- Sprzedawczyni zachowywała się zgodnie z prawem i została za to ukarana. Założę się, że sąd, który wydawał ten wyrok, siedział w maseczce, przyłbicy i za pleksi. Niektóre sądy o swoje bezpieczeństwo dbają bardzo skrupulatnie, nawet wydając zarządzenia sprzeczne z aktami prawnymi wyższej rangi - mówi w wywiadzie dla DGP dr Monika Strus-Wołos, adwokat.
Czy noszenie maseczek w sądzie rzeczywiście znacząco utrudnia adwokatom pracę? Przecież w sądzie w dużym stopniu polega ona na mówieniu.
Moim zdaniem nie. W sprawach krótkich jest to zwykle 15-min wystąpienie. Można mówić przez kwadrans w maseczce. W sprawach dłuższych, na których są świadkowie, można włożyć przyłbicę i wtedy nie powinno być problemu.