Suwerenność vs. rozpychanie traktatów

autor: Magdalena Cedro, Emilia Świętochowska11.02.2020, 10:34; Aktualizacja: 11.02.2020, 10:34
Ekspansja władzy TSUE to niewątpliwie pochodna faktu, że projekt europejski miał swój początek w integracji gospodarczej.

Ekspansja władzy TSUE to niewątpliwie pochodna faktu, że projekt europejski miał swój początek w integracji gospodarczej.źródło: ShutterStock

Angażując się w spór o polskie sądy, instytucje unijne wypełniają treścią kolejną płaszczyznę integracji europejskiej. Dla TSUE to nic nowego – robi to od dawna i często naraża się przy tym na krytykę.

B yły wiceprezydent Oriol Junqueras nie miał takiego szczęścia jak dwaj inni bohaterowie katalońskich secesjonistów – ówczesny premier Katalonii Carles Puigdemont i minister zdrowia Toni Comín. Nie dość, że obaj prowodyrzy referendum niepodległościowego z 2017 r. zbiegli do Belgii, unikając tym samym procesu w kraju, to jeszcze dumnie rezydują dziś w swoich europoselskich biurach. Tymczasem Junqueras od czterech miesięcy odsiaduje wyrok 13 lat pozbawienia wolności za rokosz antypaństwowy, mimo że on także z sukcesem wystartował w zeszłorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego (przebywał wtedy w areszcie, a więc zgodnie z zasadą domniemania niewinności nadal przysługiwało mu bierne prawo wyborcze). Sprawa trafiła do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

TSUE uznał, że polityk mógł złożyć ślubowanie poselskie. W grudniu 2019 r. luksemburscy sędziowie orzekli, że od momentu uzyskania mandatu – czyli 26 maja 2019 r. – Junquerasowi przysługiwał immunitet (sprawa C-502/19). Zastrzegli przy tym, że hiszpańskie sądy powinny były zwrócić się o jego uchylenie do PE, jeśli chciały zatrzymać polityka w areszcie, by uniemożliwić mu dotarcie do Strasburga na sesję inauguracyjną.

Miesiąc później hiszpański Sąd Najwyższy odmówił jednak uznania katalońskiego secesjonisty za europarlamentarzystę, tłumacząc, że skoro został prawomocnie skazany, to zgodnie z prawem krajowym tej funkcji pełnić nie może. W tej sytuacji przewodniczący PE David Sassoli poinformował o wygaszeniu mandatu.

O ile kataloński rząd oskarżał hiszpański SN o nierespektowanie wyroku unijnego trybunału, o tyle w Madrycie podniosły się głosy, że ostateczna decyzja o losach Junquerasa nie mogła być inna, bo luksemburscy sędziowie posunęli się za daleko. Ulegając swojemu politycznemu temperamentowi, potwierdzili – nie po raz pierwszy – że chodzi im o rozszerzanie ponadnarodowej władzy nad sądami krajowymi, a nie bezstronne rozstrzyganie sporów. Liderzy ultraprawicowej, populistycznej partii Vox wprost potępili TSUE za mieszanie się w wewnętrzne sprawy państwa i podważanie jego konstytucji.

– Hiszpańska suwerenność jest pod ostrzałem – oznajmił Santiago Abascal, szef Vox.

Zarzuty o aktywizm sędziowski oraz ingerowanie w kompetencje demokratycznie wybranych władz nie są czystym produktem niezadowolenia z coraz bardziej rozpychającej się unijnej biurokracji i jej bezdusznych, technokratycznych elit. Wybrzmiewały one jeszcze przed narodzinami eurosceptycyzmu. Już w 1975 r. Valéry Giscard d'Estaing, prezydent Francji, określał niektóre wyroki ówczesnego Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości jako „nielegalne działania”. Zarówno Francja, jak i Niemcy (w tym Federalny Trybunał Konstytucyjny) miewały zresztą opory przed akceptowaniem nadrzędności prawa unijnego nad krajowymi porządkami prawnymi. Regularnie zgłaszają też wątpliwości do konkretnych rozstrzygnięć, nie mówiąc już o zaległościach w wykonywaniu wyroków (z czego szczególnie znana jest Francja).

Czasem te zastrzeżenia są podyktowane po prostu wysokimi kosztami, ale czasem wynikają z przekonania, że trybunał rozciąga swoje kompetencje na pola, które zgodnie z traktatami są wyłączną domeną władz krajowych. Czyli ogranicza swobodę regulacyjną parlamentów – a wręcz próbuje je wyręczać – lub staje się stroną sporu politycznego.

Na początku była gospodarka

Ekspansja władzy TSUE to niewątpliwie pochodna faktu, że projekt europejski miał swój początek w integracji gospodarczej. Poprzez orzecznictwo w tej dziedzinie trybunał rozwinął kluczowe zasady prawa wspólnotowego i w praktyce zbudował rynek wewnętrzny. Dopóki unijni sędziowie koncentrowali się na klasyfikacji chemikaliów czy opłatach weterynaryjnych nakładanych na importerów z UE, łatwiej im było utrzymywać wizerunek sądu jako technokratycznej instytucji zajmującej się stosowaniem reguł proceduralnych, oderwanej od koniunktury politycznej w Unii. Wiarygodności trybunału sprzyjał też entuzjazm, który towarzyszył projektowi europejskiemu w pierwszych dekadach powojennych.


Pozostało jeszcze 68% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • jaja jak berety(2020-02-11 12:01) Zgłoś naruszenie 00

    A co to za problem z łamaniem traktatów. Merkel (Niemcy) złamali Traktat z Schengen otwierając granice bez porozumienia z innymi krajami UE narażając życie obywateli tych krajów, a teraz TSUE wyda wyrok na Polskę, Czechy i Węgry, że zadbały o własne bezpieczeństwo wbrew bezprawiu UE..

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane