statystyki

Prawniczy kosmos, czyli doraźne modyfikowanie kodeksów pod pretekstem koronawirusa

autor: Prof. Dr Hab. Andrzej Kidyba29.09.2020, 09:54; Aktualizacja: 29.09.2020, 09:56
Ustawy koronawirusowe stały się mazurkiem wielkanocnym, gdzie wepchnięto wszystko, co się da, bez jednoczesnego użycia jakiejkolwiek receptury na to ciasto (a właściwie pasztet).

Ustawy koronawirusowe stały się mazurkiem wielkanocnym, gdzie wepchnięto wszystko, co się da, bez jednoczesnego użycia jakiejkolwiek receptury na to ciasto (a właściwie pasztet).źródło: ShutterStock

Pod pretekstem koronawirusa forsuje się takie regulacje, które w normalnym postępowaniu legislacyjnym nigdy nie mogłyby się w przepisach znaleźć.

W amoku legislacyjnym związanym z pandemią wywołaną koronawirusem rozpoczęła się bezprecedensowa twórczość legislacyjna. Z oczywistym zrozumieniem można przyjąć fakt pośpiechu, ale trudno zaakceptować bylejakość przygotowywanych zmian. Gdyby na podorędziu byli prawnicy, którzy mogliby opracować w miarę szybko dobrze skonstruowane przepisy, być może nie byłoby tego stanu legislacyjnego, który mamy. Ustawy koronawirusowe stały się mazurkiem wielkanocnym, gdzie wepchnięto wszystko, co się da, bez jednoczesnego użycia jakiejkolwiek receptury na to ciasto (a właściwie pasztet). Pod pretekstem koronawirusa próbowano wszystko przeforsować. Co więcej, wpychano już zupełnie świadomie takie regulacje, które w normalnym postępowaniu legislacyjnym nigdy nie mogłyby się w przepisach znaleźć. Dotyczy to przede wszystkim zwolnienia z odpowiedzialności tych wszystkich, którzy przy koronawirusowych przedsięwzięciach gmerali.

Doraźne modyfikowanie kodeksów

Powstały więc akty słabe, ale to już nie zaskakuje. Przechodząc jednak do prawa spółek, trzeba od razu stwierdzić, że zamierzone efekty można było osiągnąć za pomocą już istniejących instrumentów, przede wszystkim umowy (statutu) spółek. Ustawodawca mógł pomóc tylko w tym zakresie, wprowadzając szczególne środki i możliwości dla stosownych ich zmian. Wystarczyło umożliwić szybkie, zdalne, bez konieczności przechodzenia przez procedury kodeksu spółek handlowych, dopuszczenie zmiany wewnętrznych aktów spółek. Tymczasem ustawodawca, a raczej projektodawcy, zabrali się do tego z iście rewolucyjnym zapałem. Zapomniano jednak o tym, że ustawy te powinny regulować kwestie doraźnie, a nie dokonywać zmian systemowych w ustawach rangi kodeksu, a tak się stało.

Przecież wystarczyło wprowadzić zmiany, nawet te, których dokonano tylko na przejściowy czas pandemii, epizodycznie, aby następnie dać możliwość regulacji tych kwestii wspólnikom.


Pozostało 83% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane