O tym, dlaczego orzeczenie niemieckiego trybunału konstytucyjnego jest ważne dla polskich służb, mówi DGP Grzegorz Małecki, były szef Agencji Wywiadu
Niemiecki Federalny Trybunał Konstytucyjny wskazał, że służby RFN muszą być poddane większej kontroli, jeśli zajmują się SIGINT-em, czyli wywiadem elektronicznym poza granicami RFN. Co to jest SIGINT?
Jest to wywiad radioelektroniczny, czyli pozyskiwanie informacji wywiadowczych poprzez przechwytywanie danych wymienianych za pośrednictwem sieci telekomunikacyjnych. Nazwa ta jest akronimem od angielskiego terminu signal intelligence, dosłownie wywiad sygnałów. W dzisiejszych czasach większość połączeń telefonicznych płynie przez internet, nawet w przypadku rozmów przez telefony komórkowe transfer danych odbywa się w taki sam sposób: wszystko jest przesyłane sieciami światłowodowymi, ewentualnie łączami satelitarnymi. Ruch danych telekomunikacyjnych na linii wschód – zachód Europy czy północ – południe odbywa się w dużej mierze przez Niemcy. Kiedyś SIGINT polegał na prowadzeniu nasłuchu radiowego – potrzebne były wielkie anteny, by przechwycić sygnał. Dziś jest to prostsze operacyjnie – choć bardzo zaawansowane technologicznie. Wystarczy wpiąć się w takie łącza w miejscach, gdzie one się zbiegają, tzw. węzłach wymiany ruchu internetowego. I wtedy ma się praktycznie nieograniczony dostęp do przepływających przez nie danych internetowych. Problemem jest za to ogromny ich zalew, przez jeden węzeł we Frankfurcie nad Menem przechodzi codziennie ponad bilion różnych adresów IP. Skala tego zjawiska dotarła do opinii publicznej po tym, co ujawnił Snowden. Wtedy okazało się, że infrastruktura niemieckiej służby BND jest wykorzystywana przez amerykańską NSA do podsłuchiwania telefonów unijnych i niemieckich polityków, m.in. kanclerz Angeli Merkel. Wywołany tymi rewelacjami skandal wymusił w Niemczech (oraz wielu innych krajach) nowelizację przepisów o wywiadzie, w celu zapobieżenia takim nadużyciom w przyszłości.