Opłaty produktowe

Kontrowersje budzi pomysł nałożenia na prowadzących stację demontażu sankcji za nieosiągnięcie poziomów odzysku w postaci obowiązku uiszczania opłaty produktowej.

– To nieporozumienie. Opłata produktowa dotyczy wprowadzających produkt, z którego w przyszłości powstanie odpad. Tymczasem prowadzący stacje jest tym, który owe odpady poddaje procesom odzysku – tłumaczy Adam Małyszko.

Jednak resort środowiska wprowadza tę opłatę, by uszczelnić system recyklingu pojazdów. Celem jest wymuszenie, by więcej elementów z samochodów było przetwarzanych, a nie kierowanych do ponownego użycia.

– Ustawodawca uznał, że w ciągu pięciu lat od wejścia w życie ustawy w pierwotnym brzmieniu udało się stworzyć system stacji demontażu pojazdów, zatem należy obecnie zadbać o jego efektywność – mówi Jarosław Cholewa.

Ukryte sprzedaże

Ustawa o recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji przewiduje, że ostatni właściciel starego samochodu ma obowiązek przekazać go do wyspecjalizowanej stacji demontażu. Bywa jednak, że np. rozbite auta są sprzedawane osobom, które ich później nie rejestrują i dokonują ich nielegalnego demontażu. Dzieje się to w małych warsztatach, które wyciągają z auta to, co można jeszcze sprzedać. Reszta trafia do lasu lub rzek. Jest to częsta praktyka, gdyż nie ma kary za nieprzerejestrowanie samochodu w ciągu 30 dni od daty jego nabycia. Nowela sprawi jednak, że taka praktyka nie będzie się już opłacała. Zgodnie z propozycjami, które dotyczą zmiany w kodeksie wykroczeń, będzie obowiązek zgłoszenia w starostwie sprzedaży pojazdu. Tak samo będzie w przypadku jego kupna. Osoby, które tego nie zrobią zapłacą grzywnę, która maksymalnie wyniesie nawet 5 tys. zł. Na tym jednak nie koniec. Nowelizacja zmienia przepisy ustawy o obowiązkowych ubezpieczeniach tak, aby wypłata odszkodowania za zniszczony samochód następowało dopiero po przedstawieniu zaświadczenia o dodaniu auta do stacji demontażu pojazdów.

Chcemy uderzyć w szarą strefę recyklingu samochodów

prof. Andrzej Kraszewski, minister środowiska

Dlaczego nie będzie już 500 zł opłaty na późniejszy recykling pojazdu, którą należy uiszczać przed pierwszą rejestracją samochodu w Polsce?

Opłata ta była potrzebna, by zbudować system demontażu pojazdów w Polsce. Z tych pieniędzy dopłacaliśmy przedsiębiorcom prowadzącym stacje demontażu pojazdów do ich działalności, by tworzyli sieć recyklingu samochodów. Dzięki temu łatwiej im było rozpocząć taką działalność. W tej chwili takich zakładów jest sporo, dlatego nie ma sensu obciążać nabywców pojazdów tymi opłatami.

Przedsiębiorcy prowadzący stacje demontażu pojazdów zostaną obciążeni opłatami produktowymi za nieosiągnięte poziomy odzysku i recyklingu. Czy to sprawiedliwe?

Opłata produktowa oznacza coś pokrewnego karze. W tym przypadku miałaby to być pewna opłata karna dla tych, którzy nie odzyskują z pojazdów 35 proc. materiałów wymaganych przez unijną dyrektywę. W 2006 roku były te poziomy osiągnięte. Rok później już nie. Celem wprowadzenia tych opłat jest to, by samochody nie były demontowane wyłącznie na części. Wiemy, że opinie środowiska recyklerów są negatywne.

Propozycje resortu sprawią, że także komisy samochodowe będą musiały zapewnić sieć demontażu pojazdów. Co dadzą te rozwiązania?

Bardzo dużo pojazdów właśnie przez komisy trafia na polski rynek. Dlatego także tacy przedsiębiorcy też muszą myśleć o tym, co się stanie po śmierci technicznej takiego pojazdu, gdy zostanie wycofany z eksploatacji. Tak naprawdę to nie jest duże obciążenie kosztowe. Firmy te nie będą musiały budować zakładów demontażu pojazdów. Takie zakłady istnieją i mogą na rzecz innych przedsiębiorców wykonywać recykling. Dlatego komis będzie mógł podpisać umowy z takimi przedsiębiorcami.

Natomiast kary za niezgłoszenie zbycia lub nabycia pojazdu mają wyeliminować praktykę kupowania powypadkowych aut, co do których orzeczono szkodę całkowitą. Chodzi o to, by nie odkupowano pojazdów po to, by go później nie zarejestrować i nielegalnie zdemontować.