Uproszczenie procesu budowlanego w związku z przeciwdziałaniem COVID-19 może, jak już alarmowaliśmy na łamach DGP, przyczynić się do zniszczenia wielu zabytków. Okazuje się też, że przy obecnej konstrukcji przepisów osoby odpowiedzialne za nieodwracalne dla dziedzictwa kulturowego straty w praktyce mogą nie ponieść odpowiedzialności, jeżeli nie zostaną wdrożone działania naprawcze.
Wyłączenie stosowania ustawy z 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 282; dalej: u.o.z.o.z) w przypadku niektórych przedsięwzięć przewidują przepisy tarczy antykryzysowej uchwalone w marcu br. (Dz.U. z 2020 r. poz. 374). Zakres ujętego w art. 12 i 12b specustawy pojęcia inwestycji prowadzonej w związku z przeciwdziałaniem COVID-19 jest bardzo szeroki i nieostry, co zdaniem środowisk konserwatorskich może sprzyjać nadużyciom. Teoretycznie zbyt swobodne podejście inwestora do regulacji i wykorzystanie ułatwień do przeprowadzenia prac niezwiązanych z epidemią powinno spotkać się z ostrą reakcją właściwych organów.
Reklama
‒ W przypadku gdy zniszczenie zabytku było nieuzasadnione, ponieważ nadużyto przepisów specustawy, zastosowanie powinny mieć sankcje karne lub administracyjne określone w ustawie o ochronie zabytków i kodeksie karnym ‒ przestrzega Olgierd Jakubowski, ekspert wyspecjalizowany w prawie ochrony zabytków. W myśl art. 108 u.o.z.o.z. osoba niszcząca zabytek podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat, a gdy sprawca czynu działa nieumyślnie, musi się liczyć z grzywną, karą ograniczenia wolności albo pozbawieniem wolności do 2 lat. Istotne jest również, że za zniszczenia zabytku sąd orzeka nawiązkę sięgającą wartości zniszczonego zabytku, a w przypadku uszkodzenia może m.in. nałożyć obowiązek przywrócenia stanu poprzedniego.

Reklama
W opinii Olgierda Jakubowskiego tylko w wyjątkowych przypadkach rozbiórkę czy przebudowę zabytku powinno uzasadnić się przeciwdziałaniem COVID-19. W większości przypadków użycie przepisów specustawy do zniszczenia lub uszkodzenia zabytków będzie tylko pretekstem lub nadużyciem procedur, a sprawcy takich czynów powinni ponieść surową karę.
Jednak przy tak syntetycznym ujęciu pojęcia przeciwdziałania i zwalczania COVID-19 może być trudno wykazać, że doszło do złamania przepisów. Zatem przypisanie odpowiedzialności karnej za dewastację chronionych obiektów może być znacznie utrudnione. Takiemu stanowi rzeczy sprzyjać może brak udziału wojewódzkiego konserwatora zabytków (WKZ) w procesie budowlanym. Swoje zaniepokojenie brakiem uwzględnienia w ustawie covidowej obowiązku zawiadomienia WKZ o podjęciu robót w odniesieniu do zabytków wyraża prof. UAM dr hab. Anna Gerecka-Żołyńska.
Jej zdaniem jest to rozwiązanie odmienne od dotychczasowej tradycji, wykształconej jeszcze w okresie międzywojennym, oraz niespójne z obowiązującym art. 36 u.o.z.o.z., w świetle którego przy tego rodzaju działaniach nadzór WKZ jest niezbędny.
‒ Wyłączenie udziału WKZ z robót wymienionych w art. 12 ust. 1 specustawy covidowej jest o tyle niebezpieczne, że w analogicznych sytuacjach określonych w ustawie o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami to właśnie na wojewódzkim konserwatorze ciąży obowiązek zawiadomienia organów ścigania w przypadku, gdyby doszło do popełnienia przestępstwa niszczenia lub uszkodzenia zabytku określonego w art. 108 u.o.z.o.z. – tłumaczy prof. Gerecka-Żołyńska.
Natomiast w przypadku wykroczeń rola WKZ jest o tyle znacząca, że jest to organ uprawniony do złożenia wniosku o ukaranie do sądu. Będą to m.in. wykroczenie określone art. 116 u.o.z.o.z. dotyczące obowiązku natychmiastowego powiadomienia WKZ o przypadkowym odkryciu zabytku, co do którego istnieje przypuszczenie, że jest to zabytek archeologiczny, bądź w art. 117 u.o.z.o.z. w postaci prowadzenia bez zezwolenia prac konserwatorskich, restauratorskich czy właśnie budowlanych.
Ekspertka przypomina też, że za naruszenie przepisów ustawy o ochronie zabytków WKZ ma możliwość nakładania administracyjnych kar pieniężnych, sięgających nawet pół miliona złotych.
Zdaniem prof. Gereckiej-Żołyńskiej należy postulować, aby w nowej szczególnej procedurze znalazło się miejsce dla WKZ. Zastrzeżony w art. 12 ust. 2 ustawy covidowej obowiązek poinformowania organu administracji architektoniczno-budowlanej o prowadzeniu robót budowlanych oraz zmianie sposobu użytkowania obiektu budowlanego lub jego części w związku z przeciwdziałaniem COVID-19 nie jest wystarczającym rozwiązaniem. Jeżeli rzeczywiście pojawiłaby się konieczność prowadzenia prac na terenie zabytku, przekazanie niezwłocznie informacji WKZ pozwoliłoby na wykonanie dokumentacji konserwatorskiej obiektu, która w takich przypadkach jest niezmiernie ważna. Ewentualne stosowne zawiadomienie mogłoby być kierowane do generalnego konserwatora zabytków lub ministra właściwego do spraw kultury i ochrony dziedzictwa narodowego.
‒ W mojej ocenie, oprócz zmian legislacyjnych zapewniających udział organów powołanych do ochrony zabytków w procedurze z art. 12 i 12b, powinny zostać niezwłocznie wdrożone działania zakładające audyt dotychczasowego stosowania art. 12 i 12b. Trzeba bowiem sprawdzić, w stosunku do jakich zabytków i terenów zabytkowych zostały zastosowane przepisy ustawy o COVID-19 i czy było to uzasadnione, zwłaszcza gdy doszło do zniszczeń. W przypadku gdy przepisy specustawy były użyte do zniszczenia lub uszkodzenia zabytku, a nie miałoby to faktycznego uzasadnienia, powinno się stosować sankcje karne i administracyjne w stosunku do sprawców tych czynów i urzędników, którzy do tego dopuścili – mówi Olgierd Jakubowski.
Eksperci postulują, aby w nowej szczególnej procedurze znalazło się miejsce dla wojewódzkich konserwatorów zabytków