z adwokatem budzą - ze względu na konstytucyjne prawo do obrony - wątpliwości Rzecznika Praw Obywatelskich. Irena Lipowicz wystąpiła w tej sprawie do ministra sprawiedliwości.
Reklama

W piśmie do min. Krzysztofa Kwiatkowskiego Rzecznik Praw Obywatelskich przypomina, że według polskiego prawa swoboda porozumiewania się aresztowanego z obrońcą podlega ograniczeniom, bo prokurator może zastrzec obecność swoją albo osoby trzeciej podczas widzenia, ponadto może też kontrolować korespondencję między nimi.

"Ograniczenia te mogą obowiązywać tylko przez 14 dni od dnia tymczasowego aresztowania, mimo to stanowią one niewątpliwą ingerencję w sferę konstytucyjnego prawa do obrony" - pisze Lipowicz w piśmie zamieszczonym na jej stronie internetowej. Powołuje się na Konstytucję, która stanowi, że każdy, przeciwko komu prowadzone jest postępowanie karne, ma prawo do obrony we wszystkich stadiach postępowania.

Wątpliwości RPO budzi kryterium ograniczenia swobody kontaktu obrońcy z podejrzanym, co jest możliwe "w szczególnie uzasadnionym wypadku". RPO podkreśla, że ustawodawca nie wskazał precyzyjnie, kiedy prokurator ma do tego prawo, a to "nosi cechy blankietowości". Prokurator ma swobodę unormowania ostatecznego kształtu ograniczenia prawa do obrony, brak jest zaś gwarancji wystarczającej ochrony przed arbitralnością takiej decyzji - podkreśla RPO

Lipowicz zwróciła się do ministra o zajęcie stanowiska

Lipowicz pisze, że w komentarzach do Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności wskazuje się, iż "kontakt oskarżonego pozostającego w areszcie z jego obrońcą musi być nieskrępowany, co stanowi elementarny warunek prawidłowego funkcjonowania stosunku obrończego i pozwala na zachowanie zaufania oskarżonego do obrońcy".

W komentarzach przyznaje się, że "pewne ograniczenia muszą być jednak dopuszczalne, w szczególności wówczas, gdy istnieją podejrzenia, że obrońca wykorzystuje swoją uprzywilejowaną pozycję i wspólnie z oskarżonym podejmuje próby matactwa (...). Jest to jednak sytuacja wyjątkowa, albowiem - co do zasady - należy obrońcę traktować, jako męża zaufania publicznego, w związku z czym przyjęcie bez istnienia poważnych na to wskazujących okoliczności, iż działa on nielegalnie, nie powinno mieć miejsca".

Lipowicz zwróciła się do ministra o zajęcie stanowiska, a jeśli podzieliłby jej pogląd na sprawę - o podjęcie działań w celu zmiany krytykowanego stanu prawnego.