Autopromocja

Śledczy demaskują fałszywych świadków

21 kwietnia 2011

Przedstawienie zmyślonej informacji o nieistniejącym przestępstwie może szybko zostać zdemaskowane przez policję i skończyć się prokuratorskimi zarzutami.

Fałszywe zawiadomienie o podpaleniu budynku czy kradzieży powierzonych przez pracodawcę pieniędzy to dla nielicznych sposób na łatwy zarobek. W zeszłym tygodniu w podobny sposób chciał się wzbogacić także mieszkaniec Ostrowa Wielkopolskiego. Pracując jako kurier, poinformował policję o fikcyjnym napadzie, w wyniku którego pobito go i skradziono mu 8 tys. zł otrzymanych z pobrań za doręczone przesyłki. Podejrzane zachowanie rzekomego pokrzywdzonego i nieprecyzyjne odpowiedzi na pytania śledczych szybko jednak naprowadziły ich na właściwy trop. Funkcjonariusze udowodnili, że tego dnia mężczyzna powinien zebrać o połowę mniej pieniędzy, które zresztą i tak znaleźli ukryte w jego samochodzie.

Za samo fałszywe zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa grozi zgodnie z art. 238 kodeksu karnego grzywna, kara ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat 2. W większości przypadków przy okazji wprowadzenia w błąd organów ścigania sprawca dopuszcza się jednak także innego, znacznie surowej karanego czynu. Jest to najczęściej przywłaszczenie powierzonego mienia lub oszustwo ubezpieczeniowe, za które grożą kary do 5 lat więzienia. Tak więc oceniane przez niektórych tylko w kategoriach etycznych podpalenie starego budynku, który miał wykupioną polisę na horrendalną kwotę, może skończyć się nie tylko koniecznością zwrotu wyłudzonych pieniędzy, ale też zarzutami postawionymi przez prokuratora.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png