Zwołania go chciała grupa kilkunastu tzw. starych sędziów SN. Małgorzata Manowska, obecna I prezes SN, w odpowiedzi na ich wniosek podjęła decyzję o zwołaniu zgromadzenia na 12 czerwca, a więc w samym środku długiego weekendu.

– To najmniej dogodny termin, jaki sobie można było tylko wyobrazić. To pokazuje, czy osoba wybrana na stanowisko I prezesa SN rzeczywiście chce rozmawiać z sędziami SN, czy nie – ocenia Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.

Istnieje bowiem bardzo duże ryzyko, że nie będzie odpowiedniego kworum do podejmowania uchwał (patrz: grafika).

– To był jedyny możliwy i to zarówno pod względem prawnym, jak i faktycznym termin zwołania zgromadzenia, o które wnioskowali sędziowie – tłumaczy Aleksander Stępkowski, rzecznik prasowy SN.

Wątpliwości istnieją

Jak mówi DGP jeden ze starych sędziów, który również podpisał się pod wnioskiem, celem piątkowego posiedzenia ma być próba dokonania oceny sposobu prowadzenia obrad zgromadzenia zwołanego w celu wyboru kandydatów na I prezesa SN oraz legalności decyzji, która ostatecznie zapadła, o przedstawieniu prezydentowi pięciu kandydatów na I prezesa SN. Przypomnijmy – obrady te miały burzliwy przebieg, w ich trakcie doszło do zmiany przewodniczącego, gdyż wyznaczony przez prezydenta do tej roli Kamil Zaradkiewicz złożył rezygnację. Zgromadzenie doprowadził do końca Aleksander Stępkowski. Starzy sędziowie zarzucali, że obaj przewodniczący prowadzili obrady z pogwałceniem reguł, nie poddawali składanych wniosków pod głosowanie, a przede wszystkim że komisja skrutacyjna, która liczyła później głosy oddane na osoby starające się o status kandydatów na I prezesa SN, została wybrana w sposób nieprawidłowy.

– Te wszystkie wątpliwości nadal istnieją, nie zniknęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki po tym, jak pan prezydent powołał Małgorzatę Manowską na I prezesa SN. I muszą zostać rozstrzygnięte, stąd potrzeba zwołania Zgromadzenia Ogólnego sędziów SN – tłumaczy nam jeden ze starych sędziów. Jak dodaje, ci, którzy liczyli na to, że sędziowie ten temat sobie odpuszczą, mocno się pomylili.

Bez kworum

Już dziś jest niemal pewne, że nie uda się na piątkowym zgromadzeniu osiągnąć kworum, które by pozwoliło na podejmowanie uchwał. Zresztą zdaniem niektórych o to właśnie chodziło przy wyborze daty.

– Regulamin Sądu Najwyższego przewiduje, że I prezes musi zawiadomić sędziów SN o terminie zgromadzenia z co najmniej 14-dniowym wyprzedzeniem – ucina spekulacje rzecznik Stępkowski.

Tyle że, jak przypomina nam jeden z sędziów, wniosek został złożony jeszcze w trakcie trwania poprzedniego zgromadzenia, czyli 12 maja.

– Pani I prezes SN dopiero co objęła urząd, musiała więc dopiero wdrożyć się w pewne kwestie, zająć się w pierwszej kolejności tymi sprawami, które wymagały pilnej reakcji – podkreśla Aleksander Stępkowski.

Jak ustaliliśmy, starzy sędziowie, którzy wnioskowali o zwołanie zgromadzenia, zamierzają wziąć w nim udział mimo niedogodnego terminu.

Zgodnie z przepisami I prezes SN po otrzymaniu wniosku w sprawie zgromadzenia musi je zwołać w ciągu 30 dni. A to oznacza, że Małgorzata Manowska zdecydowała się wykonać ten obowiązek w ostatnim możliwym terminie.