Przebieg rozpraw cywilnych wciąż nie jest rejestrowany elektronicznie, choć zgodnie z prawem od 1 lipca papierowe protokoły miały zniknąć. Nadal brakuje przepisów wykonawczych, które określiłyby kwestie techniczne oraz regulamin urzędowania sądów powszechnych.

Ministerstwo Sprawiedliwości, które jest autorem pomysłu, twierdzi, że dzięki elektronicznym protokołom skróceniu o jedną trzecią ulegnie czas trwania rozprawy. Nowym pomysłom przeciwni są jednak sędziowie, dla których nowe rozwiązania miały być przecież ułatwieniem. Zdaniem Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia, które w piątek zorganizowało konferencję na ten temat, zmiany wydłużą czas potrzebny na zapoznanie się z zapisem z rozpraw. Będą mieli z tym problemy nie tylko sędziowie, ale także pełnomocnicy stron.

– Odsłuchanie wielogodzinnego zapisu będzie czasochłonne. Sędzia, który zastępuje kolegę, będzie mógł zapomnieć o szybkim zapoznaniu się z kilkoma zwięzłymi stronami protokołu pisemnego – mówi sędzia Bartłomiej Przymusiński, rzecznik prasowy SSP Iustitia.

W sprawie, która toczyła się w sądzie I instancji na dziesięciu posiedzeniach, sąd odwoławczy będzie musiał odsłuchać zapis z wszystkich tych rozpraw.

Wielomilionowe wydatki

Wadą proponowanych rozwiązań jest także astronomiczny koszt całego przedsięwzięcia. Według szacunków resortu sprawiedliwości wdrożenie zmian przez wszystkie sądy wymaga wydatków z budżetu państwa w wysokości około 250 mln zł.

– Wdrożenie elektronicznych protokołów wymaga dostosowania systemów informatycznych oraz zainstalowania systemów audio-wideo w sądach – wskazuje sędzia Elżbieta Wywar, rzecznik Sądu Okręgowego w Szczecinie.

Co więcej, Bartłomiej Przymusiński z Iustitii uważa, że koszty inwestycji są niedoszacowane, bowiem w projekcie ustawy, która wprowadziła elektroniczne protokoły, przewidziano jedynie koszty wyposażenia sal rozpraw.

– Projektodawcy nie przewidzieli jednak kosztów, jakie wiązać się będą z zakupem serwerów, na których dane z nagrań będzie trzeba przechowywać – mówi sędzia Przymusiński.

Papierowy zapis

Elektroniczny zapis nie oznacza oszczędności w postaci redukcji etatów w sądach. Na sali rozpraw nadal potrzebni będą protokolanci, m.in. do obsługi sprzętu oraz sporządzania papierowych protokołów, które w ograniczonym zakresie nadal będą sporządzane.

Same zeznania stron oraz świadków będą spisywane, tylko jeśli prezes sądu uzna to za niezbędne. Sędziowie obawiają się, że takie późniejsze spisywanie nagranych rozpraw może utrudnić funkcjonowanie sądów.

– Sędzia będzie musiał skontrolować tak sporządzony protokół, a obowiązki pracowników sekretariatu będą się mnożyć – mówi sędzia Paweł Pratkowiecki z Sądu Okręgowego w Legnicy.

Pozytywne strony

Nagrywanie rozpraw ma również dobre strony.

– Tradycyjne protokoły niekiedy wypaczają wypowiedzi strony czy świadka, co rodzi wątpliwości, czy dane słowa zostały powiedziane – mówi adwokat Monika Strus-Wołos, członek Naczelnej Rady Adwokackiej.

Elektroniczny zapis pozwoli dokładnie ustalić, co i w jaki sposób mówiły osoby przesłuchiwane.

53 tys. zł będzie kosztować wyposażenie jednej sali sądowej w sprzęt rejestrujący rozprawy