Według policji motywy, jakimi kierują się właściciele aut zgłaszając fikcyjną kradzież, są różne: zdarzają się próby wyłudzenia odszkodowania, niektórzy chcą uniknąć odpowiedzialności za spowodowanie wypadku czy kolizji. Zdarzają się też przypadki, że właściciele z roztargnienia zapominali, gdzie zaparkowali samochód. W tych ostatnich - jak wynika z policyjnej analizy - przodują kobiety.

Policja przypomina, że właścicielom za zgłoszenie sfingowanego przestępstwa grożą dwa lata więzienia, natomiast za składanie fałszywych zeznań grozi do trzech lat pozbawienia wolności - poinformowała w środę podinsp. Joanna Kącka z biura prasowego łódzkiej policji.

Zaznaczyła, że w każdej sytuacji dotyczącej kradzieży samochodu policjanci podejmują określone działania, bowiem nie można z góry założyć, że zawiadomienie jest fałszywe.

Policja podaje przykład łodzianki, właścicielki forda mondeo, która mimo uprzedzenia o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań, zgłosiła jego utratę. Policjanci ustalili jednak, że kobieta uszkodziła wcześniej auto, a następnie je porzuciła. Takie sytuacje - według Kąckiej - zdarzają się najczęściej, kiedy kierowca chce uniknąć odpowiedzialności za spowodowanie wypadku czy kolizji.