Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał, że polski sąd naruszył prawa człowieka, wydając wyrok skazujący na podstawie zeznań uzyskanych w wyniku tortur. Co ciekawe, wymuszenia zeznań nie dopuścili się policjanci czy inne organy procesowe, lecz… członkowie zorganizowanej grupy przestępczej.
ETPC rozpoznał merytorycznie skargę, jaką złożyliśmy w związku ze skazaniem pana Grzegorza Ćwika w 2008 r. przez polski sąd na 12 lat pozbawienia wolności. Koronnym dowodem były zeznania złożone przez głównego świadka w sprawie. Co istotne, zostały one uzyskane przez innych członków grupy przestępczej, w której miał działać skazany, za pomocą tortur, i nagrane – mówi mec. Jarosław Kurpiejewski z Kancelarii Ilasz & Associates, która reprezentowała skazanego.
Reklama
– Na rozpoznanie sprawy przed ETPC czekaliśmy 10 lat, ale szczęśliwie zakończyła się po naszej myśli. Trybunał uznał, że doszło do złamania art. 6 par. 1 Europejskiej konwencji praw człowieka, a pan Grzegorz Ćwik został skazany wskutek niesprawiedliwego procesu. Zeznania zostały uzyskane niezgodnie z art. 3 konwencji – dodaje adwokat.

Reklama
Mężczyzna został oskarżony o przemyt znacznych ilości kokainy. Sąd, uznając jego winę, zaliczył do materiału dowodowego nie tylko zeznania innych skazanych, ale też nagrania dokonane przez grupę przestępczą, która uprowadziła, a następnie torturowała jego brata. Przestępcy podejrzewali Ćwika o przywłaszczenie sobie narkotyków i nierozliczenie się z zysków. W czasie tortur brat skazanego dostarczył grupie przestępczej różne informacje. Kaseta z nagraniem została znaleziona w czasie przeszukania przez policję miejsca przetrzymywania uprowadzonego, a później zaliczona jako dowód w sprawie.
Uzasadniając wyrok, trybunał w Strasburgu powtórzył zasadę wynikającą z jego wcześniejszego orzecznictwa: dopuszczenie dowodów uzyskanych w wyniku tortur lub złego traktowania (czego zabrania art. 3 konwencji) oznacza, że postępowanie było nieuczciwe. ETPC podkreślił przy tym, że jest to pierwsza sprawa, w której zastosował tę zasadę w odniesieniu do dowodów uzyskanych przez osoby fizyczne dopuszczające się złego traktowania. Wszystkie poprzednie sprawy dotyczyły dowodów zdobytych w wyniku tortur przeprowadzonych przez funkcjonariuszy publicznych.
W tej precedensowej sprawie zdania odrębne złożyło dwóch sędziów, Polak Krzysztof Wojtyczek i Czech Aleš Pejchal. Zdaniem prof. Ireneusza Kamińskiego z Instytutu Nauk Prawnych PAN i Uniwersytetu Jagiellońskiego, wybitnego znawcy problematyki praw człowieka, nie bez racji.
– Uderzające są bardzo lakoniczne rozważania ETPC na temat dopuszczalności wykorzystania dowodów uzyskanych w wyniku tortur, których dopuszczają się osoby trzecie. Słusznie na ten deficyt zwracają dwaj sędziowie, którzy zgłosili votum separatum. Zwłaszcza jeśli to jest precedensowa sprawa, to należało w sposób dosadny wykazać, że zachodzi analogia pomiędzy sytuacją, gdy dowody uzyskują w ten sposób organy państwa, a omawianym przypadkiem – zauważa prof. Kamiński. Dodając, że trybunał nie odniósł się też do tego, czy uzyskanie takiego zatrutego dowodu dyskwalifikuje postępowanie nawet wówczas, gdy były inne dowody, tym bardziej gdy są one istotne.
– Poza tym postępowanie dowodowe jest materią zarezerwowaną dla sądów krajowych i w ten obszar ETPC wkracza dopiero wówczas, gdy są ku temu mocne i jednoznaczne powody. Trybunał nie wykazał tego w omawianej sprawie. Z uwagi na to, że wyrok dotyczył niezwykle ważnego zagadnienia z olbrzymi konsekwencjami, to moim zdaniem tą sprawą powinna się teraz zająć Wielka Izba Trybunału – podkreśla ekspert.

orzecznictwo

Wyrok ETPC z 5 listopada 2020 r. w sprawie Ćwik przeciwko Polsce, skarga nr 31454/10. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia