Duda podkreślił, iż nie jest wykluczone, że to sam Lech Kaczyński ogłosi tę decyzję. Jak argumentował, jest to pierwsze powołanie prokuratora generalnego, który nie będzie jednocześnie ministrem sprawiedliwości. Kandydaci to krakowski sędzia Andrzej Seremet i prokurator krajowy Edward Zalewski.

W ostatnich dniach prezydent - sam nie będący zwolennikiem rozdzielenia ministerstwa od prokuratury - spotykał się z oboma kandydatami. Dwa miesiące temu przedstawiła mu ich Krajowa Rada Sądownictwa, która zarekomendowała jednego sędziego i jednego prokuratora spośród 16 osób, które zgłosiły Radzie chęć ubiegania się o tę nową funkcję. Największe poparcie członków Rady uzyskał Seremet - zagłosowało na niego 15 spośród 24 osób. Zalewski z 13 głosami miał drugi wynik.

Obie kandydatury opiniowała też Rada Prokuratorów przy Prokuratorze Generalnym, w której zasiadają reprezentanci prokuratur wszystkich szczebli z całego kraju oraz prokuratury wojskowej i pionu śledczego IPN. Nieoczekiwanie większość głosów tej rady uzyskał sędzia Seremet. Opinia Rady nie jest jednak wiążąca dla prezydenta.

Nowy prokurator generalny rozpocznie urzędowanie 31 marca, gdy wejdzie w życie rozdział funkcji. Będzie ją pełnił przez jedną, 6-letnią kadencję. Nominat ma też niezwłocznie przedstawić prezydentowi swego pierwszego zastępcę, którego powołuje również Lech Kaczyński, przy kontrasygnacie premiera. Ani Seremet, ani Zalewski nie ujawnili dotąd, kogo chcą wskazać na tę funkcję.

Później rozpocznie się budowa nowej Prokuratury Generalnej, która zastąpi Prokuraturę Krajową. Od decyzji nowych szefów tej instytucji będzie zależało, kto z około stu prokuratorów Prokuratury Krajowej pozostanie w nowej Prokuraturze Generalnej (i na jakiej funkcji), a kto otrzyma propozycję pracy w prokuraturach apelacyjnych w kraju. Media spekulowały, że będzie to także czas odejść w stan spoczynku prokuratorów, którym nie będzie odpowiadać nowa rzeczywistość. Trudno oszacować skalę tego zjawiska.

Prezydent się wahał, bo nie wiedział

"Rzeczpospolita" nieoficjalnie dowiedziała się, że Lech Kaczyński zwlekał z decyzją (ma na to czas do 7 marca), bo nie wiedział, jakich ludzi kandydaci dobiorą sobie na zastępców.

Sprawa jest istotna, bo prokurator generalny wraz ze współpracownikami przejmie władzę nad prokuratorami na sześć lat i zdecyduje o obsadzie śledczych na kluczowych stanowiskach w Prokuraturze Generalnej.

Kandydatów na stanowisko prokuratora generalnego jest dwóch: obecny prokurator krajowy Edward Zalewski (uchodzi za człowieka związanego z PO) oraz krakowski sędzia Andrzej Seremet.

W przypadku tego pierwszego, prezydent może się obawiać, że dobierze sobie ludzi, którzy Lechowi Kaczyńskiemu się nie spodobają. Natomiast główną wadą Seremeta jest brak doświadczenia prokuratorskiego.

Z informacji "Rz" wynika, że sędzia nie znał zbyt wielu nazwisk prokuratorów. - Jego wybór może więc być zbyt dużym ryzykiem, twierdzi informator gazety.