Na trwającym w tym tygodniu posiedzeniu Krajowej Rady Sądownictwa stanie kandydatura Gabrieli Zalewskiej-Radzik, żony zastępcy rzecznika dyscyplinarnego sędziów Przemysława Radzika – ustalił DGP. Jak potwierdziło biuro prasowe KRS, dziś nad tym zgłoszeniem ma się pochylić zespół. Jest więc prawdopodobne, że ostateczna decyzja w sprawie awansu pani Zalewskiej-Radzik zapadnie w radzie jeszcze w tym tygodniu.
O tym, że Gabriela Zalewska-Radzik startuje w konkursie do Naczelnego Sądu Administracyjnego, zrobiło się głośno na początku marca br. Kandydatura ta budzi kontrowersje przede wszystkim dlatego, że chodzi o żonę Przemysława Radzika, jednego z dwóch zastępców rzecznika dyscyplinarnego sędziów, który znany jest z wytaczania dyscyplinarek sędziom krytykującym działania rządu, w tym także ministra sprawiedliwości.
– Na tym przykładzie doskonale widać, w jaki sposób osoby związane z ministrem sprawiedliwości rozumieją program „Rodzina na swoim”. Obecna władza, zwłaszcza w okresie przedwyborczym, spieszy się, aby zapewnić awanse ludziom z nią związanym, przy czym awanse te w normalnych czasach byłby po prostu niemożliwe – komentuje Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.
W kolejce do awansu oczekuje bowiem także jedna z członkiń obecnej KRS Dagmara Pawełczyk-Woicka, która prywatnie pozostaje w związku z jednym z dyrektorów w Ministerstwie Sprawiedliwości i która publicznie przyznaje, że z ministrem Zbigniewem Ziobrą łączą ją kontakty towarzyskie. Ona stara się o stanowisko w Sądzie Okręgowym w Krakowie, gdzie obecnie pełni funkcję prezesa.
Reklama
Jeżeli zaś chodzi o Zalewską-Radzik, to wcześniej prowadziła ona kancelarię radcy prawnego w Zielonej Górze, a od lutego tego roku jest dyrektorem Sądu Rejonowego dla Warszawy-Żoliborza w Warszawie. Teraz stara się o jedno z dwóch miejsc w Izbie Finansowej NSA. Osoba, która ubiega się o urząd sędziego NSA, powinna m.in. wyróżniać się „wysokim poziomem wiedzy w dziedzinie administracji publicznej oraz prawa administracyjnego i innych dziedzin prawa związanych z działaniem organów administracji publicznej”. O tym, czy do spełnienia tego warunku wystarczy czteromiesięczny staż na stanowisku dyrektora sądu, zdecyduje najpierw KRS, a ostatecznie prezydent.
– Szkoda, że NSA milczy w kwestii tego, kto powinien, a kto nie zostawać sędzią jednego z dwóch najważniejszych sądów w kraju – kwituje prezes Iustitii.