Inwestorzy planujący rozpoczęcie budowy, np. domu, i występujący o warunki zabudowy i zagospodarowania działki powinni się liczyć z tym, że będą musieli zapłacić na rzecz gminy dodatkowy podatek – tzw. rentę planistyczną. Liczne listy przesyłane do DGP świadczą o tym, że niewiele osób ma świadomość, że koszty ich inwestycji mogą wzrosnąć od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych – w zależności od wartości działki, na której stanie planowany obiekt.

Właściciel nieruchomości ma obowiązek uiszczenia renty planistycznej wówczas, gdy gmina uchwali miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, na skutek którego wzrośnie wartość działki. Na właściciela może zostać nałożony obowiązek zapłacenia tego podatku także wówczas, gdy gmina planu nie uchwali, ale wyda warunki zabudowy nieruchomości. Taką możliwość daje gminom art. 63 ust. 3 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym.

– Zgodnie z tym przepisem gmina ma prawo nałożenia renty planistycznej także po wydaniu warunków zabudowy nieruchomości – mówi Marcin Walczak, ekspert ds. społeczno-gospodarczych Konfederacji Pracodawców Polskich.

Renta nakładana w takim przypadku może wynieść maksymalnie 30 proc. różnicy pomiędzy wartością nieruchomości przed wydaniem warunków zabudowy i po wydaniu tej decyzji. Inny jest jednak organ decydujący o wysokości tej opłaty. W przypadku podatku nałożonego po wydaniu warunków zabudowy nie jest to rada gminy podejmująca specjalną uchwałę, ale wójt, burmistrz lub prezydent miasta. Przesądził o tym m.in. Naczelny Sąd Administracyjny (sygn. akt II OSK 1887/07).

– Powstają wątpliwości, w jakim dokumencie należy określić wysokość stawki procentowej renty planistycznej – wyjaśnia Marcin Walczak.

Przepisy nie rozstrzygają jednoznacznie, czy wójt musi wydać w tym przedmiocie odrębną decyzję, czy wysokość opłaty może określić w decyzji określającej warunki zabudowy. W praktyce jednak organ wykonawczy gminy już w decyzji o warunkach zabudowy określa najczęściej, jakie dodatkowe wydatki musi ponieść inwestor.