Koronawirus a egzamin adwokacki. Czy będzie zmiana terminu

autor: Oprac. Paweł Sikora11.03.2020, 17:59; Aktualizacja: 12.03.2020, 11:18
egzaminy 2

egzaminy 2źródło: ShutterStock

Przewodniczący komisji egzaminacyjnych ds. egzaminu adwokackiego w 2020 r. informują, że obecnie brak jest podstawy do zmiany terminu egzaminu. Jednak nie można tego wykluczyć, jeśli wzrośnie zagrożenie – poinformowała 10 marca Naczelna Rada Adwokacka. Organizatorem egzaminu jest ministerstwo sprawiedliwości.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:gazetaprawna.pl
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (20)

  • Aplikantka(2020-03-12 00:05) Zgłoś naruszenie 547

    Nie chcę być niemiła ale ta sama aplikantka, która teraz apeluje o wsparcie w sprawie odwołania egzaminu w lutym była we Włoszech i jakoś nie była zaniepokojona, że to właśnie tam jest epicentrum epidemii wirusa w Europie :)

    Pokaż odpowiedzi (5)Odpowiedz
  • ktoś rozhisteryzowany(2020-03-11 23:50) Zgłoś naruszenie 121

    bardzo pięknie ktoś napisał. Przecież na tym egzaminie nic nam nie może grozić. Będziemy sobie pisali przez 4 dni codziennie po 6 godzin, w wielkiej hali z jednym obiegiem powietrza, dojezdzajac do hali w nadarzynie autobusami lub taksowkami. Oczywiscie pojawia sie niezwykle madry argument ze w metrze czy sklepie tez mona sie zarzic. Zapewne tak, ale czy ktos kto nie jest kierowca srodkow komunikacji miejskiej albo pracownikiem sklepu przebywa w nim 6 godzin? znam co najmniej kilka osob ktore tego unikaja. kontynuujac argument z tym ze odwolania chca ludzie ktorzy sa nieprzygotowani- oczywiscie, wydalismy 2 tysiące na egzamin, kolejne tysiace na kolejne lata aplikacji, kolejne na ksiazki, bralismy urlopy szkoleniowe a potem bezplatne ale teraz jak zobaczylismy ze jest okazja to uznalismy ze jednak nie chcemy go zdawac. a ze lata sobie w powietrzu jakis wirusik, no przeciez go nie widac plus jest malo zdiagnozowanych osob wiec chyba to jest tylko histeria i proba przelozenia egzaminu. Przeciez nie mamy rodzicow dziadkow dzieci czy innych osob ktorych nie chcielibysmy zarazic tylko dlatego ze pani ktos sobie wymyslila ze to jest jakas parnaoja. Ktosiu, z kolezenskim pozdrowieniem

    Odpowiedz
  • nie dla ryzyka(2020-03-11 23:32) Zgłoś naruszenie 133

    Lepiej przesunąć ten egzamin wszystkim na kolejny rok. Nie można ryzykować zdrowia tylu osób, ich rodzin i reszty społeczeństwa. Trudna decyzja ale musi zostać podjęta.

    Odpowiedz
  • Ktoś (2020-03-11 19:30) Zgłoś naruszenie 731

    Egzaminu nie chce tylko Warszawa ... mamy 27 osób chorych Na prawie 30 mln ludzi w Polsce! Wszyscy ogłupieli! nie dajmy się zwariować! Jak się ktoś nie nauczył - jego problem... zdanie jednej rozhisteryzowanej dziewczyny, to nie zdanie ogółu! Zarazić można się wszędzie, a prawdopodobieństwo i tak jest mniejsze niż trafienie 6 w totka!

    Pokaż odpowiedzi (4)Odpowiedz
  • Gosc(2020-03-11 19:06) Zgłoś naruszenie 194

    Ministerstwo Sprawiedliwości musi podjąć decyzję. MUSI. Nikt inny go z tego nie wyręczy. Decyzja o przeprowadzeniu egzaminu może - w najgorszym scenariuszu - kosztować nawet życie ludzkie. Decyzja, decyzja, decyzja. Wiem, że to trudne, ale od tego nie ma ucieczki.

    Odpowiedz
  • Rafał(2020-03-11 18:50) Zgłoś naruszenie 249

    Ciekawe kto weźmie odpowiedzialność za zdrowie tych ludzi? Odwołuje się dużo mniejsze wydarzenia, zamyka teatry w miejscowościach gdzie i tak nikt do nich nie chodzi, a tutaj... SKRAJNIE nieodpowiedzialne. Osoba zdająca nawet mając gorączkę i tak z pewnością przystąpi do egzaminu, bo płacąc 2080 zł za egzamin nie będzie chciała tracić kolejnego roku...

    Odpowiedz
  • Zdający(2020-03-11 18:48) Zgłoś naruszenie 2923

    To nie jest zdanie jednej aplikantki! To jest zdanie WIELU osób. Nie ma żadnych konkretnych informacji, a prośba o ocenę swojego stanu zdrowia i nie przychodzenie w sytuacji choroby jest co najmniej niepoważna, generuje dodatkowy stres i wzbudza panikę. Ponad 2000 zł w plecy i dodatkowo rok w plecy, bo - szanowni państwo - egzaminy odbywają się raz w roku. Nie ma sesji poprawkowych. NIKT - podkreślam - NIKT, kto będzie miał nawet kontakt z osobami z terenów zagrożonych nie zrezygnuje z podejścia do egzaminu, by dostać negatywny wynik. Traktuje się nas niepoważnie. Egzamin trwa 4 dni, siedzimy w zamkniętych pomieszczeniach po 6-8 godzin. Wśród nas są matki karmiące, kobiety w ciąży. Wiele osób nocuje przez ten czas w hotelach. NIKT nie jest w stanie nad tym zapanować. Co będzie, gdy ktoś z wyraźnymi objawami infekcji pojawi się na egzaminie albo stwierdzi niepokojące objawy w dniu kolejnym? Nie zostanie wpuszczony? Oczekujemy w końcu jakiejś decyzji. Jak najszybciej.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Abc(2020-03-11 18:45) Zgłoś naruszenie 237

    Egzaminy przeprowadzane są na olbrzymich halach w Nadarzynie pod Warszawą. Jedna osoba chora i wszyscy obecni na hali mogą się od niej zarazić. Na hali jest obecnych około 400 osób. Czy jest poważne mówienie o najwyższych standardach bezpieczeństwa?

    Odpowiedz
  • Witek(2020-03-11 18:32) Zgłoś naruszenie 216

    Pomieszczenia sal egzaminacyjnych są klimatyzowane. Wirus z łatwością się rozprzestrzeni. Może to jednocześnie doprowadzić do zmniejszenia składu Komisji Egzaminacyjnej.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane