Prawnicy i posłowie chcą przyspieszyć postępowanie karne poprzez powołanie do życia instytucji sędziego śledczego. Grupa posłów przedłożyła już do laski marszałkowskiej projekt zmian w kodeksie postępowania karnego, który przewiduje takie rozwiązania. Wczoraj w Senacie odbyła się specjalna konferencja na ten temat.

Sędzia śledczy – według projektu – będzie organem powołanym do kontroli legalności działania prokuratury i policji w postępowaniu przygotowawczym Będzie on też utrwalał dowody dla sądu, przez co nie trzeba ich będzie powtarzać na etapie procesu sądowego.

– Nie można dopuszczać do tego, aby sędzia powoływał w procesie kilkuset świadków, tak jak to miało miejsce w sprawie posłanki Renaty Beger. Postępowanie przygotowawcze trwa zbyt długo, a procesy sądowe ciągną się latami – mówi współautorka projektu dr Monika Zdrojewska z Uniwersytetu Łódzkiego.

Sędzia śledczy miałby być usytuowany w prokuraturze okręgowej. Występowałby jedynie w najpoważniejszych sprawach – śledztwach. Sprawy mniejszej wagi prowadziłaby policja w formie dochodzeń, które byłyby maksymalnie uproszczone.

– Sędzią śledczym mógłby być doświadczony prawnik z co najmniej pięcioletnią praktyką – uważa poseł Jerzy Kozdroń, przewodniczący sejmowej Komisji Kodyfikacyjnej.

Do zadań sędziego śledczego należałoby rozpoznawanie zażaleń na działania prokuratora i policji. Kontrolowałby on także zastosowane środki przymusu i utrwalał dla sądu najważniejsze dowody. W odróżnieniu od zwykłych sędziów nie mógłby natomiast wydawać wyroków.

– Przywrócenie instytucji sędziego śledczego w Polsce ma na celu wzmocnienie gwarancji ochrony praw jednostki oraz kontroli nad wiarygodnością i utrwalaniem dowodów we wstępnym stadium procesu karnego – wyjaśnia współtwórca projektu prof. Piotr Kruszyński.

Instytucja sędziego śledczego funkcjonuje w państwach zachodnioeuropejskich.

– Tylko w Belgii i we Francji utrzymano klasyczną postać tej instytucji. W Niemczech, Austrii i Włoszech zlikwidowano taki model – przypomina prof. Stanisław Waltoś z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Model ten funkcjonował także w Polsce w dwudziestoleciu międzywojennym.