Właściciele nieruchomości mogą je stracić bez postępowania wywłaszczeniowego i odszkodowania. Nawet, jeżeli są one zabudowane. Wystarczy, że sąsiad będzie chciał na nowo rozgraniczyć działki, a właściciel nie stawi się na rozprawę graniczną na działce. W praktyce sytuacje takie zdarzają się dość często, bo właściciele nieruchomości nie znają przepisów rządzących procedurą rozgraniczania nieruchomości.

– Nigdy nie przypuszczałam, że jedno zaniechanie może spowodować tak dotkliwe skutki. Dwa lata temu zlekceważyłam wezwanie do udziału w rozprawie granicznej. Dziś ponoszę koszty pomocy prawnej, tracę czas i nerwy, a moja działka letniskowa jest kilkadziesiąt metrów mniejsza. Zajęli ją sąsiedzi – skarży się Zuzanna Kwiatkowska z Radomia.

Dodaje, że właśnie wniosła do sądu pozew o przywrócenie posiadania.

Czynności geodety

Wszystkie czynności ustalania przebiegu między sąsiadującymi działkami granic – na wniosek jednego z właścicieli lub gminy – wykonuje geodeta. Postępowanie rozgraniczeniowe prowadzone przez niego ma na celu ustalenie przebiegu granic nieruchomości przez określenie położenia punktów i linii granicznych, utrwalenie ich znakami granicznymi na gruncie oraz sporządzenie odpowiednich dokumentów.

Zanim to się stanie, geodeta wysyła do wszystkich stron listami poleconymi wezwania do stawienia się na gruncie na tak zwaną rozprawę graniczną. Informuje też o skutkach niestawiennictwa. Przebieg granicy ustala się na podstawie zgodnego oświadczenia stron lub jednej z nich, gdy druga w toku postępowania nie składa oświadczenia i nie kwestionuje przebiegu granicy. W razie sporu geodeta nakłania do ugody. Ma ona moc ugody sądowej.

– Niestety, nieusprawiedliwione niestawiennictwo stron nie wstrzymuje czynności geodety, zaś usprawiedliwiona nieobecność strony może wstrzymać czynności, nie dłużej jednak niż na okres miesiąca – tłumaczy Anna Prigan, radca prawny z TGC Corporate Lawyers.

Podkreśla ona, że właściciel nieruchomości, której granice są sporne – swoim brakiem reakcji na wezwanie może doprowadzić do sytuacji, w której zostanie pozbawiony własności części swojej nieruchomości.

– Nieuczestniczący w postępowaniu właściciel może pozostawać w przekonaniu, że nie ma sporu co do przebiegu linii granicznych, gdy tymczasem właściciel działki sąsiadującej może wysuwać tezy przeciwne – mówi Anna Prigan.

W takiej sytuacji jest ryzyko utraty części gruntu.