Łączenie orzekania z zajęciami czysto administracyjnymi, niestety, nie wychodzi sądom na dobre.
Sądy za żadne skarby nie chcą widzieć w swoich progach menedżerów. Choć przez ich ciasne sekretariaty przewala się kilkanaście milionów spraw, choć pracuje tam ponad 8 tys. sędziów i kilkadziesiąt tysięcy pracowników administracyjnych, zarządzanie tym złożonym i wielozadaniowym kombajnem organizacyjnym ma pozostać po staremu w rękach prezesów sądów.
Do sprawnego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości sędziom nie są potrzebne etaty menedżerskie, tylko etaty sędziowskie. Kiedy słyszę takie argumenty przypomina mi się prezes łódzkiego sądu okręgowego, który był fantastycznym organizatorem i wysforował sąd, którym kierował, na czołowe miejsce w kraju, a który skończył marnie. Przestał być prezesem, gdyż zalegał z pisaniem uzasadnień. Taką karę, za rażące zaniedbanie obowiązków, wymierzył mu sąd dyscyplinarny.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.