statystyki

Ani tu być, ani stąd wyjechać. W polskim prawie brakuje procedury identyfikowania bezpaństwowców

autor: Małgorzata Sidz20.10.2020, 08:14; Aktualizacja: 20.10.2020, 09:51
Dorota Pudzianowska – prawniczka i socjolożka, doktor habilitowana nauk prawnych, adwokatka. Pracuje na Wydziale Prawa i Administracji UW. i w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, autorka książki „Bezpaństwowość w prawie publicznym” (2019)

Dorota Pudzianowska – prawniczka i socjolożka, doktor habilitowana nauk prawnych, adwokatka. Pracuje na Wydziale Prawa i Administracji UW. i w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, autorka książki „Bezpaństwowość w prawie publicznym” (2019)źródło: DGP

- W polskim prawie brakuje procedury identyfikowania bezpaństwowców i przyznania im minimum praw - mówi Dorota Pudzianowska.

Kiedyś pisano o nich „międzynarodowi włóczędzy”. W swojej książce „Bezpaństwowość w prawie publicznym” piszesz, że takich osób na świecie jest ponad 10 mln.

Bezpaństwowość przez długi czas była postrzegana jako anomalia. Dla wielu osób to raczej ciekawostka, a jednocześnie to fundamentalne zagadnienie z punktu widzenia prawa i stosunków międzynarodowych. Bezpaństwowiec to może być osoba, która ma w Polsce prawo legalnego pobytu, czyli ma określony status publiczno-prawny. Ale taki „czysty” apatryda to osoba bez uregulowanego pobytu i niemająca żadnego ważnego dokumentu tożsamości czy dokumentu podróży. Oczywiście nie może się swobodnie przemieszczać poza granice kraju i nie może głosować, ale nie mówimy nawet o tym. Taka osoba ma problemy na każdym etapie życia społecznego: z podjęciem pracy, wynajęciem mieszkania, odebraniem przesyłki na poczcie, otwarciem rachunku w banku, zarejestrowaniem samochodu, korzystaniem ze służby zdrowia. To są ich codzienne problemy.

I często działają na granicy „szarej strefy”, unikają kontaktu z instytucjami.

Żyją w ciągłej obawie przed służbami – strażą graniczną, policją. Jeżeli ktoś nie ma dokumentów i jest cudzoziemcem, to jest to podstawa do umieszczenia go w ośrodku strzeżonym dla cudzoziemców. Ludzie tam trafiają, są zwalniani, znów trafiają, znowu są zwalniani... Są w ciągłym lęku. Równocześnie takiej osoby najczęściej nie można deportować, bo nie ma dokąd.

Jakie są przyczyny bezpaństwowości?

Bardzo zróżnicowane, co widać już na przykładzie spraw, które prowadziliśmy w Fundacji Helsińskiej. Pierwszą sprawą tego typu, która do mnie trafiła, była sprawa Marialiny. Jej rodzice byli znani i mieli obywatelstwo kubańskie, ale nie mogli go przekazać córce. Dziewczynka nie nabywała polskiego obywatelstwa zgodnie z prawem krwi, bo rodzice są cudzoziemcami, ale nie stosowała się do niej też zasada prawa ziemi, którą Polska wprowadziła pomocniczo, żeby przeciwdziałać bezpaństwowości dzieci. Ta zasada mówi, że jeżeli dziecko urodzone w Polsce nie nabywa żadnego obywatelstwa, bo rodzice są nieznani czy też są znani, ale nie można określić ich obywatelstwa lub go nie posiadają, to dostaje obywatelstwo polskie. Podobnie obywatelstwo może uzyskać dziecko, które zostało znalezione w Polsce. Ten przepis stosuje się na przykład do sytuacji dziecka pozostawionego w oknie życia. Ale w tej sytuacji rodzice byli znani i mieli określone obywatelstwo.

Dlaczego rodzice nie przekazali jej obywatelstwa kubańskiego?


Pozostało 81% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane