Brak oceny merytorycznej ofert, które przepadły w konkursie realizowanym ze środków Funduszu Sprawiedliwości – to zarzut przegranych
– Nie dostaliśmy do dziś karty oceny merytorycznej naszej oferty, choć kilkukrotnie przypominaliśmy się Ministerstwu Sprawiedliwości – mówi Renata Szredzińska z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Chodzi o rozpisany przez resort w marcu konkurs dla fundacji i stowarzyszeń na specjalistyczne centra wsparcia na lata 2020–2024 w ramach środków z Funduszu Sprawiedliwości.
Konkurs, przypomnijmy, wygrała Fundacja Profeto, która do 2024 r. ma wybudować taki ośrodek. Na ten cel ma pójść do 50 mln zł, bo taka była maksymalna kwota przyznanej dotacji.
– Nie jesteśmy bezkonkurencyjni, ale skoro wice minister Marcin Romanowski w mediach mówi, że jest olbrzymia dysproporcja między tym, co przedstawiliśmy, a tym, co zaoferowało Profeto, to chcielibyśmy mieć jasną sytuację. Skoro tylko jedna fundacja spełniła kryteria i wzięła całość środków, to co u innych było nie tak? – mówi Szredzińska.
Reklama
Na brak informacji ze strony resortu wskazują też inne organizacje startujące w tym konkursie, z którymi rozmawialiśmy. – O przygotowaniu karty mówi wprost regulamin konkursu, na stronie funduszu są gotowe formularze. Jak dotąd nie doczekaliśmy się jakiejkolwiek odpowiedzi – słyszymy. FDDS precyzuje: „Wystąpiliśmy o informację w trybie dostępu do informacji publicznej. Zdaniem naszych prawników choćby z tego względu powinniśmy otrzymać taką kartę. Chociaż, co warto podkreślić, przedstawianie karty oceny wniosku to dobra praktyka w coraz większej liczbie konkursów grantowych. W wielu z nich, w tym również rządowych, po zakończonym konkursie organizator przesyła e-mailem link, pod którym znajduje się indywidualna ocena. Tak działa np. Narodowy Instytut Wolności. Napisaliśmy też do premiera, że brak transparentności konkursu budzi nasze obawy. Premier odpowiedział, że w tym obszarze władny jest minister Ziobro” – czytamy.
Łukasz Domagała, prezes Ogólnopolskiej Federacji Organizacji Pozarządowych, dodaje, że „dokumentacja dotycząca konkursu jest jawna po jego rozstrzygnięciu i to ministerstwu powinno zależeć na jej udostępnieniu, by przeciąć wszelkie spekulacje”. – Ustawa o pożytku publicznym i wolontariacie jest jak konstytucja dla działalności społecznej i obywatelskiej. Zawiera zbiór zasad i żadna jednostka rządowa czy samorządowa nie powinna robić dla siebie wyjątku – mówi. Spytaliśmy wiceministra Romanowskiego o kwestie kart i oceny, czy są dostępne i na jakich zasadach. Czekamy na odpowiedź.

Reklama
Środki z Funduszu Sprawiedliwości podzielone są na kilka linii, m.in. na przeciwdziałanie przyczynom przestępczości. Z tej puli FDDS realizuje już projekt pięcioletni, który wystartował w zeszłym roku. Opiewa na ok. 2 mln zł. W jego ramach m.in. organizuje konferencje i prowadzi szkolenia dla nauczycieli. Jest też linia – „pomoc osobom pokrzywdzonym przestępstwem”. W poprzednich latach fundacja bezskutecznie próbowała tu swoich sił. Główny zarzut był taki, że dyskryminuje dorosłe ofiary, bo pomaga tylko dzieciom.
Tym razem jednak w regulaminie konkursu pojawiła się specyfikacja: „Oferta Centrum będzie w szczególności skierowana dla młodzieży i dzieci pokrzywdzonych przestępstwem oraz ich opiekunów”, „w ramach oferty obligatoryjnie powinien funkcjonować specjalistyczny dzienny psychoterapeutyczny punkt wsparcia dla dzieci i młodzieży pokrzywdzonej przestępstwem”. – Zaproponowaliśmy, że taką rolę mogą pełnić prowadzone przez nas ośrodki w Gdańsku i Starogardzie Gdańskim. Psycholodzy, prawnicy, psychiatrzy od lat pomagają dzieciom i młodzieży, które padły ofiarami przestępstw, w tym na tle seksualnym. Nasza oferta opiewała na ok. 2,7 mln zł – opisuje Szredzińska.
– Naszym celem było stworzenie nowego ośrodka, który będzie oferował kompleksową pomoc ofiarom przemocy domowej, pomoc przeznaczoną dla całych rodzin. FDDS zakładała pomoc tylko w sytuacji, gdy ofiarami były dzieci, i wnioskowała o pieniądze dla już realizowanych zadań. Profeto przedstawiła imponujący kompleksowy program wychodzenia ze skutków pokrzywdzenia dla ofiar i ich rodzin – mówił niedawno na naszych łamach wiceminister Romanowski.
„Nie jest prawdą, że nie opisaliśmy we wniosku, jak będziemy pracować z rodzinami” – ripostuje FDDS. „Również mamy indywidualne plany pomocy interdyscyplinarnej dla rodzin. Natomiast prawdą jest, że pomagamy im tylko, gdy znajduje się w nich pokrzywdzone dziecko lub dziecko świadek przestępstwa. W warunkach konkursu wyraźnie napisano, że zadania będą realizowane w terminie od 1 marca 2020 r. do 31 grudnia 2024 r., a podmiot zapewni utworzenie i/lub funkcjonowanie minimum jednej placówki. Takie centrum ma świadczyć pomoc psychologiczna, prawną, lekarską, zakupu leków, udzielać schronienia lub pomagać w jego znalezieniu, organizować tłumacza, gdy jest on potrzebny. Wszystkie wymagane zadania jesteśmy w stanie realizować od razu”.
Wiceminister przyznał w wywiadzie dla DGP, że Profeto nie ma dziś takiego centrum. Pierwsze pod nazwą Archipelag Wysp ma powstać do 2024 r. Regulamin konkursu akcentuje konieczność prowadzenia tego typu zadań. Profeto może je zacząć spełniać dopiero za cztery lata. – Co innego, gdyby był to konkurs na powstanie nowego ośrodka i gdyby chodziło o koszty budowy. Tu mówimy jednak o bieżącym wsparciu – tłumaczy prezes jednej z organizacji. Prosi o anonimowość. – Jesteśmy zbyt uzależnieni od pomocy w ramach konkursów organizowanych ze środków publicznych – podkreśla. – Jeśli wypowiemy się otwarcie, nie dostaniemy złotówki w kolejnych konkursach, które rozpoczynają się niebawem, co oznacza zmniejszenie pomocy dla ponad tysiąca osób, którymi dziś się opiekujemy – mówi.
Nasz rozmówca zaznacza, że jego oferta nie była ograniczona wyłącznie do dzieci. Została rozpisana na ponad 200 stronach. Mówi, że kończy właśnie projekt z unijnych środków, gdzie w ramach przeciwdziałania przemocy wypracowano model wsparcia dla całej rodziny. – Pomagamy nawet sprawcom po to, by pomóc dziecku. Nasze doświadczenia opisaliśmy w ofercie do FS. Opiewała na ok. 2,6 mln zł. Znaleźliśmy psychiatrów dziecięcych, gotowych do pracy od zaraz, co było niesamowicie trudne – opowiada prezes. To nie wystarczyło. – Ciekawi nas, jak dziś wygląda działalność Profeto w zakresie pomocy pokrzywdzonym. Na stronie internetowej fundacji jest wiele o jej misji ewangelizacyjnej, działa tam też sklep sprzedający książki, skarpetki i podkładki pod kubki. Ale na tym koniec. A nas ciekawi, czy Archipelag Wysp ma już pozwolenia na budowę i tymczasową siedzibę, w której świadczy pomoc. Mógłby się tym pochwalić i rozwiać wątpliwości – dodaje.
Podobnie sprawę stawia posłanka PSL-Kukiz ’15 Agnieszka Ścigaj, która zanim dostała się do Sejmu, działała w organizacjach pozarządowych. – Najważniejsze jest doświadczenie i kadra. Wiele wskazuje na to, że tu tak się nie stało – mówi. Podkreśla, że ocena merytoryczna ofert dałaby szansę poznać, jakimi kryteriami kierowało się ministerstwo. Źle ocenia też sytuację, w której organizacje pozarządowe, wykonując część zadań za państwo, boją się publicznie krytykować grantodawcę. – To rodzaj uzależnienia, z którego nie płynie wiele dobrego – mówi.
Fundacja Edukacji Nowoczesnej również bezkutecznie startowała w konkursie. – Prowadzimy dwa ośrodki w Warszawie i Jeleniej Górze. Naszą ofertę rozpisaliśmy na kilka milionów złotych. Liczyliśmy, że przejdzie kilka organizacji. Nikt nie spodziewał się, że wygrany będzie tylko jeden, bez bogatego doświadczenia, za to z bogatym wsparciem – słyszymy identyczne zarzuty. Jak podkreśla nasz rozmówca, nie chodzi o gorycz przegranego, a pominięcie konkursowych zasad, gdzie wyraźnie mówiono o pomocy rozpisanej na lata.
Podobnie uważa Piotr Kawałek, prawnik z Ośrodka Pomocy Pokrzywdzonym Przestępstwem Stowarzyszenia Interios, inny przegrany. – Jestem przekonany, że w kolejnych konkursach też nie będziemy mieli szans, bo za bardzo stawiamy na pomoc kobietom i dzieciom, a za mało na ratowanie rodziny – ucina.
Krzysztof Izdebski z Fundacji ePaństwo, ocenia, że brak informacji zwrotnej z resortu, a przede wszystkim przejrzystych kryteriów, nie sprzyja transparentności państwa. – Dziś wsparcie w ramach funduszu udzielane jest tak szeroko, że trudno stwierdzić, jaka jest idea pomocy – przekonuje.
Przegrani mimo próśb nie otrzymali kart oceny wniosku
Czym jest Fundacja Profeto?
– Profeto przedstawiło najlepszą ofertę i dlatego otrzymało dofinansowanie. Wściekłe i ohydne ataki na nich czy na fundusz, tylko dlatego, że inicjatywa jest prowadzona przez osobę duchowną, pozostawiam ocenie czytelników – mówił na łamach DGP wiceminister w resorcie sprawiedliwości Marcin Romanowski. Prezesem zarządu jest ks. Michał Olszewski SCJ.
W statucie fundacji, w rozdziale „cele”, czytamy: „wspieranie działalności Zgromadzenia Księży Najświętszego Serca Jezusowego w zakresie kultu religijnego, w szczególności poprzez różnego rodzaju formy przepowiadania Ewangelii, z wykorzystaniem nowoczesnych środków przekazu; działalność w zakresie nauki, edukacji, oświaty i wychowania; podtrzymywania tradycji narodowej, pielęgnowania polskości oraz rozwoju świadomości narodowej, obywatelskiej i kulturowej. Wspieranie misjonarzy i misji prowadzonych przez Zgromadzenie. Ofiary, o których tu mowa, to: katastrof, klęsk żywiołowych, konfliktów zbrojnych i wojen w kraju i za granicą, w szczególności na terenach, gdzie pracują misjonarze i wolontariusze”.
Dodzwonienie się do Profeto nie jest proste. Po wielu próbach w końcu się to udaje. Fundacja obiecuje nam, że odpowie na zadane e-mailem pytania o doświadczenie, kadrę, budowę placówki i rozwieje wątpliwości, bo też ma dosyć zaistniałej sytuacji. Przekonuje jednak, że trwa sezon urlopowy i stąd utrudniony kontakt. Do zamknięcia tego wydania DGP odpowiedzi nie nadeszły.