Ktoś może wedrzeć się do twojego domu, mieszkać w nim bez twojej zgody, a potem się jeszcze w nim zameldować. A wszystko zgodnie z polskimi przepisami, które za nic mają prawo własności.
Ewa Kaczmarczyk przed laty wyjechała do USA do pracy. Zarobione pieniądze wysłała ojcu na wykup mieszkania. Potem ten atrakcyjny, trzypokojowy lokal w pobliżu Teatru Wielkiego w Warszawie ojciec zapisał jej w testamencie. Ale brat pani Ewy, Krzysztof J., też miał klucze do mieszkania. Po śmierci ojca wprowadził się tam wraz z żoną i synami.
W marcu 2010 roku sąd potwierdził, że Ewa Kaczmarczyk jest jedynym prawnym właścicielem mieszkania. Brat jednak nie zamierzał się wyprowadzać. Złożyła więc pozew o eksmisję. Ale to trwa, Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia przez pięć miesięcy nie wyznaczył terminu pierwszej rozprawy.